Vorturat
24 lut 2015, 21:51
Moderator: Realkriss
Posty: 1• Strona 1 z 1
Wiersz nie jest mój...
Jestem wirtualnym gangsterem,
mama dała mi do szkoły kanapki z serem,
a ja ich nie zjadłem, bo wolę smak polędwicy!
Tak się zyskuje szacunek ulicy.
Nie noszę czapki w dzień mroźny,
taki jestem, k**wa, groźny!
A kiedyś, w odległych czasach,
przeszedłem ulicę nie po pasach!
Słucham tylko gangsta-rapu z Ameryki,
ostatnio przedawkowałem narkotyki!
No dobra, nie narkotyki, tylko Tik-Taki,
odlot miałem nie byle jaki!
Bo takim już jestem bezwzględny bandyta.
Kończę, bo mama mi bajkę poczyta.
Jestem wirtualnym gangsterem,
mama dała mi do szkoły kanapki z serem,
a ja ich nie zjadłem, bo wolę smak polędwicy!
Tak się zyskuje szacunek ulicy.
Nie noszę czapki w dzień mroźny,
taki jestem, k**wa, groźny!
A kiedyś, w odległych czasach,
przeszedłem ulicę nie po pasach!
Słucham tylko gangsta-rapu z Ameryki,
ostatnio przedawkowałem narkotyki!
No dobra, nie narkotyki, tylko Tik-Taki,
odlot miałem nie byle jaki!
Bo takim już jestem bezwzględny bandyta.
Kończę, bo mama mi bajkę poczyta.
Na pewnego ubeka co na Vorturata szczeka
Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam ci prztyczka ani klapsa
Nie powiem nawet: Pies cię je*ał
Bo to mezalians byłby dla psa
Próżnoś repliki się spodziewał,
Nie dam ci prztyczka ani klapsa
Nie powiem nawet: Pies cię je*ał
Bo to mezalians byłby dla psa
Posty: 1• Strona 1 z 1
