caleb59
25 wrz 2012, 14:06
Posty: 82•
Przejdź do strony:
Na mnie pewnie też ten urok zadziałał, jeśli chodzi o dwójkę.
Nie mogę powiedzieć, doskonale rozumiem upodobanie konstrukcji gry z DSI, jest zdecydowanie ambitniejsze niż dwójkowe, co wcale nie oznacza dla mnie, że tamto z kolei było złe.Aczkolwiek niektóre rzeczy w DSII naprawdę średnio pasują do konwencji, nawet po mojemu. Pal licho aztecką Shulvę, przynajmniej jest pod względem samej rozrywki fajna, ale taka Tseldora, czy lokacja ze smokami na końcu która naprawdę nie wpisuje się dla mnie w klimat, wprowadzając heroic-fantazyjność do gry. Projekty lokacji są nierówne niestety.
Ja tam jednak do wielu miejsc wracałem i z kolei większość z tego co-gdzie-i-jak kojarzę. Sprawa osobista.
W DSII podku*wia niemiłosiernie ubytek wrogów na przestrzeni czasu. Rozwiązanie idiotyczne, ciężko to dla mnie obronić z jakiegokolwiek punktu widzenia.
Nie mogę powiedzieć, doskonale rozumiem upodobanie konstrukcji gry z DSI, jest zdecydowanie ambitniejsze niż dwójkowe, co wcale nie oznacza dla mnie, że tamto z kolei było złe.Aczkolwiek niektóre rzeczy w DSII naprawdę średnio pasują do konwencji, nawet po mojemu. Pal licho aztecką Shulvę, przynajmniej jest pod względem samej rozrywki fajna, ale taka Tseldora, czy lokacja ze smokami na końcu która naprawdę nie wpisuje się dla mnie w klimat, wprowadzając heroic-fantazyjność do gry. Projekty lokacji są nierówne niestety.
Ja tam jednak do wielu miejsc wracałem i z kolei większość z tego co-gdzie-i-jak kojarzę. Sprawa osobista.
W DSII podku*wia niemiłosiernie ubytek wrogów na przestrzeni czasu. Rozwiązanie idiotyczne, ciężko to dla mnie obronić z jakiegokolwiek punktu widzenia.
To przez casuali, którzy jęczeli o respawn przeciwników, na szczęście w 3 jest znowu po staremu!W DSII podku*wia niemiłosiernie ubytek wrogów na przestrzeni czasu. Rozwiązanie idiotyczne, ciężko to dla mnie obronić z jakiegokolwiek punktu widzenia.
Co do samej 2 - inny reżyser, inny koncept, inne podejście i wyszło co wyszło - moim zdaniem biedy nie ma ale również tęskniłem za tym mrokiem z 1, który w pewien sposób wraca w 3...
Na pewno 2 zostawiła trwały ślad w uniwersum i nie zostanie zapomniana a cała historia króla i 3 Koron by przełamać klątwę nieumarłych robi robotę...
Tylko caleb nie wiem w jaki sposób to pomaga komukolwiek, w tym casualom. Jeżeli jako kompletny noobek chcesz się nauczyć metodą prób i błędów jak grać w soulsy, to nie nauczysz się pokonywać trudnego przeciwnika, jeśli Ci go gra zniknie. tym bardziej, że w większości przypadków on wróci kiedyś. Skutek odwrotny od zamierzonego.
Z kolei kiedy już wrośniesz w grę, i chcesz np. coś wyfarmić, to musisz dołączać do kompani czempionów. 20% więcej zdrowia dla wszystkiego i silniejsze ataki here. bo tylko oni blokują tą idiotyczną mechanikę.
To już tak pomijajac fakt, że fakt, że mi gra coś znikła urąga mej dumie
A jeśli chodzi o fabułę dwójki, to nom. Razem z tym co dodano w DLCach to historia jest naprawdę poważna i "duża".
Z kolei kiedy już wrośniesz w grę, i chcesz np. coś wyfarmić, to musisz dołączać do kompani czempionów. 20% więcej zdrowia dla wszystkiego i silniejsze ataki here. bo tylko oni blokują tą idiotyczną mechanikę.
To już tak pomijajac fakt, że fakt, że mi gra coś znikła urąga mej dumie
A jeśli chodzi o fabułę dwójki, to nom. Razem z tym co dodano w DLCach to historia jest naprawdę poważna i "duża".
---------------
---------------
---------------
Postawili kozaka za ten post (1):
No dobra, skończyłem trzecią część tych całych Mrocznych Dusz to coś powiem o samej grze. Dwójkę olałem ciepłym moczem gdyż kompletnie mnie nie urzeka jak tak na nią patrzę na YT na przykład. W trójce natomiast spodobała mi się jedna lokacja to sobie sprawiłem jak była okazja 
DS3 to w sumie taka odświeżona i bardziej dopracowana pierwsza odsłona serii i nawet część postaci czy lokacji albo się powtarza w jakoś tam odmienionej formie, albo nawiązuje do tego co było wcześniej. I nawet ja jestem w stanie to zauważyć, mimo że kompletnie się w samym świecie DS nie orientuję

I to chyba sama budowa tychże lokacji najbardziej mi się podoba w grze, bo ogólnie więcej jest ciekawych i złożonych aren w porównaniu do części pierwszej, gdzie tak naprawdę całe trzy miejsca zrobiły na mnie jakieś tam wrażenie swoją konstrukcją. Tu, oprócz dość generycznych podziemi czy katakumb na poziomie niemal srObliviona, reszta lokacji jest już o wiele ciekawsza, z masą skrótów i labiryntów. I estetycznie też jest lepiej, w pomieszczeniach jest więcej szczegółów, a bardziej otwarte przestrzenie też dużo lepiej prezentują się estetycznie, np. ruiny z leżącymi tu i ówdzie jesiennymi liśćmi są nawet urokliwe
Ale i tak moim faworytem jest Undead Settlement przypominające powieści grozy E.A. Poe i "Listę siedmiorga" Frosta (nie wiem czemu, ale z tym mi się kojarzy
) i finałowa walka z wielkim drzewem toczonym przez klątwę, czy jakoś tak po polsku 
Poza tym to dalej głównie młócenie różnej maści przeciwników i to drugi najlepszy element tej serii - jak ktoś chce się trochę powku*wiać i poćwiczyć klikanie myszką albo tłamszenie pada, to jest świetna okazja. Same walki ogólnie nie są jakieś wybitnie wymagające i przeciwnicy są dość dobrze zbalansowani, że tak powiem. Są wyzwaniem, ale można ich łatwo rozpracować i mieć satysfakcję po ich pokonaniu. Jak ktoś już liznął pierwszej części to tu nie powinien być zaskoczony. Poza dwiema walkami gdzie wzywałem pomoc w postaci drugiego gracza (co w sumie niekoniecznie jest ułatwieniem bo boss ma więcej HP), reszta jest na odpowiednim poziomie trudności. Niestety np. w walce z tzw. Bezimiennym Królem, największym przeciwnikiem jest tak naprawdę beznadziejna praca kamery, która od trzech części kuleje z powodu swojej toporności i nie ma co tych małych skośnookich chujków usprawiedliwiać, bo to jest po prostu dramat
A potyczka z Lothrikiem i jego brackim w sumie jest do ogarnięcia samemu, ale wyjątkowo jest za dużo biegania do samej areny, które jest zwyczajną stratą czasu 
Bo akurat checkpointy a.k.a. ogniska w tej serii są prawie optymalnie rozlokowane (z małymi wyjątkami) i nie trzeba aż tak bardzo tracić czasu biegając bezsensownie między przeciwnikami, z którymi walka w pewnym momencie i tak nie ma powodu. Tak że akurat tutaj plus dla twórców. Również mechanika umożliwiająca zawezwanie ducha jakiejś postaci czy innego gracza została zmieniona i nie ma potrzeby odprawiania 29138176 rytuałów, żeby kogoś przyzwać, więc znowu plus. A reszta zmiana jakoś niespecjalnie jest dla mnie istotna, mimo że coś by się jeszcze znalazło.
Podsumowując powiem, że nawet niezła gra, lepsza chyba od części pierwszej moim zdaniem. Z ładniejszym światem i znowu bardzo nastrojową muzyką, która świetnie pasuje do klimatu lokacji. Jak DLC potanieją do rozsądnej ceny to może się z nimi zmierzę, bo na razie zajmę się czymś co ma bardziej tętniący życiem świat i sensowny ciąg wydarzeń bez jakichś hipsterskich udziwnień z Kraju Kwitnącej Wiśni, który dobry jest w produkcji samochodów albo tabletów graficznych, a nie tworzeniu ciekawych historii w grach, które to przypominają opowieści z mchu i paproci
Bo nie oszukujmy się, ale świat DS posklejany jest z różnych lokacji wypełnionych przeciwnikami i sporadycznym, najczęściej mrukliwym bohaterem, który ma dziwny zwyczaj kwitowania zdania mało sensownym chichotem 
Amen
I to chyba sama budowa tychże lokacji najbardziej mi się podoba w grze, bo ogólnie więcej jest ciekawych i złożonych aren w porównaniu do części pierwszej, gdzie tak naprawdę całe trzy miejsca zrobiły na mnie jakieś tam wrażenie swoją konstrukcją. Tu, oprócz dość generycznych podziemi czy katakumb na poziomie niemal srObliviona, reszta lokacji jest już o wiele ciekawsza, z masą skrótów i labiryntów. I estetycznie też jest lepiej, w pomieszczeniach jest więcej szczegółów, a bardziej otwarte przestrzenie też dużo lepiej prezentują się estetycznie, np. ruiny z leżącymi tu i ówdzie jesiennymi liśćmi są nawet urokliwe
Poza tym to dalej głównie młócenie różnej maści przeciwników i to drugi najlepszy element tej serii - jak ktoś chce się trochę powku*wiać i poćwiczyć klikanie myszką albo tłamszenie pada, to jest świetna okazja. Same walki ogólnie nie są jakieś wybitnie wymagające i przeciwnicy są dość dobrze zbalansowani, że tak powiem. Są wyzwaniem, ale można ich łatwo rozpracować i mieć satysfakcję po ich pokonaniu. Jak ktoś już liznął pierwszej części to tu nie powinien być zaskoczony. Poza dwiema walkami gdzie wzywałem pomoc w postaci drugiego gracza (co w sumie niekoniecznie jest ułatwieniem bo boss ma więcej HP), reszta jest na odpowiednim poziomie trudności. Niestety np. w walce z tzw. Bezimiennym Królem, największym przeciwnikiem jest tak naprawdę beznadziejna praca kamery, która od trzech części kuleje z powodu swojej toporności i nie ma co tych małych skośnookich chujków usprawiedliwiać, bo to jest po prostu dramat
Bo akurat checkpointy a.k.a. ogniska w tej serii są prawie optymalnie rozlokowane (z małymi wyjątkami) i nie trzeba aż tak bardzo tracić czasu biegając bezsensownie między przeciwnikami, z którymi walka w pewnym momencie i tak nie ma powodu. Tak że akurat tutaj plus dla twórców. Również mechanika umożliwiająca zawezwanie ducha jakiejś postaci czy innego gracza została zmieniona i nie ma potrzeby odprawiania 29138176 rytuałów, żeby kogoś przyzwać, więc znowu plus. A reszta zmiana jakoś niespecjalnie jest dla mnie istotna, mimo że coś by się jeszcze znalazło.
Podsumowując powiem, że nawet niezła gra, lepsza chyba od części pierwszej moim zdaniem. Z ładniejszym światem i znowu bardzo nastrojową muzyką, która świetnie pasuje do klimatu lokacji. Jak DLC potanieją do rozsądnej ceny to może się z nimi zmierzę, bo na razie zajmę się czymś co ma bardziej tętniący życiem świat i sensowny ciąg wydarzeń bez jakichś hipsterskich udziwnień z Kraju Kwitnącej Wiśni, który dobry jest w produkcji samochodów albo tabletów graficznych, a nie tworzeniu ciekawych historii w grach, które to przypominają opowieści z mchu i paproci
Amen
W11 x64 / Ryzen 5 7500F / ASUS Prime RTX 5070 OC 12 GB / 32 GB DDR 5 / SSD Samsung 990 Pro 1 TB
atikabubu Dżuz to morrofag z 10 letnim stażem
atikabubu Dżuz to morrofag z 10 letnim stażem
Dark Souls 3 + pasywa sezonowe
grane na notebook MSI GP62MVR, i7 (6 generacja), GF1060_3GB, 16GB RAM
krótkie podsumowanie
skala ocen szkolna 1-6, ( nawiasach DS1/DS2)
Grafika - strona techniczna: 4+ (3/4)
Tradycyjnie lepsza niż w poprzedniej części a do DS1 nie ma co porównywać. Ale też jakichś cudów fotorealizmu nie ma co oczekiwać.
Błędów graficznych nie uświadczyłem, ale podobnie jak w DS2 trafiają się duże, odległe płaszczyzny z powtarzalną teksturą np. cegły wyglądające fatalnie.
Grafika - wrażenia estetyczne: 4 (5/4)
Hmmmm.... hmmmm... Jest kilka fajnych lokacji, choć ze zboczenia zawodowego przyznam, że kilka obiektów to pomysły skopiowane z istniejących budynków. Chyba zabrakło mi trochę większego szaleństwa i gigantomanii, które się trafiały w poprzednich częściach. Z drugiej strony wróciły moje ulubione zagrania z dużymi lokacjami, które są pospinane windami i drabinami, które po odkryciu tworzą skróty i nowe ścieżki.
Muzyka: 4+ (4/4)
Solidna podobnie jak w poprzednich częściach.
Mały tip: polecam grając włączyć w tle soundtrack z filmu Interstellar - zapewniam klimat robi się odlotowy...
Mechanika gry: 2 (3/3)
Mechanika uproszczona względem poprzednich części. Zredukowana ilość odmian tytanitu, brak ulepszania zbroi. Dalej są dostępne od początku teleporty w ogniskach. Jak zobaczyłem pasek many i butelkę niebieskiego estusa to mną zatrzęsło...
Są jakieś błędy w systemie przywoływania gdy grasz-duch nie może przystąpić do bitwy; blokuje go nieaktywna mgła.
Szybki wybór frakcji przez zmianę przedmiotu w inventory zamiast odwiedzania kaplic i NPC-ów - jedno z głupszych uproszczeń.
Mechanika RPG: 4 (4/4)
Jak w poprzednich częściach, choć teraz chyba łatwiej zawalić questy poboczne.
System walki: 5 (4/4)
Bez większych zmian, choć drobne zmiany w klawiszologii pada ułatwiają wykonywanie bardziej skomplikowanych ataków. Każda walka teraz jest dwuetapowa, jedna nawet trójetapowa, ale chyba wolałbym bardziej mieszany układ - jedno i dwuetapowych. Ogólnie sporo przeciwników "podkręconych" jak rycerze, którzy nie kończą ataków jak wcześniej na 3 atakach. Kilku cudnie wrednych jak strażnicy z lutownicami czy wężowi czarodzieje spawnujący rycerzy i haveli. No o i plusik za jedną walkę z bossem, w której gracz zostaje przywołany jako przeciwnik dla innego gracza.
Fabuła, questy, klimat: 4 (4/4)
Schemat ogólnie ten sam, bez większych twistów. Od początku wiemy kogo mamy skasować i po odfajkowaniu listy kończymy grę.
Sterowanie: 4+ (4/2)
Drobne ale korzystne poprawki w sterowaniu padem.
Podsumowanie:
Mam problem z oceną tej gry. Nie podzielam zachwytów nad tą częścią - nie stanowi żadnej nowej wartości względem poprzedniczek. Bolą mnie te uproszczenia, które wprowadzono. Zabrakło mi jakiegoś uderzenia szaleństwa, jakichś chorych lokacji jak Bladźtown z jedynki. DLC jednak nie dorównują tym z dwójki, choć te gigantyczne skoki robiły wrażenie.
Ogólnie jest to bardzo solidna robota i fani poprzednich części nie powinni być zawiedzeni. Jednak jak już wspominałem wg. mnie zabrakło tej nuty geniuszu albo jeszcze roku prac nad tą grą. Gra ma fatalny początek - po przejściu pierwszej lokacji musimy się teleportować ogniskiem - sorry ale to ewidentna niedoróbka. Azyl nieumarłych i kruk są ciągle nie do pobicia. Potem niewiele lepiej bo kilka kolejnych lokalizacji dalej przechodzimy w sposób liniowy. Tu też jest regres - Kaplica Firelink i Majula jednak były rozstajami dróg, gdzie mogliśmy wyruszać w różne podróże, nawet jeżeli ten wybór był iluzoryczny ze względu na poziom trudności niektórych z tych ścieżek. Tu mamy w kaplicy tylko ognisko-teleport. Jeden kowal w grze? Niby to ułatwia życie, ale znowu trochę czegoś żal. Z drugiej strony rozszerzanie asortymentu handlarki poprzez dawanie znajdek to fajny i logiczny system.
Tak podsumowując trylogię, to na dzień dzisiejszy:
DS1>DS2=DS3
Edit: Zapomniałem wspomnieć, że w dlc wprowadzono "klasyczną" rozgrywkę sieciową, czyli pojedynki na arenach oraz rozgrywki grupowe/drużynowe. W sumie nie bardzo wiadomo po co, bo ten tryb mieszany z przywoływaniami i najazdami w trybie single player najwyraźniej wystarcza graczom i poza pojedynkami solowymi trudno znaleźć chętnych na rozgrywkę.
Edit 2: Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej skłaniam się do zdanie, że DS3 to najsłabsza część serii. W dwójce przy wszystkich jej słabościach było kilka fajnych, świeżych pomysłów, szczególnie w DLC kilka lokacji, które dały ostro w kość jak Czarny Jar, paru bossów, którzy doprowadzali do białej gorączki. W trójce było lajtowo, nikt i nic nie zmusiło mnie do jakiegoś większego wysiłku. No może Midira Mrokożercę zapamiętałem i w zasadzie tyle.
grane na notebook MSI GP62MVR, i7 (6 generacja), GF1060_3GB, 16GB RAM
krótkie podsumowanie
skala ocen szkolna 1-6, ( nawiasach DS1/DS2)
Grafika - strona techniczna: 4+ (3/4)
Tradycyjnie lepsza niż w poprzedniej części a do DS1 nie ma co porównywać. Ale też jakichś cudów fotorealizmu nie ma co oczekiwać.
Błędów graficznych nie uświadczyłem, ale podobnie jak w DS2 trafiają się duże, odległe płaszczyzny z powtarzalną teksturą np. cegły wyglądające fatalnie.
Grafika - wrażenia estetyczne: 4 (5/4)
Hmmmm.... hmmmm... Jest kilka fajnych lokacji, choć ze zboczenia zawodowego przyznam, że kilka obiektów to pomysły skopiowane z istniejących budynków. Chyba zabrakło mi trochę większego szaleństwa i gigantomanii, które się trafiały w poprzednich częściach. Z drugiej strony wróciły moje ulubione zagrania z dużymi lokacjami, które są pospinane windami i drabinami, które po odkryciu tworzą skróty i nowe ścieżki.
Muzyka: 4+ (4/4)
Solidna podobnie jak w poprzednich częściach.
Mały tip: polecam grając włączyć w tle soundtrack z filmu Interstellar - zapewniam klimat robi się odlotowy...
Mechanika gry: 2 (3/3)
Mechanika uproszczona względem poprzednich części. Zredukowana ilość odmian tytanitu, brak ulepszania zbroi. Dalej są dostępne od początku teleporty w ogniskach. Jak zobaczyłem pasek many i butelkę niebieskiego estusa to mną zatrzęsło...
Są jakieś błędy w systemie przywoływania gdy grasz-duch nie może przystąpić do bitwy; blokuje go nieaktywna mgła.
Szybki wybór frakcji przez zmianę przedmiotu w inventory zamiast odwiedzania kaplic i NPC-ów - jedno z głupszych uproszczeń.
Mechanika RPG: 4 (4/4)
Jak w poprzednich częściach, choć teraz chyba łatwiej zawalić questy poboczne.
System walki: 5 (4/4)
Bez większych zmian, choć drobne zmiany w klawiszologii pada ułatwiają wykonywanie bardziej skomplikowanych ataków. Każda walka teraz jest dwuetapowa, jedna nawet trójetapowa, ale chyba wolałbym bardziej mieszany układ - jedno i dwuetapowych. Ogólnie sporo przeciwników "podkręconych" jak rycerze, którzy nie kończą ataków jak wcześniej na 3 atakach. Kilku cudnie wrednych jak strażnicy z lutownicami czy wężowi czarodzieje spawnujący rycerzy i haveli. No o i plusik za jedną walkę z bossem, w której gracz zostaje przywołany jako przeciwnik dla innego gracza.
Fabuła, questy, klimat: 4 (4/4)
Schemat ogólnie ten sam, bez większych twistów. Od początku wiemy kogo mamy skasować i po odfajkowaniu listy kończymy grę.
Sterowanie: 4+ (4/2)
Drobne ale korzystne poprawki w sterowaniu padem.
Podsumowanie:
Mam problem z oceną tej gry. Nie podzielam zachwytów nad tą częścią - nie stanowi żadnej nowej wartości względem poprzedniczek. Bolą mnie te uproszczenia, które wprowadzono. Zabrakło mi jakiegoś uderzenia szaleństwa, jakichś chorych lokacji jak Bladźtown z jedynki. DLC jednak nie dorównują tym z dwójki, choć te gigantyczne skoki robiły wrażenie.
Ogólnie jest to bardzo solidna robota i fani poprzednich części nie powinni być zawiedzeni. Jednak jak już wspominałem wg. mnie zabrakło tej nuty geniuszu albo jeszcze roku prac nad tą grą. Gra ma fatalny początek - po przejściu pierwszej lokacji musimy się teleportować ogniskiem - sorry ale to ewidentna niedoróbka. Azyl nieumarłych i kruk są ciągle nie do pobicia. Potem niewiele lepiej bo kilka kolejnych lokalizacji dalej przechodzimy w sposób liniowy. Tu też jest regres - Kaplica Firelink i Majula jednak były rozstajami dróg, gdzie mogliśmy wyruszać w różne podróże, nawet jeżeli ten wybór był iluzoryczny ze względu na poziom trudności niektórych z tych ścieżek. Tu mamy w kaplicy tylko ognisko-teleport. Jeden kowal w grze? Niby to ułatwia życie, ale znowu trochę czegoś żal. Z drugiej strony rozszerzanie asortymentu handlarki poprzez dawanie znajdek to fajny i logiczny system.
Tak podsumowując trylogię, to na dzień dzisiejszy:
DS1>DS2=DS3
Edit: Zapomniałem wspomnieć, że w dlc wprowadzono "klasyczną" rozgrywkę sieciową, czyli pojedynki na arenach oraz rozgrywki grupowe/drużynowe. W sumie nie bardzo wiadomo po co, bo ten tryb mieszany z przywoływaniami i najazdami w trybie single player najwyraźniej wystarcza graczom i poza pojedynkami solowymi trudno znaleźć chętnych na rozgrywkę.
Edit 2: Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej skłaniam się do zdanie, że DS3 to najsłabsza część serii. W dwójce przy wszystkich jej słabościach było kilka fajnych, świeżych pomysłów, szczególnie w DLC kilka lokacji, które dały ostro w kość jak Czarny Jar, paru bossów, którzy doprowadzali do białej gorączki. W trójce było lajtowo, nikt i nic nie zmusiło mnie do jakiegoś większego wysiłku. No może Midira Mrokożercę zapamiętałem i w zasadzie tyle.
CREDO [łac. Wierzę]
Postawili kozaka za ten post (1):
No i Dark Souls I doczeka się odświeżenia, m.in. na PC. Premiera w maju 2018.
Czekam z niecierpliwością na niego i informacje, co z tego wyszło. Bo w Dark Souls I - pomimo niedociągnięć, które mnie irytowały - grało się dość przyjemnie.
Edycja: Wkradł się drobny błąd. Przepraszam za pomyłkę.
Czekam z niecierpliwością na niego i informacje, co z tego wyszło. Bo w Dark Souls I - pomimo niedociągnięć, które mnie irytowały - grało się dość przyjemnie.
Edycja: Wkradł się drobny błąd. Przepraszam za pomyłkę.
"Każdy człowiek pozostaje człowiekiem, dopóki swoimi postępkami nie dowiedzie czegoś przeciwnego." Arkadij i Borys Strugaccy, "Niedoskonali, czyli Czterdzieści lat później"
Niektóre moje koncepty: S.T.A.L.K.E.R. Przekleństwo, "Przeklęci Łowcy", Przeklęty, Sieroj Nikołajewicz Bondaruk, Bronie+dodatki, cz. I
Niektóre moje koncepty: S.T.A.L.K.E.R. Przekleństwo, "Przeklęci Łowcy", Przeklęty, Sieroj Nikołajewicz Bondaruk, Bronie+dodatki, cz. I
To ta premiera w maju 2017 jakoś cicho przeszła 
Postawili kozaka za ten post (1):
Jaki jest sens próbować poprawiać coś co jest już doskonałe?
CREDO [łac. Wierzę]
Postawili kozaka za ten post (1):
Miałem okazję obejrzeć opinie na temat odświeżenia (na XONE/PS4 był "Test łącza" - wersja beta ominęła PC). No i wygląda to w najlepszym razie tak sobie. Chociażby menu ekwipunku pozostało bez zmian i kilka błędów z PvP również zostało. Ogólnie DS:R ma sens dla osób mających XONE/PS4 które nie miały wcześniej styczności z tą produkcją. Na PC - jeśli chcesz rozwinąć przygodę z aspektu rywalizacji/kooperacji, a w innych przypadkach raczej nie. Choć jest jeden aspekt, na który trzeba zwrócić uwagę. Zablokowanie możliwości kupna Dark Souls: Prepare to Die Edition na Steamie - w tym przypadku jedynie pozostaje mi "pogratulować" pomysłu. Czyli obecnie - na PC - wchodzi w grę tylko odświeżenie.
Kolejna przeróbka Dark Souls III, są spoilery (i to poważne, dotyczą też pierwszego dodatku - Ashes of Ariandel).
Kolejna przeróbka Dark Souls III, są spoilery (i to poważne, dotyczą też pierwszego dodatku - Ashes of Ariandel).
Ostatnio przesunięty w górę 28 lip 2018, 16:52 przez: Imienny.
"Każdy człowiek pozostaje człowiekiem, dopóki swoimi postępkami nie dowiedzie czegoś przeciwnego." Arkadij i Borys Strugaccy, "Niedoskonali, czyli Czterdzieści lat później"
Niektóre moje koncepty: S.T.A.L.K.E.R. Przekleństwo, "Przeklęci Łowcy", Przeklęty, Sieroj Nikołajewicz Bondaruk, Bronie+dodatki, cz. I
Niektóre moje koncepty: S.T.A.L.K.E.R. Przekleństwo, "Przeklęci Łowcy", Przeklęty, Sieroj Nikołajewicz Bondaruk, Bronie+dodatki, cz. I
Posty: 82•
Przejdź do strony:



