Gizbarus
26 paź 2011, 20:26
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 211•
Przejdź do strony:
Jak bliski kontakt z wrogiem, to podrasowana strzelba, ale zdecydowanie cichy snajper. (cichy az echo idzie
)
Wypijacie mi kozaki, a ja mam to gdzies. Dlaczego?
Bo nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
Mam słabego neta.
Bo nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
Mam słabego neta.
Zawsze "snajperuję", jak na Wolnościowca przystało
. Potrzeba mi mocnej i celnej giwery, koniecznie musi strzelać wolno bo wtedy czuć moc 
Czyli SGI 5k podrasowane w stronę celności z celownikiem bez tłumika i Kora 919 ulepszona na szybkostrzelność, do tego czasem jakieś AK w stronę celności albo (częściej) strzelba Chaser (szybkostrzelna).
Czyli SGI 5k podrasowane w stronę celności z celownikiem bez tłumika i Kora 919 ulepszona na szybkostrzelność, do tego czasem jakieś AK w stronę celności albo (częściej) strzelba Chaser (szybkostrzelna).
Najczęściej średni dystans. W ekwipunku zawsze mam karabin SWD-U, ulepszony pod szybkostrzelność i jeden z karabinów szturmowych: Tunder, SGi albo GP47. Ogólnie staram się nie podchodzić za blisko, ze względu na to że nie lubię strzelb, ani za daleko, bo wolę być pewny że trafię cel za pierwszym razem, nie marnując amunicji. Granatów nie używam prawie w ogóle, jak już to z podlufowych granatników M203 albo GP-25. No i nie staram się działać "cicho". Wolę podejść na odpowiedni dystans i zdjąć wrogów celnym i mocnym ostrzałem.
S.T.A.L.K.E.R.
w CoP'ie z SGM akm-74 z celownikiem kolimatorowym i na początku z vintara a potem z akm. Raz próbowałem się skradać ale zawsze muszę zabić wszystkich z karabinu 
Na razie tnę w CoP z MISERY 2.0.2, więc mój styl gry jest dość prosty, acz skuteczny - jeśli walczę z, powiedzmy, grupką bandytów, czaję się w miejscu, do którego jedyne wejście jest obserwowane przez czarne, czujne oko mojego mavericka 88. Zazwyczaj eliminuję pierwszego oponenta, po czym "sprintuję" do kolejnej osłony, zabijam następnego i tak dalej... zazwyczaj noszę około dziesięciu-piętnastu kilo sprzętu, więc mogę sobie na sprint pozwolić. Na mutki określonego planu nie mam - dostosowuję się do sytuacji.
Bydlę z pana, panie Red
Mój styl gry wygląda tak.
We wszystkich S.T.A.L.K.E.R.-ach stawiałem przede wszystkim na mobilność. Prawie nigdy nie noszę ze sobą więcej niż 50 kilogramów, a nawet jeśli to zazwyczaj jest to łup, który chciałem sprzedać. Zazwyczaj uciekam przed przeciwnikami, rzadko ich zabijam. Nie ważne, czy to nipypies, czy snork, czy nawet kontroler. Gdy widzę na horyzoncie jakieś stworzenie, które mogłoby stanowić dla mnie zagrożenie, to przeważnie idę taką drogą, aby się nie natknąć na niebezpieczeństwo. Gdy już jednak dojdzie do walki to próbuję trzymać przeciwnika na dystans i korzystam z elementów otoczenia. Kilka stojących skrzyń to świetna kryjówka, za którą można się schować i poczekać, aż przeciwnik znudzi się walką i pójdzie sobie. W przypadku mutantów jest to trudniejsze, bo one tak łatwo nie odpuszczają. Podczas pojedynku z, przykładowo, pijawką próbuję wejść zawsze jak najwyżej, wdrapać się na jakiś kamień lub wskoczyć na skrzynię. Korzystam również z anomalii. To nie tylko śmiertelne niebezpieczeństwo, ale także świetny sojusznik. Wiele razy (przede wszystkim w Cieniu Czarnobyla) udało mi się w ten sposób wygrać walkę, przeciwnik bowiem kończył rozsmarowany na trawniku przez anomalię, czy może raczej "rozsiany" po trawniku. Taki styl gry powoduje, że rzadko mam problemy z amunicją, która się kończy, za to apteczek często muszę sporo zużyć, aby wyjść z potrzasku.
We wszystkich S.T.A.L.K.E.R.-ach stawiałem przede wszystkim na mobilność. Prawie nigdy nie noszę ze sobą więcej niż 50 kilogramów, a nawet jeśli to zazwyczaj jest to łup, który chciałem sprzedać. Zazwyczaj uciekam przed przeciwnikami, rzadko ich zabijam. Nie ważne, czy to nipypies, czy snork, czy nawet kontroler. Gdy widzę na horyzoncie jakieś stworzenie, które mogłoby stanowić dla mnie zagrożenie, to przeważnie idę taką drogą, aby się nie natknąć na niebezpieczeństwo. Gdy już jednak dojdzie do walki to próbuję trzymać przeciwnika na dystans i korzystam z elementów otoczenia. Kilka stojących skrzyń to świetna kryjówka, za którą można się schować i poczekać, aż przeciwnik znudzi się walką i pójdzie sobie. W przypadku mutantów jest to trudniejsze, bo one tak łatwo nie odpuszczają. Podczas pojedynku z, przykładowo, pijawką próbuję wejść zawsze jak najwyżej, wdrapać się na jakiś kamień lub wskoczyć na skrzynię. Korzystam również z anomalii. To nie tylko śmiertelne niebezpieczeństwo, ale także świetny sojusznik. Wiele razy (przede wszystkim w Cieniu Czarnobyla) udało mi się w ten sposób wygrać walkę, przeciwnik bowiem kończył rozsmarowany na trawniku przez anomalię, czy może raczej "rozsiany" po trawniku. Taki styl gry powoduje, że rzadko mam problemy z amunicją, która się kończy, za to apteczek często muszę sporo zużyć, aby wyjść z potrzasku.
Nie szaleję za snajperkami, ani za Gaussem, ani za Egzoszkieletem
Lubię lekki pancerz (np. Powiew Wolności)
karabinek szturmowy (SGI 5k Strieloka bardzo mi się podoba)
plus strzelba, tudzież pistolet.
Mam dziwactwo porządkowania ekwipunku,
dostaję białej gorączki jak mam w nim bałagan
jakieś nie oddane pda lub coś w tym rodzaju
Lubię lekki pancerz (np. Powiew Wolności)
karabinek szturmowy (SGI 5k Strieloka bardzo mi się podoba)
plus strzelba, tudzież pistolet.
Mam dziwactwo porządkowania ekwipunku,
dostaję białej gorączki jak mam w nim bałagan
jakieś nie oddane pda lub coś w tym rodzaju
Postawili kozaka za ten post (1):
Ja to lubię mieć jakąś strzelbunię na bliskie spotkania. Ale ogólnie to preferuję broń z tłumikiem. A najlepiej jeżeli jest to broń długodystansowa więc moją ulubioną jest Vintar BC, bo łączy te obie zalety. Ja to lubię przyczaić się i strzelać sobie do niczego nieswiadmoych przeciwników. Ale jak już pisałem strzelba na krótki dystans musi być.
Nie wdaje się w bójki. Jeśli trzeba to spas i ew. coś szybko strzelnego np. sgi.
Mój styl gry w CoP:
1. Max 30kg, gdy wychodzę z bazy, czyli maksymalnie 6 apteczek, 12 bandaży, z 5 antyradów, energetyk, 2 granaty F1, 3 konserwy, pistolet, G36 i opcjonalnie Drapieżnik, zależy gdzie idę.
2. Po co te 30kg? Ano, gdy szykuję się do powrotu, zabieram każdą broń, która nadaje się na sprzedaż, przeszukuję każdy kąt.
3. SEVA jest obowiązkowa. Często idę do anomalii, by pozbierać artefakty.
4. Staram się odgrywać fanatyka Wolności.
5. Więc: jeśli wolnościowiec walczy z czymkolwiek, pomagam. Jeśli zwykły stalker z czymś walczy - zależy, jaka sytuacja, jak jest praktycznie martwy - zostawiam, ew. zbieram jego rzeczy, ale jeśli myślę, że mógłbym mu pomóc, to to robię. A jak powinnościowiec z czymś walczy - niech radzi sobie sqm.
6. Ale jednak staram się unikać walki. Po co pakować się w kłopoty?
7. A jak już muszę walczyć, to preferuję walkę na dystans. Ot, seria z G36 z oddali i nie ma człowieka.
8. Jeśli chodzi o mutanty - albo Drapieżnik (jeśli go mam), albo G36. Ew. ucieczka.
1. Max 30kg, gdy wychodzę z bazy, czyli maksymalnie 6 apteczek, 12 bandaży, z 5 antyradów, energetyk, 2 granaty F1, 3 konserwy, pistolet, G36 i opcjonalnie Drapieżnik, zależy gdzie idę.
2. Po co te 30kg? Ano, gdy szykuję się do powrotu, zabieram każdą broń, która nadaje się na sprzedaż, przeszukuję każdy kąt.
3. SEVA jest obowiązkowa. Często idę do anomalii, by pozbierać artefakty.
4. Staram się odgrywać fanatyka Wolności.
5. Więc: jeśli wolnościowiec walczy z czymkolwiek, pomagam. Jeśli zwykły stalker z czymś walczy - zależy, jaka sytuacja, jak jest praktycznie martwy - zostawiam, ew. zbieram jego rzeczy, ale jeśli myślę, że mógłbym mu pomóc, to to robię. A jak powinnościowiec z czymś walczy - niech radzi sobie sqm.
6. Ale jednak staram się unikać walki. Po co pakować się w kłopoty?
7. A jak już muszę walczyć, to preferuję walkę na dystans. Ot, seria z G36 z oddali i nie ma człowieka.
8. Jeśli chodzi o mutanty - albo Drapieżnik (jeśli go mam), albo G36. Ew. ucieczka.
Posty: 211•
Przejdź do strony:

