Mahonowy
04 maja 2010, 19:21
Posty: 69•
Mi też się ta recka nie podobała poza tym wszystkie jego te videa mają tzw. "humorek gimnazjalny", co tym bardziej odrzuca. Co do tej grafiki z Crysisa, to mi się podoba, i tak, uważam, że jest piękna, ale fotorealizmu w niej mało. 

"kowunio jest stalkerem ubranym w sweter ochronny "wschód słońca" szukającym artefaktów w zonie szczecińskiej
legenda głosi, że zdołał ominąć korki i dostać się do centrum - żyły złota"
Wheeljack
Jak już mamy porównywać to mogę trochę powiedzieć chociaż nie grałem. Po pierwsze w książce bohater zabija jednego człowieka a w grze... pewnie trochę więcej. Po drugie, cóż mutanty które są tam opisane to bibliotekarze, czarni, pterodaktyle, i te lwopodobne mutanty z powierzchni, po za tym mieszkańcy parku pobiedy i szczury, jeśli zaliczymy je do mutantów. Przeczytałem natomiast w tym temacie że mutanty są wszędzie... czyli znowu różnica. Co do reszty to nie wiem napiszę jak zagram ale zbyt szybko to nie nastąpi ;p
utak3r pisze:BTW< mówienie, że Crysis ma piękną grafikę, to porażkabo wcale w Crysisie takowej nie ma. Już Stalker ma ładniejszą.
Jasne, a Cry Engine 3 to dopiero brzydal
Qam źle mówi o prawie wszystkich grach, więc nie ma się co czepiać, że obsmarował Metro czy Stalkera. Chociaż z drugiej strony dobrze, że jest ktoś, kto wytyka grom wszystkie ich wady, a nie daje oceny typu 9/10.
Go Go Power Rangers!!
@Up: Recenzji qama nie można brać na poważnie, widać, że robi sobie jaja podczas recenzji. I za to go lubię.
I had wan teh interwebs!
Nie no, poczekajcie - po co komu recenzja, skoro mamy jej nie brać na poważnie?....
No i jasne, że w ogóle ciężko jest znaleźć taką naprawdę dobrą reckę, bo zawsze jest przeginka w jedną czy drugą stronę. Taki już ten świat, że recenzje dają ludzie, którzy mają w tym jakiś interes
Nie no, 3 ma piękną grafikę, to przyznaję bez bicia
Sęk w tym, że jego gadanie niewiele ma wspólnego z wytykaniem wad, to jest czyste czepialstwo i pieprzenie w większości przypadków głupot...
No i jasne, że w ogóle ciężko jest znaleźć taką naprawdę dobrą reckę, bo zawsze jest przeginka w jedną czy drugą stronę. Taki już ten świat, że recenzje dają ludzie, którzy mają w tym jakiś interes
Bambosz107 pisze:Jasne, a Cry Engine 3 to dopiero brzydal![]()
Nie no, 3 ma piękną grafikę, to przyznaję bez bicia
Bambosz107 pisze:Chociaż z drugiej strony dobrze, że jest ktoś, kto wytyka grom wszystkie ich wady
Sęk w tym, że jego gadanie niewiele ma wspólnego z wytykaniem wad, to jest czyste czepialstwo i pieprzenie w większości przypadków głupot...
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
Głuszec pisze:Po pierwsze w książce bohater zabija jednego człowieka a w grze... pewnie trochę więcej.
Z tego co pamiętam to jest chyba tylko jeden moment, gdzie trzeba zabić kilku bandytów aby przejść dalej - podczas podróży z Burbonem. Później gra zostawia wybór. Albo idziesz na łatwiznę i wyżynasz wszystkich po drodze, albo wykazujesz odrobinę sprytu i przekradasz się między wrogo nastawionymi do bohatera osobnikami.
Głuszec pisze:Po drugie, cóż mutanty które są tam opisane to bibliotekarze, czarni, pterodaktyle, i te lwopodobne mutanty z powierzchni, po za tym mieszkańcy parku pobiedy i szczury, jeśli zaliczymy je do mutantów. Przeczytałem natomiast w tym temacie że mutanty są wszędzie... czyli znowu różnica.
W tunelach naliczyłem bodajże 3 rodzaje mutantów, na powierzchni owe lwopodobne, co to stają na tylnych łapach i pterodaktyle. I oczywiście czarni i bibliotekarze. Tej biomasy w D6 nie liczę bo ciężko to uznać za mutanta. Tak więc w rodzajach mutantów nie ma jakiejś różnicy wielkiej. Oczywiście częstotliwość ich pojawiania się jest zdecydowanie większa w grze, ale w końcu to gra akcji jest.
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
jalkavaki pisze:Z tego co pamiętam to jest chyba tylko jeden moment, gdzie trzeba zabić kilku bandytów aby przejść dalej - podczas podróży z Burbonem. Później gra zostawia wybór. Albo idziesz na łatwiznę i wyżynasz wszystkich po drodze, albo wykazujesz odrobinę sprytu i przekradasz się między wrogo nastawionymi do bohatera osobnikami.
Niestety, większość narzekaczy na Metro2033 przeleciała przez grę bez zastanowienia w kilka godzin - a potem piszą farmazony, niczym niepodparte. Cytat powyżej jest jednym właśnie z największych nieporozumień niedzielnych graczy - piszą, jaka ta gra toporna i liniowa, a o przejściu przez front bez wystrzału nawet nie pomyśleli... ech. Jalkavaki ma pełną rację, przez grę można przejść z minimalną ilością trupów na koncie, co prowadzi zresztą m.in. do pozytywnego zakończenia gry.
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
....I dłuższego czasu gry, co jeszcze daje powód do ponownego przejścia gry albo innymi drogami, albo sposobem mieszanym, czyli w połowie przypadków zabijamy, a w połowie nie, albo być Mad Artemem i bić wszystko, co się rusza.
książkę przeczytałem jest świetna,a gra tak jak zazwyczaj gorsza pod niemal każdym względem,różnego typu bugi,liniowa(wiem jest jakiś wybór ale mnie to za mało...)tępota AI pal licho mutanty ale NPC'ów,zmiany w stosunku do książki(wiem detal,ale mam taka cechę jakiej w sobie nienawidzę),na początku jest klimat ale ma się wrażenie że od połowy zaczyna ulatywać czy zakończenia takie jakieś nijakie,ale mimo wszystko ma pare plusów,ładna grafika i efekty związane z oświetleniem,design etapów,broni itp,wartka akcja(ale za mało klimatu...)
więc książkę oceniam na mocne 9 a grze daje naciągane 5...
więc książkę oceniam na mocne 9 a grze daje naciągane 5...
Książka lepsza. Podczas czytania zdawało mi się że byłem świadkiem opisanych wydarzeń. 
To jak Ty grałeś, że nie byłeś świadkiem? Bez monitora?
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
Już prawie kończę Metro i muszę przyznać, że książka miażdży grę na 100 %! Co prawda, twórcy gry w życiu nie oddali by wszystkiego z książki, zmienili natomiast większość ważnych fabularnych scen (jednak jesteśmy na Aleksiejewskiej, przygoda z Burbonem trwa dłużej, Chan z książki jest nieco nerwowy, natomiast ten z gry sto procent chillout
, brak napadu na Kitaj-Gorod, sceny powieszenia Artema i czego najbardziej żałuję, spotkania z Międzynarodową Brygadą Towarzysza Rusakowa.). Chyba z ciekawości poszukam osobistej opinii Głuchowskiego na temat gry 


Posty: 69•


