Floor
03 gru 2014, 18:08
Moderator: Realkriss
Posty: 8• Strona 1 z 1
Rachunek
Zośka to facet. Gender 
Z góry sorry jak za dużo znaków, ale popsuł mi się Word i nie mogę obliczyć.
Komentujta, hejtujta, pochwalajta. Pozdrawiam.
Szybkim gestem daje znać barmanowi, by podał mi setkę. Dosiadam się do pewnych mężczyzn, niemogących poradzić sobie z opiekaniem dzika. Pytam się, czy im pomóc. Niestety, drwiąco mi odmawiają, co wywołuje u mnie wściekłość. Nie mogę uwierzyć. Jak mogłem trafić do tak cholernego miejsca? Od kiedy tu przyjechałem, psychika w mojej głowie odmawia posłuszeństwa. Każdej cholernej nocy śni mi się ten sam sen - zmasakrowana przez anomalię twarz "Zośki". Wywołuje u mnie to wielkie przerażenie, potrafię zerwać się każdej, nawet najcichszej nocy, czym doprowadzam do wielkiego zdenerwowania innych śmiałków. I po co się tu pchałem?
Po "Zośce" został mi już tylko ten sygnet umieszczony na moim serdecznym palcu u prawej ręki, na znak, że zawsze będę jego przyjacielem.
Po chwili czuję, że ktoś mnie szturcha w lewy bark. Sądząc po sile, było to jakieś chucherko. Odwracam się, po chwili nieznajomy mówi do mnie, że ktoś czeka na mnie przed Barem. "Dobra" odpowiadam, nieco zdziwiony, gdyż od czasu śmierci "Zośki" kompletnie z nikim nie rozmawiałem. Może mam długi? Nie, przecież raty za karabin spłaciłem. A może chcą odsetki? Nie, nie ma mowy, nic odemnie nie dostaną. Nie ma co się zastanawiać, mimo, że myśli na okrągło krążą mi po głowie, wstaję i udaję się w stronę drzwi wyjściowych.
Kilka kroków dalej czeka na mnie już wysoki blondyn ubrany w spodnie moro i szarą kurtkę. Mówi mi, że jest bratem "Zośki" i oddał mi drugą część sygnetu. Dziwne, nie znałem brata mojego przyjaciela. Jest to dla mnie szokiem i przez chwilę się nie odzywam. Mężczyzna się zaniepokoił i spytał się mnie, czy wszystko w porządku. Odpowiadam, że jak najbardziej i pytam, skąd ma sygnet. Nie odpowiada i odwracając się na pięcie zaczął kroczyć do Wysypiska. Moje myśli coraz bardziej się plączą. "Skąd ma sygnet?" "Może to on zabił "Zośkę" i zabrał sygnet?".
Będąc coraz bardziej ciekawy czegoś o tym osobniku, idę do miejscowej straży i pytam się o tego mężczyznę. Mówią, że nie widzieli, by ktoś dziś wychodził. Dziwne. Pytam się, czy uważają mnie za idiotę, po czym jednocześnie stwierdzili, że nie. Nic z tego nie rozumiem. Kim był mężczyzna, który przyniósł sygnet? I czy "Zośka" naprawdę zmarł? Teraz nic nie wydaje mi się już takie pewne.
Po "Zośce" został mi już tylko ten sygnet umieszczony na moim serdecznym palcu u prawej ręki, na znak, że zawsze będę jego przyjacielem.
Po chwili czuję, że ktoś mnie szturcha w lewy bark. Sądząc po sile, było to jakieś chucherko. Odwracam się, po chwili nieznajomy mówi do mnie, że ktoś czeka na mnie przed Barem. "Dobra" odpowiadam, nieco zdziwiony, gdyż od czasu śmierci "Zośki" kompletnie z nikim nie rozmawiałem. Może mam długi? Nie, przecież raty za karabin spłaciłem. A może chcą odsetki? Nie, nie ma mowy, nic odemnie nie dostaną. Nie ma co się zastanawiać, mimo, że myśli na okrągło krążą mi po głowie, wstaję i udaję się w stronę drzwi wyjściowych.
Kilka kroków dalej czeka na mnie już wysoki blondyn ubrany w spodnie moro i szarą kurtkę. Mówi mi, że jest bratem "Zośki" i oddał mi drugą część sygnetu. Dziwne, nie znałem brata mojego przyjaciela. Jest to dla mnie szokiem i przez chwilę się nie odzywam. Mężczyzna się zaniepokoił i spytał się mnie, czy wszystko w porządku. Odpowiadam, że jak najbardziej i pytam, skąd ma sygnet. Nie odpowiada i odwracając się na pięcie zaczął kroczyć do Wysypiska. Moje myśli coraz bardziej się plączą. "Skąd ma sygnet?" "Może to on zabił "Zośkę" i zabrał sygnet?".
Będąc coraz bardziej ciekawy czegoś o tym osobniku, idę do miejscowej straży i pytam się o tego mężczyznę. Mówią, że nie widzieli, by ktoś dziś wychodził. Dziwne. Pytam się, czy uważają mnie za idiotę, po czym jednocześnie stwierdzili, że nie. Nic z tego nie rozumiem. Kim był mężczyzna, który przyniósł sygnet? I czy "Zośka" naprawdę zmarł? Teraz nic nie wydaje mi się już takie pewne.
Z góry sorry jak za dużo znaków, ale popsuł mi się Word i nie mogę obliczyć.
Komentujta, hejtujta, pochwalajta. Pozdrawiam.
Kod: Zaznacz cały
2014-12-04 Drobne poprawy
A lamusy dupa cicho!
Postawili kozaka za ten post (1):
Jedno "l"!Bollsa
Z grubsza - pomysł zacny, wykonanie nie (tj. "poprawne", bo dzisiaj mi się nie chce cisnąć po ludziach
Floor pisze:Z góry sorry jak za dużo znaków
Ledwo 2186, jeszcze niespełna 3000 znaków do wykorzystania miałeś! Poza tym wpisujesz w google "licznik słów" i wyskakuje Ci taki magiczny jednorożec: http://ile.liter.pl/Kilgore Trout. 
A licznik nawet w Google Docsach jest, więc liczenie znaków to żaden problem.
Popieram Uniego, pomysł mógłby być ciekawy, ale wykonanie... niestety.
A licznik nawet w Google Docsach jest, więc liczenie znaków to żaden problem.
Popieram Uniego, pomysł mógłby być ciekawy, ale wykonanie... niestety.
Things are going to get unimaginably worse, and they are never, ever, going to get better.
- K.V.
Za Wilkiem nawet w ogień skoczę. Попутного ветра!
- K.V.
Za Wilkiem nawet w ogień skoczę. Попутного ветра!
Bollsa w Zonie a to nowość.
Zaraz, czy to jest jakiś tekst konkursowy, że jest limit znaków, czy znowu się coś pozmieniało w dziale? Nie nadążam.
Pomysł fajny, wykonanie kuleje - więcej opisów, zwolnij tempo, więcej szczegółów i dialogów. Pisz dalej, tylko zwolnij.
I wciąż mi ta narracja jakoś nie pasuje. Taka... dziwna.
To zawiadamiam jakoś mi nie pasuje. Raczej daję znać.Floor pisze: Szybkim gestem zawiadamiam barmana
Bladź...Floor pisze:by podał mi setkę Bollsa.
A może tamten sygnet?Floor pisze: Po "Zośce" został mi już tylko ten sygnet,
Co on, ludzi ocenia po szturchnięciach? To jak się z kimś witam to mam mu od razu wyje**ć działo na ryj, żeby nie pomyślał że jestem chuchro?Floor pisze: Po chwili czuję, że ktoś mnie szturcha w lewy bark. Sądząc po sile, było to jakieś chucherko.
Jakaś dziwna ta narracja.Floor pisze: Kilka kroków dalej czeka na mnie już wysoki blondyn ubrany w spodnie moro i szarą kurtkę. Mówi mi, że jest bratem "Zośki" i oddał mi drugą część sygnetu. Dziwne, nie znałem brata mojego przyjaciela. Jest to dla mnie szokiem i przez chwilę się nie odzywam.
Pożarnej czy miejskiej?Floor pisze: idę do miejscowej straży i pytam się o tego mężczyznę.
Skoro był zmasakrowany jak lewak po spotkaniu z Korvinem, to chyba raczej tak. Dziwne.Floor pisze: I czy "Zośka" naprawdę zmarł? Teraz nic nie wydaje mi się już takie pewne.
Pomysł fajny, wykonanie kuleje - więcej opisów, zwolnij tempo, więcej szczegółów i dialogów. Pisz dalej, tylko zwolnij.
I wciąż mi ta narracja jakoś nie pasuje. Taka... dziwna.
Вознаграждён будет только один.
Skoro był zmasakrowany, to główny bohater mógł go pomylić z kimś innym 
A lamusy dupa cicho!Dobre, tylko krótkie jak cholera.
Czekam na ciąg dalszy.
Czekam na ciąg dalszy.
Miarą Twojej wartości są Twoje zasady.
"jak przyjaźń to do śmierci i nigdy na odpie*dol"
O.S.T.R.
"co zrobić, by uczciwie zarobić, co zrobić, by nie wyj*bać szefowi, co zrobić, kiedy szefem jest kobieta, wyj*bać kobiecie to wielki nietakt"
Metrowy
"jak przyjaźń to do śmierci i nigdy na odpie*dol"
O.S.T.R.
"co zrobić, by uczciwie zarobić, co zrobić, by nie wyj*bać szefowi, co zrobić, kiedy szefem jest kobieta, wyj*bać kobiecie to wielki nietakt"
Metrowy
Posty: 8• Strona 1 z 1

