trolololo
26 mar 2017, 19:34
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 32•
Hej!
Stalker ma w sobie to coś, i nikt na tym forum temu nie zaprzeczy. To coś co trzyma niektórych z nas przez ponad dziesięć lat razem z marką. To coś co daje jej niepowtarzalny klimat. To coś, co mimo wielu wad, stworzyło jedyną w swoim rodzaju społeczność i klimat.
Ale czy seria zasłużyła na to, czym jest dziś?
Pamiętam kiedy poznałem serię, kiedy to szukając hasła "poltergeist" zaglądnołem do Wikipedii, a z tamtąd przeszedłem na stronę o SoCh. Później oglądałem gameplay Saur00na z CS. I kiedy pierwszy raz odpaliłem CoP. Wsiąkłem w ten świat. I teraz jestem kolejny rok tu z wami. Ale jak ma się marka?
Niektórzy złośli twierdzą że seria umiera. Nie, społeczność moderska i fani w ogóle trzymają ją przy życiu, czego dowodem był ostatni "mod roku" dla CoC-a, oraz zbliżającą się premiera LA:DC. Niemniej seria nie ma aż takiej popularności na jaką według mnie zasługuje. Stawiam tą serię nawet ponad HL, ale to tylko moje zdanie. Jednak jak już ktoś załapie tytuł, to pewnie będzie mu się kojażył z "Cheeki Breeki iv w damskie". Owszem, można się pośmiać, ale za robienie z tej serii takiego "iv damskie" powinien być "dół z wapnem"...
Stalker to seria która jest dla mnie wyjątkowa, ale uważam że ludzie trochę źle na nią patrzą. Zamiast świetnego klimatu widzą pijanych niedorozwojów w czarnych kurtkach...
Stalker ma w sobie to coś, i nikt na tym forum temu nie zaprzeczy. To coś co trzyma niektórych z nas przez ponad dziesięć lat razem z marką. To coś co daje jej niepowtarzalny klimat. To coś, co mimo wielu wad, stworzyło jedyną w swoim rodzaju społeczność i klimat.
Ale czy seria zasłużyła na to, czym jest dziś?
Pamiętam kiedy poznałem serię, kiedy to szukając hasła "poltergeist" zaglądnołem do Wikipedii, a z tamtąd przeszedłem na stronę o SoCh. Później oglądałem gameplay Saur00na z CS. I kiedy pierwszy raz odpaliłem CoP. Wsiąkłem w ten świat. I teraz jestem kolejny rok tu z wami. Ale jak ma się marka?
Niektórzy złośli twierdzą że seria umiera. Nie, społeczność moderska i fani w ogóle trzymają ją przy życiu, czego dowodem był ostatni "mod roku" dla CoC-a, oraz zbliżającą się premiera LA:DC. Niemniej seria nie ma aż takiej popularności na jaką według mnie zasługuje. Stawiam tą serię nawet ponad HL, ale to tylko moje zdanie. Jednak jak już ktoś załapie tytuł, to pewnie będzie mu się kojażył z "Cheeki Breeki iv w damskie". Owszem, można się pośmiać, ale za robienie z tej serii takiego "iv damskie" powinien być "dół z wapnem"...
Stalker to seria która jest dla mnie wyjątkowa, ale uważam że ludzie trochę źle na nią patrzą. Zamiast świetnego klimatu widzą pijanych niedorozwojów w czarnych kurtkach...
Deszczyk pada , RAM mi zjada...
S.T.A.L.K.E.R. dożył już takiego wieku, że stał się pewnym symbolem, jak Quake lub Doom wśród Fps'ów sci-fi albo Star Wars i Alien w kinematografii. To jest normalne, że z klasyków się niektórzy naśmiewają.
Moim zdaniem, zdecydowanie większość osób nawet nie wie o co chodzi z tym "Cheeki Breeki", a już na pewno skąd się to wzięło.
S.T.A.L.K.E.R. dalej żyje i dalej jest rozpoznawalnym tytułem wśród ludzi z "branży", ale nic nie można poradzić na prześmiewcze plotki i inne pierdoły.
Moim zdaniem, zdecydowanie większość osób nawet nie wie o co chodzi z tym "Cheeki Breeki", a już na pewno skąd się to wzięło.
S.T.A.L.K.E.R. dalej żyje i dalej jest rozpoznawalnym tytułem wśród ludzi z "branży", ale nic nie można poradzić na prześmiewcze plotki i inne pierdoły.

Hmm... cóż można powiedzieć. Stereotypów nie da się powstrzymać i bardzo ciężko je usunąć. Gothic też nie ma należytej sławy na świecie, bo w zasadzie osiągnął sukces w środkowo-wschodniej Europie, a ludzie widzą tutaj koślawą grafikę i niedoróbki...
Troluś, nic nie zrobisz z tymi ludzmi, każdy widzi to co chce. Ja na przykład nie rozumiem CS I będe się śmiał z tego hajpu na kupowanie skinów(niee masz skinów, jesteś słaby lol)
A z tym Cheakie Breaki, no cóż, tak to jest, że wyłapuje się jakąś rzecz i wyolbrzymia. Ja zapamiętam S.T.A.L.K.E.R.a jako grę która zwaliła mnie z nóg klimatem i historią, a także swoim wykonaniem i otoczką. To że młodzi gracze naśmiewają się z jej archaizmów, to ich sprawa, niech sobie grają w GRAFICZNE SUPER gry, bez historii i reszty cech dobrej gry...
Troluś, nic nie zrobisz z tymi ludzmi, każdy widzi to co chce. Ja na przykład nie rozumiem CS I będe się śmiał z tego hajpu na kupowanie skinów(niee masz skinów, jesteś słaby lol)
"Ci ludzie pustyni miotający meblami kuchennymi to prawdziwe sku*wysyny matki natury" - Opis Burerów.
I kolejny temat pt. "olaboga sztakler spadł z rowerka".
Nawet nie trudno byłoby wskazać palcem ludzi, którzy przyczynili się do spopularyzowania takiego obrazu w Polsce. Bo "na świecie" to jest, zdaje się, nieco starsze.

Ograniczone geograficznie uniwersum, upływ czasu, ograniczenie umysłowe krzykliwej części fandomu, brak dobrych tytułów rozwijających markę po skończeniu serii gier - wybierz sobie dowolne. Gdyby książki Stalkera były dobre, sytuacja wyglądałaby inaczej. W jakiś sposób rozwijają to larpy i może amatorskie seriale ("amatorski serial" brzmi trochę jak "Seksualne ekscesy w Zonie"
), natomiast są to odpryski, a nie główne media. Przez ww. niedojebanie fandomu nowi ludzie nie bardzo mają ochotę w to wchodzić. Weźmy larpa stalkera - najczęściej zgłaszają się debile w wuzecie, masce p-gaz i z plastikowym kałachem, bardzo rzadko ktoś, kto traktuje to poważnie i jest wartościowy. Drugą kwestią jest to, że mało jest dobrze zaprojektowanych larpów z uniwersum. Kojarzę... trzy? Z czego tylko jeden będzie miał w tym roku kolejną edycję.
Recepta na ożywienie jest prosta - dobra gra, dobra książka albo dobry film. Przy czym to pierwsze miałoby największą siłę "rażenia" ze względu na multimedialność. Koło zostało już wynalezione, czeka tylko na użycie.
Acz z tym się w pełni zgadzamtrololo pisze:za robienie z tej serii takiego "iv damskie" powinien być "dół z wapnem"
Zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest stereotyp, a te ponoć Ci nie pasują?PRZEMEK ŁOWCA pisze:niech sobie grają w GRAFICZNE SUPER gry, bez historii i reszty cech dobrej gry
Ograniczone geograficznie uniwersum, upływ czasu, ograniczenie umysłowe krzykliwej części fandomu, brak dobrych tytułów rozwijających markę po skończeniu serii gier - wybierz sobie dowolne. Gdyby książki Stalkera były dobre, sytuacja wyglądałaby inaczej. W jakiś sposób rozwijają to larpy i może amatorskie seriale ("amatorski serial" brzmi trochę jak "Seksualne ekscesy w Zonie"
Recepta na ożywienie jest prosta - dobra gra, dobra książka albo dobry film. Przy czym to pierwsze miałoby największą siłę "rażenia" ze względu na multimedialność. Koło zostało już wynalezione, czeka tylko na użycie.
Postawili kozaka za ten post (1):
Może się mylę, ale moim zdaniem miernikiem tego, na jaką popularność X zasługuje, jest to, jaką popularność X zdobywatrolololo pisze:Niemniej seria nie ma aż takiej popularności na jaką według mnie zasługuje.
S.T.A.L.K.E.R. nigdy nie będzie tak popularny jak CoDy i inne CSy. Chociażby dlatego, że wymaga jakiegoś myślenia, realistycznie oddaje balistykę broni i w ogóle jest to gra nastawiona na przeżywanie, a dzisiaj ludzie (IMO) nie umieją kultury przeżywać, tylko pochłaniać. Jak papkę. Ofc nie wszyscy, ale chodzi mi o tendencję panującą na rynku, w mediach. Kapitalizm wszystko zepsuł xD
Mnie tam się wydaje, że ci, co wiedzą, o co chodzi z "cheeki breeki" to w znakomitej większości ludzie, którzy w serię graliJednak jak już ktoś załapie tytuł, to pewnie będzie mu się kojażył z "Cheeki Breeki iv w damskie". Owszem, można się pośmiać, ale za robienie z tej serii takiego "iv damskie" powinien być "dół z wapnem"...
Stalker to seria która jest dla mnie wyjątkowa, ale uważam że ludzie trochę źle na nią patrzą. Zamiast świetnego klimatu widzą pijanych niedorozwojów w czarnych kurtkach...
Chętnie zobaczyłbym film albo jeszcze lepiej serial o Zonie. O matulu, ale bym oglądał...
Może przyczyna leży w tym, że Czarnobyl interesuje stosunkowo wąską grupę ludzi. Dla przeciętnego człowieka nie ma nic ciekawego w rozwalających się od trzydziestu lat budynkach i jakiejś tam elektrowni, w którejś coś tam kiedyś wybuchło. "Piknik na skraju drogi"? Film Tarkowskiego? Kto to dzisiaj czyta i ogląda?
"In loneliness, in some sort of a bleak unexplainable solitude with yourself and the Zone you can contemplate. Feel it, become another, penetrated by the aeons of the Zone. That's why it is good that makers didn't include women in the game, truly they are genius. While the game is kind of explorative, it is the journey inside. Had you also the feeling that you are in your dream while playing? Sometimes, for only moment some sight in the game appears to you like an image in a dream: obscure landscape, grey sky, and deserted building with dark windows. (...) It is no shame to have an intimate feeling to this game. I think this game, not on purpose but through artistic intuition, which is not controlled by a purpose of the artist, touched the perennial."
Żartujesz sobie? Spróbuj polecieć na pałę w CSie. To, że grają w niego tysiące gówniarzy nie znaczy, że gra jest do dupy. Jest całkiem ok, ma swoje walory. To po prostu inny gatunek, inna dynamika - tak bym to nazwał, bo myślenia w Stalkerze wcale nie ma więcej. Ba, w singlu prędzej przebiegniesz mapę na kozaka niż w multi.skinnyman pisze:S.T.A.L.K.E.R. nigdy nie będzie tak popularny jak CoDy i inne CSy. Chociażby dlatego, że wymaga jakiegoś myślenia
Tak jakby kiedyś nie było szczucia cycem, operetek, rynsztokowych żartów, chamstwa i pospólstwa. Jak z piwem - możesz wejść do pijalni po małą warkę za 4 zł, a możesz skręcić w boczną uliczkę i mieć pełen wybór różnych gatunków w różnych cenach.skinnyman pisze:w ogóle jest to gra nastawiona na przeżywanie, a dzisiaj ludzie (IMO) nie umieją kultury przeżywać, tylko pochłaniać
Ehe, a broń zabija.skinnyman pisze:Kapitalizm wszystko zepsuł xD
Trochę kojarzy mi się w tym miejscu Reagan (bez znaczenia, czy to faktycznie cytat z niego). Nie umiem go łatwo sparafrazować, więc zacytuję, acz w oderwaniu od politycznego pitolenia: Jak rozpoznać komunistę? Cóż, jest to ktoś, kto czyta Marksa i Lenina. A jak rozpoznać antykomunistę? To ktoś, kto rozumie Marksa i Lenina.skinnyman pisze:Mnie tam się wydaje, że ci, co wiedzą, o co chodzi z "cheeki breeki" to w znakomitej większości ludzie, którzy w serię graliOwszem, trochę przykre, jeżeli to jedyne, z czym się komuś ta znakomita seria gier kojarzy, ale z drugiej strony sam lubię się pośmiać czasem z tych wszystkich "cziki briki hardbassów".
Co z tego, że grali, skoro nasrali we własne gniazdo. Całkiem jakbym był fanem filmów Polańskiego, ale w każdym miejscu opowiadał o jego przygodach z amerykańskimi sądami.
Coś nowego będzie, wpadnij w miarę możliwości na Pyrkon - http://pyrkon.pl/2017/program/details/1729/. Sam tam będę. Nie moje, znajomych i ich znajomych.skinnyman pisze:Chętnie zobaczyłbym film albo jeszcze lepiej serial o Zonie. O matulu, ale bym oglądał...
Nie do końca. Czarnobyl to Związek Radziecki. Związek Radziecki to wieloletni wróg Stanów Zjednoczonych. A Amerykanie bardzo lubią adaptować polityczne strachy do popkultury. Z kolei co lubią Amerykanie, to lubi i świat zachodni. O dalszych segmentach układu pokarmowego, tj. taka Polska nie wspominając.skinnyman pisze:Może przyczyna leży w tym, że Czarnobyl interesuje stosunkowo wąską grupę ludzi. Dla przeciętnego człowieka nie ma nic ciekawego w rozwalających się od trzydziestu lat budynkach i jakiejś tam elektrowni, w którejś coś tam kiedyś wybuchło.
Nie urywały dupy, przereklamowane. I nie czyni to ze mnie idioty.skinnyman pisze:"Piknik na skraju drogi"? Film Tarkowskiego? Kto to dzisiaj czyta i ogląda?
Jestem ciekaw kto to taki.Universal pisze:Nawet nie trudno byłoby wskazać palcem ludzi, którzy przyczynili się do spopularyzowania takiego obrazu w Polsce. Bo "na świecie" to jest, zdaje się, nieco starsze.

"kowunio jest stalkerem ubranym w sweter ochronny "wschód słońca" szukającym artefaktów w zonie szczecińskiej
legenda głosi, że zdołał ominąć korki i dostać się do centrum - żyły złota"
Wheeljack
Nie, mówię poważnie. Nazwij to jak chcesz, nie zmienia to faktu, że Counter Strike jest grą polegającą na bieganiu i nabijaniu fragów celem pompowania e-penisa, i dlatego też zawsze będzie się cieszył większą popularnością niż gry w stylu Stalkera. Nie powiedziałem, że jest do dupy. Swoje zadanie spełnia.Universal pisze:Żartujesz sobie? Spróbuj polecieć na pałę w CSie. To, że grają w niego tysiące gówniarzy nie znaczy, że gra jest do dupy. Jest całkiem ok, ma swoje walory. To po prostu inny gatunek, inna dynamika - tak bym to nazwał, bo myślenia w Stalkerze wcale nie ma więcej. Ba, w singlu prędzej przebiegniesz mapę na kozaka niż w multi.skinnyman pisze:S.T.A.L.K.E.R. nigdy nie będzie tak popularny jak CoDy i inne CSy. Chociażby dlatego, że wymaga jakiegoś myślenia
Okej, było, wpadłem w pułapkę pt. "aaale kiedyś to byłoo".Universal pisze: Tak jakby kiedyś nie było szczucia cycem, operetek, rynsztokowych żartów, chamstwa i pospólstwa. Jak z piwem - możesz wejść do pijalni po małą warkę za 4 zł, a możesz skręcić w boczną uliczkę i mieć pełen wybór różnych gatunków w różnych cenach.
Są takie sfery życia, które poddane rynkowym prawom zysku i straty ulegają korupcji. Wymiar sprawiedliwości, służba zdrowia (przykład USA) czy sztuka właśnie. Zalać rynek gniotem i liczyć na łatwy zysk jest bardziej opłacalne (np. dla wydawnictw) niż ryzykować wypuszczenie czegoś, co jest ambitne i "dobre", ale nie zdobędzie dużej popularności.Universal pisze:Ehe, a broń zabija.skinnyman pisze:Kapitalizm wszystko zepsuł xD
De gustibusUniversal pisze:Nie urywały dupy, przereklamowane. I nie czyni to ze mnie idioty.skinnyman pisze:"Piknik na skraju drogi"? Film Tarkowskiego? Kto to dzisiaj czyta i ogląda?
Swoją drogą ciekawe z psychologicznego punktu widzenia, że czujesz potrzebę podkreślenia, że nielubienie tego tzw. "kanonu" nie czyni cię idiotą.
"In loneliness, in some sort of a bleak unexplainable solitude with yourself and the Zone you can contemplate. Feel it, become another, penetrated by the aeons of the Zone. That's why it is good that makers didn't include women in the game, truly they are genius. While the game is kind of explorative, it is the journey inside. Had you also the feeling that you are in your dream while playing? Sometimes, for only moment some sight in the game appears to you like an image in a dream: obscure landscape, grey sky, and deserted building with dark windows. (...) It is no shame to have an intimate feeling to this game. I think this game, not on purpose but through artistic intuition, which is not controlled by a purpose of the artist, touched the perennial."

Gra jest martwa, ale kogo to obchodzi? I tak była pełna błędów i niedoróbek, czy zwyczajnie napisanych średnio sekcji gry. Obecnie jest raczej źródłem memów i jedyną grą, która chodzi gimbokucom na dziesięcioletnich komputerach (jakby tak cięzko było dać 50 czy 100zł za lepszą kartę/cały komp nawet
Nawet mi jej nie żal.
|| Ryzen 7 5700 X3D | 32GB RAM | RTX 5070 Ti | Windows 10 Pro x64 ||
A Stalker polega na pompowaniu "e-penisa" celem wzbudzenia fałszywego wrażenia, że jest się takim "dzieckiem Czarnobyla", "małym Rosjaninem" i "odmieńcem we współczesnym świecie". No hej, tak jak nie twierdzę że CS jest wybitny i to kolejne szachy, sport olimpijski (raczej para-), to Stalker też nie oferuje gór złota i wybitnej... zabawy. No właśnie, zabawa, o to głównie chodziło. Gra. Fajna. Tyle.skinnyman pisze:Nie, mówię poważnie. Nazwij to jak chcesz, nie zmienia to faktu, że Counter Strike jest grą polegającą na bieganiu i nabijaniu fragów celem pompowania e-penisa, i dlatego też zawsze będzie się cieszył większą popularnością niż gry w stylu Stalkera. Nie powiedziałem, że jest do dupy. Swoje zadanie spełnia.
No tak, bo w socjalizmie wymiar sprawiedliwości jest sprawiedliwy, służba zdrowia działa zawsze wyśmienicie, a sztuka stoi na najwyższym poziomie. To nie system gospodarczy jest winny, nie wciskaj kitów. To kultura społeczeństwa, system prawny i ileś innych... "rzeczy".skinnyman pisze:Są takie sfery życia, które poddane rynkowym prawom zysku i straty ulegają korupcji. Wymiar sprawiedliwości, służba zdrowia (przykład USA) czy sztuka właśnie.
Nooo... nie. Znaczy owszem, tak też się da. Ale to jest twierdzenie równie prawdziwe jak "wolny ryneg zweryfikuje, wygra najlepszy".skinnyman pisze:Zalać rynek gniotem i liczyć na łatwy zysk jest bardziej opłacalne (np. dla wydawnictw) niż ryzykować wypuszczenie czegoś, co jest ambitne i "dobre", ale nie zdobędzie dużej popularności.
I film i książka są w pewien sposób wtórne. Żeby pojąć charakter jakiegoś dzieła lub "dzieła" wystarczy znajomość podstawowych mechanizmów, tego typu nawiązania są ważne we wnikliwych krytykach, ale nie są niezbędne do zrozumienia ogółu. By osiągnąć jeden cel (tu: zrozumienie wydźwięku tej dziurawej fabuły) można podążać różnymi drogami (albo książką i/lub filmem, albo własnym doświadczeniem, albo innymi pozycjami). Tarkowskiego i Strugackich poznałem po grach - nie wpłynęli oni na zmianę postrzegania przeze mnie serii gier, bardziej wpłynął na to upływający czas i moje ciągłe dorastanie. Grając w 2010 w Stalkera (po raz pierwszy, wcześniej pecet nie pozwalał) nie widziałem tam tylko gierki z ludzikami. Dla przykładu widząc ruiny żałowałem - w pewien sposób - upadku tego wszystkiego, tragedii (niekoniecznie śmierci) ludzi związanych z rzeczywistą Strefą, chociaż oczywiście łatwiej (i nie widzę w tym przypadku w tym nic złego) jest utożsamić się z postaciami fikcyjnymi. "O, zamordowałem stalkera. Może zbierał na protezy dla plątonogiej córki. Jaka szkoda". Później mi spowszedniało i Stalkera rzuciłem, a tu wchodzę z przyzwyczajenia. Nadal mu jednak poświęcam więcej uwagi niż "kanonowi".skinnyman pisze:[...]to jednak właśnie tam leżą źródła całego "uniwersum" stalkerskiego i żeby pojąć jego charakter, wypadałoby się zapoznać ze wszystkim - z filmem, ksiażką i grami
Nie wiem, gorączkę miałem. Chciałem pewnie podjudzić kogoś z czytających, licząc na tani bulwers. Zero złożonych zachowań.skinnyman pisze:Swoją drogą ciekawe z psychologicznego punktu widzenia, że czujesz potrzebę podkreślenia, że nielubienie tego tzw. "kanonu" nie czyni cię idiotą.
Ah ten Stalker... Dziwna gra muszę wam przyznać po tych 10 latach. Pamiętam gdy pierwszy raz ją zobaczyłem i normalnie byłem zachwycony tym wszystkim( warto dodać, że miałem wtedy 6 lat hehe) a najbardziej mnie podniecało, że są potwory
. Serio, wtedy myślałem, że w strzelankach strzela się tylko do innych ludzi, a tu taka niespodzianka. Od tamtej pory minęło tyle czasu i teraz mam wrażenie, że ta gra jest niedokończona i nisko budżetowa( może naprawdę taka jest?) w sumie to chyba tak samo jest z gothiciem, chociaż co ja tam mogę wiedzieć bo nie grałem w niego, ale słyszałem, że również jest zabugowany jak nasz delikwent
. Szczerze to przy Zewie Prypeci jakoś nie czuje tego odczucia niedokończonej gry, ale mimo wszystko i tak uwielbiam tę serię i zawszę będę do niej powracał
.
Gimbokuce? Brzmi jak masło maślaneDarth ReX pisze:
Gr Obecnie jest raczej źródłem memów i jedyną grą, która chodzi gimbokucom na dziesięcioletnich komputerach
Dzwonię po bagiety, PEGI daje minimum 16Józio pisze:miałem wtedy 6 lat hehe
Jest niedokończona, niekoniecznie niskobudżetowa. Akurat o tym drugim nie mogę znaleźć informacji, ale poziom przeciętnego indyka to to raczej nie był.ta gra jest niedokończona i nisko budżetowa( może naprawdę taka jest?)
GothićJózio pisze:gothiciem
Niekoniecznie, ostatnio jest wysyp gimborazemów. Vide kilkunastolatka (12-13 lat) z Berlina, "najmłodsza członkini" tej zrytej partyjki. Korwa trafi na stos jak StalkerJózio pisze:Gimbokuce? Brzmi jak masło maślane
Posty: 32•

