vandr
07 lip 2011, 17:28
Posty: 6271•
Przejdź do strony:
A mnie wkurza takie pieprzenie: "oglądłem 20 minut i mi się nie podoba". Zobacz całość i dopiero potem się wypowiadaj. Fakt, serial ma wady i nie jest to kolejna 'Gra o Tron' (na szczęście!!!), ale da się oglądać. Mi się podobał a jestem fanboyem Wiedźmaka od czasu gdy pierwsze opowiadanie ukazało się w Fantastyce w 86-tym. Chyba pomogło to, że nie obiecywałem sobie za dużo mimo całego hype-u, więc to co zobaczyłem przewyższyło moje oczekiwania.
Pal pies zgodność z książką, to adaptacja. Niemniej realizacja pozostawia sporo do życzenia. Skończyłem jeden odcinek, nie bardzo mam ochotę na kolejne.
Geralt przeważnie drewno, dialogi drewno, scenografia budzi mieszane odczucia, CGI słabe. Dość fajna walka w Blaviken, choć w Cintrze coś mi nie grało pod tym względem, jakby po raz wtóry w serialu nie zadziałała batalistyka. Obejrzę resztę, ale...
Geralt przeważnie drewno, dialogi drewno, scenografia budzi mieszane odczucia, CGI słabe. Dość fajna walka w Blaviken, choć w Cintrze coś mi nie grało pod tym względem, jakby po raz wtóry w serialu nie zadziałała batalistyka. Obejrzę resztę, ale...
Mnie ostatnio wkurzyło to, że ludzie odpowiedzialni za ostatnie filmy z Gwiezdnych Wojen tak polecieli w kulki.
Nie wspominając już o innych filmach, to ten co teraz wyszedł to jest jakaś porażka, o ile w reszcie filmów można było się doszukać czegoś co by przemawiało na ich korzyść to 9 część czyli ostatnia z tej nowej trylogii strasznie mnie zawiodła, brak w tym filmie praktycznie wszystkiego zaczynając od potraktowaniu niektórych wątków i postaci, logiki wydarzeń ostatniej części i kończąc na samym pomyśle zrealizowania trylogii, nie mówiąc o jej zakończeniu.
Strasznie wkurzające jest to że chcieli na Gwiezdnych Wojnach tylko zarobić a nie zrobić coś fajnego co by się spodobało fanom jak i tym którzy Gwiezdnych wojen nie znają
Nie wspominając już o innych filmach, to ten co teraz wyszedł to jest jakaś porażka, o ile w reszcie filmów można było się doszukać czegoś co by przemawiało na ich korzyść to 9 część czyli ostatnia z tej nowej trylogii strasznie mnie zawiodła, brak w tym filmie praktycznie wszystkiego zaczynając od potraktowaniu niektórych wątków i postaci, logiki wydarzeń ostatniej części i kończąc na samym pomyśle zrealizowania trylogii, nie mówiąc o jej zakończeniu.
Strasznie wkurzające jest to że chcieli na Gwiezdnych Wojnach tylko zarobić a nie zrobić coś fajnego co by się spodobało fanom jak i tym którzy Gwiezdnych wojen nie znają
wku*wia mnie jak psy zawijają mi kolejnego dilera
EDIT:
Jeszcze sobota w pracy mnie wku*wia, o.
EDIT:
Jeszcze sobota w pracy mnie wku*wia, o.
w lewo i w dół
Postawili kozaka za ten post (1):
-brak pracy
-epidemia
-biurokracja
-jakieś gówno w gardle, przez które ciężko przełykać mi ślinę
- ta ku*wa, ten mały karakan
-epidemia
-biurokracja
-jakieś gówno w gardle, przez które ciężko przełykać mi ślinę
- ta ku*wa, ten mały karakan
Postawili kozaka za ten post (1):
Alkoholizm choroba jak każda inna. Wiadomo to jakaś tam porażka człowieka, ale to dotyczy tego człowieka, ew jego bliskiej rodziny. Znam gorszy typ człowieka. Ci nawróceni z alkoholizmu. U nas na wsi jest typek co przyprowadza swoje graty do napraw, ale płaci to mu robię, ale ja o czym innym. Chłop ma 48 lat i nie pije od 9 nawet kropli. Chłop walił gorzałę od około 16 roku życia, 2 razy rozwalił się autem po pijaku. ALE TERAZ ON JEST NAWRÓCONY. On będzie innych pouczał. Ja przy naprawie JEGO auta nie mogę piwka pić, bo WYDAJĘ NA GŁUPOTY. Sam się sprzedał, że jak nie miał za co chlać to obrabiali sklepy, ale ja czy ktoś z jego znajomych pije alkohol, to obraża się. Bo my to pijaki jesteśmy
. Łatam te jego strupy i wielce się pruć potrafi. Szczerze wku*wia mnie bardziej nawrócony alkoholik, niż alkoholik. Bo alkoholik zapyta o 5zł pod sklepem i mam spokój. A ten ku*wa nawraca wszystkich. Mnie szlak trafia.
Postawili kozaka za ten post (1):
Z jednej strony wku*wia mnie pandemia i to, że trzeba siedzieć na dupsku. Z drugiej strony wku*wiają mnie ludzie, którzy tych obostrzeń nie przestrzegają, przez co krzywa zachorowań ciągle rośnie. Błędne koło wkurwu 
Mnie na przykład wku*wia jak muszę jednocześnie pracować, samotnie opiekować się córką na wózku i teraz jeszcze pilnować jej edukacji, gdy ona wcale ze mną się nie lubi uczyć* - a jakaś *%&@# nauczycielek ciągle na utrzymaniu rodziców pie*doli mi w kółko "co, teraz dopiero widzisz jakie to trudne?". Ić być ku*wą gdzie indziej, pragnę mu powiedzieć, gdyż trudne to dla ciebie może być co najwyżej wyprowadzenie się z domu rodziców.
*wcześniej mnie to nie wku*wiało, bo nie odkryłem Anomaly.
*wcześniej mnie to nie wku*wiało, bo nie odkryłem Anomaly.
Czy tylko mnie drażni tekst w Google maps "kieruj się na północny wschód"? Skąd mam wiedzieć, mam wyjść z auta i mchu na kamieniach szukać? Tel się ogarnie gdzie jadę dopiero po kilku metrach...
Postawili kozaka za ten post (1):
Pora na jedną z wielu historii z miejsca mojego zatrudnienia.
Czwartek - ogólnie cały tydzień robiłem busa na zawieszenie i skrzynie biegów, wku*wiony jak nie wiem, bo nic nie szło a skrzynie robiłem dwa razy, gdyż za pierwszym razem klient nie chciał wymieniać wysprzęglika (mimo że ten się nadawał co najwyżej na szrot) i przy odpowietrzaniu pie*dolnął oraz wyleciał cały płyn. Tak więc w czwartek robiłem to + inne auto na czyszczenie DPF, wszystko musiało być na już więc zostałem godzinę dłużej - skrzynia wyjęta, DPF zalany, jest git.
Piątek - rano podbijam do Piony (to takie określenie na szefostwo, jeden jest młody a drugi stary, ale obaj to spasione ku*wy, pierw było 1 i 2 ale ta jedynka nie pasowała bo to chuda liczba, więc jest 5 i 2) że wczoraj zostałem dłużej i dzisiaj pasowałoby mi wyjść godzinę szybciej - jasne, nie ma problemu - usłyszałem. Ogólnie to mi bardzo pasowało bo na 17 byłem umówiony na grilla z kumplem u mnie w garażu, a prywatnie musiałem jeszcze na szybko ogarnąć auto klientowi bo zestaw naprawczy przyszedł dzień później niż zakładałem, więc ta godzinka była dla mnie jak zbawienie.
Busa robiłem w sumie do około 13:30 + odpowietrzanie sprzęgła, jazda próbna i tak dalej, generalnie o 14:50 wróciłem, idealna godzinka żeby wyjść o tej 15. Oddaje zlecenie a Piona do mniej podbija czy bym olejku na szybko nie pie*dolnął... no dobra, ch*j tam, wyjdę o tej 16, najwyżej grilla się przełoży o godzinkę. trudno. Wjechałem, podniosłem, spuściłem olej, idę po zlecenie, a tam ku*wa wymiana kompletu filtrów - pacjent to Focus II z kabinówką za pedałem gazu, roboty od ch*ja.
Trudno mi teraz opisać skalę mojego wku*wienia, bo sięgało ono tak wysoko że mało co w ogóle pamiętam z tej roboty. Godzina 17, przyszedł marudny klient od busa - ale panie ku*wa, ten wysprzęglik był wymieniany 30 tysięcy temu (ch*j z tym że za pierwszym razem powiedział że wymieniał tylko sprzęgło a wysprzęglik został stary), jak to możliwe że ja na nim przyjechałem a dopiero u was się popsuł - no ku*wa, myślałem że mu zaje*ie z płaskiej aż się odbije od imadła i nazod. Godzina 17:15, Ford nie pali, trzeba plakować sku*wiela, plaka oczywiście nie ma i trzeba szukać za magazynie - no zaraz mnie wyje*ie z butów. Finalnie wyszedłem o 17:30, byłem dwie i pół godziny w dupę niż początkowo zakładałem.
Czwartek - ogólnie cały tydzień robiłem busa na zawieszenie i skrzynie biegów, wku*wiony jak nie wiem, bo nic nie szło a skrzynie robiłem dwa razy, gdyż za pierwszym razem klient nie chciał wymieniać wysprzęglika (mimo że ten się nadawał co najwyżej na szrot) i przy odpowietrzaniu pie*dolnął oraz wyleciał cały płyn. Tak więc w czwartek robiłem to + inne auto na czyszczenie DPF, wszystko musiało być na już więc zostałem godzinę dłużej - skrzynia wyjęta, DPF zalany, jest git.
Piątek - rano podbijam do Piony (to takie określenie na szefostwo, jeden jest młody a drugi stary, ale obaj to spasione ku*wy, pierw było 1 i 2 ale ta jedynka nie pasowała bo to chuda liczba, więc jest 5 i 2) że wczoraj zostałem dłużej i dzisiaj pasowałoby mi wyjść godzinę szybciej - jasne, nie ma problemu - usłyszałem. Ogólnie to mi bardzo pasowało bo na 17 byłem umówiony na grilla z kumplem u mnie w garażu, a prywatnie musiałem jeszcze na szybko ogarnąć auto klientowi bo zestaw naprawczy przyszedł dzień później niż zakładałem, więc ta godzinka była dla mnie jak zbawienie.
Busa robiłem w sumie do około 13:30 + odpowietrzanie sprzęgła, jazda próbna i tak dalej, generalnie o 14:50 wróciłem, idealna godzinka żeby wyjść o tej 15. Oddaje zlecenie a Piona do mniej podbija czy bym olejku na szybko nie pie*dolnął... no dobra, ch*j tam, wyjdę o tej 16, najwyżej grilla się przełoży o godzinkę. trudno. Wjechałem, podniosłem, spuściłem olej, idę po zlecenie, a tam ku*wa wymiana kompletu filtrów - pacjent to Focus II z kabinówką za pedałem gazu, roboty od ch*ja.
Trudno mi teraz opisać skalę mojego wku*wienia, bo sięgało ono tak wysoko że mało co w ogóle pamiętam z tej roboty. Godzina 17, przyszedł marudny klient od busa - ale panie ku*wa, ten wysprzęglik był wymieniany 30 tysięcy temu (ch*j z tym że za pierwszym razem powiedział że wymieniał tylko sprzęgło a wysprzęglik został stary), jak to możliwe że ja na nim przyjechałem a dopiero u was się popsuł - no ku*wa, myślałem że mu zaje*ie z płaskiej aż się odbije od imadła i nazod. Godzina 17:15, Ford nie pali, trzeba plakować sku*wiela, plaka oczywiście nie ma i trzeba szukać za magazynie - no zaraz mnie wyje*ie z butów. Finalnie wyszedłem o 17:30, byłem dwie i pół godziny w dupę niż początkowo zakładałem.
| Ryzen 5 5600X | 16GB DDR4 3200MHz | RTX 3080 10GB | Windows 10 Pro x64 |
nismo
Okazało się, że tekst, który napisałem na pewien portal w czerwcu nie zostanie opublikowany, bo "już się zdezaktualizował". Problem w tym, że od czterech miesięcy próbowałem wymóc jego redakcję i publikację i byłem zbywany. A dzisiaj dostałem info, że sorry, artykuł spoko, ale już nie aktualny xD Kilkanaście godzin pracy psu w dupę.
Postawili kozaka za ten post (1):
Od jakiegoś czasu mnie wpienia zakładanie aluminiowych felg do wpierdolonego civica i nazywanie tego "projektem". Strasznie to słowo straciło na wartości bo generacja rurkowców strasznie go nadużywa.
ı̣ǝsuǝʇ opǝ
Posty: 6271•
Przejdź do strony:


