Gizbarus
26 paź 2011, 20:26
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 211•
Przejdź do strony:
W Zewie Prypeci najczęściej chodzę z "Rysiem" a jako broń dodatkową biorę obrzyna. Zabijam wrogów z dużej odległości, najczęściej strzałem w głowę (jest najbardziej skuteczny
) z za osłony (głazu, murka) lub dachu a "dwururki" używam do zabijania celów na małe odległości, najczęściej są to mutanty. Gdy wrogowie mnie zobaczą to podpuszczam ich, żeby weszli do budynku. Wtedy walę śrutem w korytarzu, przechodząc z pomieszczenia do pomieszczenia. 
W Cieniu Czarnobyla najczęściej używam AK74 z celownikiem i granatnikiem. Gdy zobaczę wroga strzelam od razu z bliskiej odległości. Gdy są w grupie ładuje granatnik i posyłam kilka wybuchowych prezentów
jeśli ich nie mam to biegam za przeszkody zataczając koło wokół wrogów. Mutanty zabijam biegnąc tyłem z pistoletu (najczęściej PB 6P9 lub PM Makarowa).
W Cieniu Czarnobyla najczęściej używam AK74 z celownikiem i granatnikiem. Gdy zobaczę wroga strzelam od razu z bliskiej odległości. Gdy są w grupie ładuje granatnik i posyłam kilka wybuchowych prezentów
Nie ma miłości, jest tylko żądza. Nie do człowieka, a do pieniądza.
Dziękuję Ci Boże, za te wspaniałe dni, bez których nie mógłbym teraz żyć. Dziękuje Ci za te wspaniałe chwile, bo w swym życiu nie miałem ich aż tyle. Za wszystkie spędzone w samotności i za te szczęśliwe, pełne miłości...
Dziękuję Ci Boże, za te wspaniałe dni, bez których nie mógłbym teraz żyć. Dziękuje Ci za te wspaniałe chwile, bo w swym życiu nie miałem ich aż tyle. Za wszystkie spędzone w samotności i za te szczęśliwe, pełne miłości...
ShoC
Staram się wszystkie akcje przeprowadzać zgodnie z wybranymi elementami czarnej taktyki. Ciche podejście na bezpieczny dystans, wybranie dobrych osłon, precyzyjne strzały z dobranego do aktualnch potrzeb modelu broni i ostrożne przemieszczanie się między kolejnymi pozycjami - synteza snajpera i operatora Delta Force bez syndromu Rambo. Na średnim dystansie kaliber 5.45 i Obokan/AKM z racji dostępności amunicji. Dalsze cele strącam zazwyczaj GP37 - idealny wybór do ćwiczenia headshotów oraz większych grup wrogów. Krótki dystans = mutanty; tu nie ma miejsca na subtelności - SPSA-14 i przynajmniej 80 nabojów w plecaku - w Jantarze sieje prawdziwe zniszczenie. Ekwipunek to duża ilość amunicji, apteczek, bandaży i AntyRadów, które zazwyczaj odbierają mi miejsce na świetne SVD i pistolet, przy czym tego drugiego od dawna nie używam.
Staram się wszystkie akcje przeprowadzać zgodnie z wybranymi elementami czarnej taktyki. Ciche podejście na bezpieczny dystans, wybranie dobrych osłon, precyzyjne strzały z dobranego do aktualnch potrzeb modelu broni i ostrożne przemieszczanie się między kolejnymi pozycjami - synteza snajpera i operatora Delta Force bez syndromu Rambo. Na średnim dystansie kaliber 5.45 i Obokan/AKM z racji dostępności amunicji. Dalsze cele strącam zazwyczaj GP37 - idealny wybór do ćwiczenia headshotów oraz większych grup wrogów. Krótki dystans = mutanty; tu nie ma miejsca na subtelności - SPSA-14 i przynajmniej 80 nabojów w plecaku - w Jantarze sieje prawdziwe zniszczenie. Ekwipunek to duża ilość amunicji, apteczek, bandaży i AntyRadów, które zazwyczaj odbierają mi miejsce na świetne SVD i pistolet, przy czym tego drugiego od dawna nie używam.
Po prostu strzelałem do wszystkiego co na czerwono! 
Uwagi moderatora:
Lubimy nabijać posty, nie? - Wheeljack
Lubimy nabijać posty, nie? - Wheeljack
Jeśli jesteś prawdziwym Stalkerem ceniącym sobie wypitkę w towarzystwie podobnych myślących ludzi...dołącz do...WOLNOŚCI!
Walka w Stalkerach prawie zawsze toczy się na odległość, bo większość broni ma lunety, a i AI przeciwników nie jest bardzo kontaktowe, choć nie są to też snajperzy. Fajnie by było, gdyby wrogowie potrafili się wycofywać, bo walka z Wolnością wygląda podobnie do walki z "fanatycznym" Monolitem.
S.T.A.L.K.E.R.
Przy pierwszym graniu w SoC cisnalem w stylu a'la Quake. Nie wiedzialem, ze mozna lunete przymocowac 
Niestety moje "rushowanie" zazwyczaj skonczylo sie zgonem
Vintar... Grr... jak ja niecierpie tej spluwy... ile ja czasu spedzilem, zeby nauczyc sie z niej strzelac...
W CS zapalalem miloscia to shotguna
Dotychczas pomniejsze mutki eliminowalem za pomoca PBS-a (czy jak sie nazywa ta spluwa z natywnym tlumikiem - innego pistoletu nigdy nie uzywalem) lub MP5 nastawionego na automat.
Dygresja mode on
W CS w podziemiach Agropromu moj "szatgan" stwierdzil, ze akceptuje tylko pociski kulowe... mialem ich raptem 6 szt. i musialem mojego AK snajperskiego uzywac na krotki dystans... Amunicja skonczyla mi sie do niego po Kontrolerze
Bandytow pozniej z pistolki zabijalem, ilez mnie to nerwow kosztowalo...
Dygresja mode off
Suma sumarum w CoS mam zestaw szybki AKM + PBS + granaty. Na wiekszy zasieg luneta na krotko amunicja PP i nastaw na auto. Zawsze gdzies tak w okolicach Prypeci AKM nadaje sie na zlom i wtedy przesiadam sie na TSR.
W CS "Szatgan" na mutki, na ludkow... AKM z lunetka. Tymaczasem chomikuje ammo do Vintara i przesiadke zrobie. Z drugiej strony korci mnie, zeby znow pograc na tzw. pelnej urwie, "szort randż" plus dobry pancerz, odporny na kule
Wlasnie mi sie przypomnialo - o ile w CoS grupki wrogow maja "wspolne" wyczucie zagrozenia o tyle w CS-ie mozna zdjac tych z boku, kiedy koledzy patrza w inna strone. Wymaga to tylko szybkiego headshota. Z AKM oznacza to 2-3 pociski szybko w celu. I nie, nie uzywam SWD. Jakos mi ta spluwa nie lezy. Poza tym nawet w CEJ nie napalalem sie na Gaussa. Ot jako ciekawostke toto potraktowalem.
Edit:
OMG ale nekropost... nie łornuj mnie moderatorze PLZ!
Niestety moje "rushowanie" zazwyczaj skonczylo sie zgonem
Vintar... Grr... jak ja niecierpie tej spluwy... ile ja czasu spedzilem, zeby nauczyc sie z niej strzelac...
W CS zapalalem miloscia to shotguna
Dygresja mode on
W CS w podziemiach Agropromu moj "szatgan" stwierdzil, ze akceptuje tylko pociski kulowe... mialem ich raptem 6 szt. i musialem mojego AK snajperskiego uzywac na krotki dystans... Amunicja skonczyla mi sie do niego po Kontrolerze
Dygresja mode off
Suma sumarum w CoS mam zestaw szybki AKM + PBS + granaty. Na wiekszy zasieg luneta na krotko amunicja PP i nastaw na auto. Zawsze gdzies tak w okolicach Prypeci AKM nadaje sie na zlom i wtedy przesiadam sie na TSR.
W CS "Szatgan" na mutki, na ludkow... AKM z lunetka. Tymaczasem chomikuje ammo do Vintara i przesiadke zrobie. Z drugiej strony korci mnie, zeby znow pograc na tzw. pelnej urwie, "szort randż" plus dobry pancerz, odporny na kule
Wlasnie mi sie przypomnialo - o ile w CoS grupki wrogow maja "wspolne" wyczucie zagrozenia o tyle w CS-ie mozna zdjac tych z boku, kiedy koledzy patrza w inna strone. Wymaga to tylko szybkiego headshota. Z AKM oznacza to 2-3 pociski szybko w celu. I nie, nie uzywam SWD. Jakos mi ta spluwa nie lezy. Poza tym nawet w CEJ nie napalalem sie na Gaussa. Ot jako ciekawostke toto potraktowalem.
Edit:
OMG ale nekropost... nie łornuj mnie moderatorze PLZ!
--
Please Cross Your Legs, I Have Only One Nail Left
Please Cross Your Legs, I Have Only One Nail Left
Postawili kozaka za ten post (2):
Ja zawsze robię ta że najpierw wykańczam tych wrogów którzy są na widoku a potem podbiegam do tych co się ukrywają i strzelam w łeb a jak ktoś leży ranny to wyciągam pistolet i robię mu egzekucje
NIGDY NIE ZBIERAM TEGO CO MAJĄ PRZY SOBIE WROGOWIE 
Uwagi moderatora:
Więcej tych emotikon się dodać nie dało...? - Cysiu
Więcej tych emotikon się dodać nie dało...? - Cysiu
Jako że nie lubię kupować amunicji, staram się zawsze używać jej jak najmniej
Taki oszczędny ze mnie człek...
Standardowy zestaw wyposażenia na wyprawę (w zasadzie niezależnie od tego czy to SoC czy SC) to dobra strzelba (najchętniej SPSA) z workiem śrutu oraz coś z lunetą na średni dystans (Il 86, TRS 301, AKm 74/2 z lunetą - czasem Obokan). Niewielki zapas granatów na gorące sytuacje też się przydaje.
Większość ludzkiego mięcha w otwartym terenie pada z kulką pod kopułą. A jak z dystansu się już więcej nie ustrzeli, to pora na rozdawanie śrutu nieomal w zwarciu
I na mutki nic się tak nie sprawdza, jak śrut...
SWD czasem zdarza mi się użyć (w SoC) w drodze do Mózgozwęglacza przez Czerwony Las, ale bez niego też się dobrze żyje. W CS moja taktyka się nie różni specjalnie, chociaż na Limańsk i szpital fajnie się sprawdza Avalanche z lunetą.
Jeśli o pancerz chodzi, to najbardziej cenię sobie SEVA. Egzo są za drogie i nie pozwalają biegać - kiepsko się w nim lata między osłonami - chociaż do bazy Monolitu jest całkiem przydatny...
Jakoś tak mi to wychodzi - nie lubię zostawiać za sobą ścieżki łusek, wolę pojedyncze salwy zamiast zaporowego plucia ołowiem
Standardowy zestaw wyposażenia na wyprawę (w zasadzie niezależnie od tego czy to SoC czy SC) to dobra strzelba (najchętniej SPSA) z workiem śrutu oraz coś z lunetą na średni dystans (Il 86, TRS 301, AKm 74/2 z lunetą - czasem Obokan). Niewielki zapas granatów na gorące sytuacje też się przydaje.
Większość ludzkiego mięcha w otwartym terenie pada z kulką pod kopułą. A jak z dystansu się już więcej nie ustrzeli, to pora na rozdawanie śrutu nieomal w zwarciu
SWD czasem zdarza mi się użyć (w SoC) w drodze do Mózgozwęglacza przez Czerwony Las, ale bez niego też się dobrze żyje. W CS moja taktyka się nie różni specjalnie, chociaż na Limańsk i szpital fajnie się sprawdza Avalanche z lunetą.
Jeśli o pancerz chodzi, to najbardziej cenię sobie SEVA. Egzo są za drogie i nie pozwalają biegać - kiepsko się w nim lata między osłonami - chociaż do bazy Monolitu jest całkiem przydatny...
Jakoś tak mi to wychodzi - nie lubię zostawiać za sobą ścieżki łusek, wolę pojedyncze salwy zamiast zaporowego plucia ołowiem
I'm just stalking...
Soldiny kombinezon ulepszony nieco bardziej w kierunku przeciwpromiennego, Vintar ze zwiększoną celność, Martha/M1911, G36/Tunder/ten Vintar bez lunety, pieśń na usta i wio!
Czasem jednak lubię trochę realistyczniej pograć, czyli średni kombinezon przeciwpromienny, kałasz/dragunov i makarov, parę kozaczków i unikać walki jeśli to możliwe, a jak nie to oszczędzać szczupłe zapasy amunicji...
Czasem jednak lubię trochę realistyczniej pograć, czyli średni kombinezon przeciwpromienny, kałasz/dragunov i makarov, parę kozaczków i unikać walki jeśli to możliwe, a jak nie to oszczędzać szczupłe zapasy amunicji...
Cóż, przynajmniej nie mamy żadnych psychicznych dziwaków, wyganiających złe duchy z wódki. Wyobraź sobie coś takiego: „O Panie, przegnaj złe duchy! Zostaw tylko czysty spirytus sanctus!
Hmm ja na ogół wybieram walke.Ponieważ moge zdobyć coś ciekawego.Zazwyczaj chowam się za czymś i strzelam.Więc raczej nie unikam walki.Ponieważ nie tyle że tylko znajde coś ciekawego ale pózniej nie będe mósiał się z tym uporać.
Postawili kozaka za ten post (1):
Ja wywalam tony naboi z KM-u i jest fajnie.
A o do skradania to nie w stalkerze.NIESTETY
Idzie Puchatek przez las
nagle patrzy w gówno wlazł!
Więc bierze nogę
i wyciera o podłogę.
Kupa była Krzysia
i przykleiła się do misia.
Puchatek po długim zmaganiu,
usiadł zrezygnowany
cały w gównie umazany.
Zawołał Prosiaczka
małego smarkaczka.
Ten gdy go zobaczył
tak się wystraszył,
że aby uciec na czas
pierdnął misiowi w twarz.
Puchatek śmierdząc jak dupa
zaczął udawać trupa.
I aby nie robić obciachu
zakopał nogę w piachu.
nagle patrzy w gówno wlazł!
Więc bierze nogę
i wyciera o podłogę.
Kupa była Krzysia
i przykleiła się do misia.
Puchatek po długim zmaganiu,
usiadł zrezygnowany
cały w gównie umazany.
Zawołał Prosiaczka
małego smarkaczka.
Ten gdy go zobaczył
tak się wystraszył,
że aby uciec na czas
pierdnął misiowi w twarz.
Puchatek śmierdząc jak dupa
zaczął udawać trupa.
I aby nie robić obciachu
zakopał nogę w piachu.
Dla mnie S.T.A.L.K.E.R. to nie gra w której chodzi tylko o to żeby mordować boty i "expić" zbierając sobie lepszą broń i kombinezony. Ja lubie się wczuwać. Wolę grać na jakimś wyższym poziomie trudności, a nie na łatwym, gdzie niektóre npc-e nieraz są głupsze od papierowych tarcz z jakiegoś treningu. Lepiej jest poczuć się jak prawdziwy stalker i pobiegać po zonie jakby była prawdziwa.
Jeśli chodzi o styl gry to preferuje karabiny szturmowe, najlepiej kałasz. Dobrze jest również czasem postrzelać z karabinu snajperskiego
Jeśli chodzi o styl gry to preferuje karabiny szturmowe, najlepiej kałasz. Dobrze jest również czasem postrzelać z karabinu snajperskiego
Nie jestem typem snajpera (nie do końca wychodzi mi gra karabinami snajperskimi), niemniej jednak staram się utrzymywać dystans od przeciwników, bo wiadomo - im bliżej, tym łatwiej trafić. O ile w większości gier to się sprawdza, o tyle np. w Zewie Prypeci totalnie nie da się tak grać (bandyta z Makarowem może cię bez problemu trafiać z 60, 70 metrów - w krzakach - w nocy - podczas ulewy - gdy kucasz za osłoną). Jedyny styl, jaki tam się sprawdza to egzoszkielet w pełni ulepszony pod kuloodporność i PKM w łapach, ewentualnie broń z powiększonym magazynkiem (LR-300 lub SG-550). GSC mogło po prostu skopiować zachowania NPC z CS i lepiej by na tym wyszło, no ale trudno.
W każdym bądź razie bez szturmówki z lunetą i strzelby ani rusz. W SoC LR-300, w CS głównie AKS-74 (mógłby być SG-550, gdyby można go było zdobyć trochę wcześniej niż w magazynach wojskowych), w Zewie SG-550 (u mnie zwykły, bo tak se zmodyfikowałem, że mogę do niego zainstalować Susata). Jak mnie najdzie ochota, to poluję na G36 ze względu na śmiesznie niski odrzut i znakomitą celność. Trzystrzałowa seria też się przydaje, jeśli np. mam tylko zwykłą amunicję 5.56, a mam do czynienia z wrogami w egzoszkieletach (taka seria kończy życie przeciwnika).
Kombinezon - najlepszy byłby jakiś pośrednik między Sevą i egzoszkieletem
Zazwyczaj jednak idę w kuloodporność (wyjątkiem jest SoC, gdzie tylko naukowymi kombinezonami się bawię ze względu na dobry noktowizor, dopiero w Sarkofagu zmieniam na egzoszkielet) i tak: w CS jest to albo CS-1, albo Beryl (czyli to samo, co CS-1, ale z jednym pojemnikiem na artefakty mniej i brakiem ochrony psionicznej), w CoP albo Bułat, albo egzoszkielet, ewentualnie PSZ-9d. SEVA ssie w CoP, w CS po ulepszeniu jest NAPRAWDĘ niezrównana.
W każdym bądź razie bez szturmówki z lunetą i strzelby ani rusz. W SoC LR-300, w CS głównie AKS-74 (mógłby być SG-550, gdyby można go było zdobyć trochę wcześniej niż w magazynach wojskowych), w Zewie SG-550 (u mnie zwykły, bo tak se zmodyfikowałem, że mogę do niego zainstalować Susata). Jak mnie najdzie ochota, to poluję na G36 ze względu na śmiesznie niski odrzut i znakomitą celność. Trzystrzałowa seria też się przydaje, jeśli np. mam tylko zwykłą amunicję 5.56, a mam do czynienia z wrogami w egzoszkieletach (taka seria kończy życie przeciwnika).
Kombinezon - najlepszy byłby jakiś pośrednik między Sevą i egzoszkieletem
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!
Posty: 211•
Przejdź do strony:

