Raptor
20 lip 2010, 10:49
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 347•
Przejdź do strony:
Do Zony nie idą jacyś romantyczni idealiści, którzy chcą odkrywać i dzielić się z tym światem. Do Zony idą, tak jak napisał Grzechu, prostaki i mendy wszelkiego rodzaju, z dolarami zamiast oczu, i (krew
)-kamieniem zamiast serca 


Grzechu - co ty mi z maratonami, teslą czy innym kosmosem? To sa błahostki w porównaniu z Zoną.
Owszem, surowe okoliczności przyrody są barierą, ale na litość boską... tam nie ma snorków, pijaw, kontrolerów, burerów, zombiaków, poltergeistów, ślepaków, zmutowanych dzików i czego tam jeszcze. A to cholerstwo będzie na ciebie POLOWAĆ. Na swoim terenie. Weź to sobie teraz zwizualizuj. Jak myslisz, jak długo tam przetrwasz i ile terenu zwiedzisz/zeoksplorujesz/odkryjesz? Ile podziemi/bunkrów/ skrytek przetrzepiesz? No? Moim zdaniem - zero. O ile anomalię ominiesz, przed emisja gdzies sie schowasz, to przed stadem snorków czy innymi pijawkami ni chu-chu. To jest kurde zmutowane, ku*ewsko silne i wkurzone na maksa. W grze jak cię drapnie pazurami to spoko - jeszcze masz hp i apteczki. W realu, bedziesz po jednym takim ciosie potykał się o własne flaki, o ile jeszcze bedziesz miał na czym iść.
W mojej ocenie, Zona jest jedną z najbardziej wrogich lokacji jakie w zyciu widziałem w grach, ksiązkach czy filmach. Bo nie dość, że dybie na ciebie samo srodowisko, to jeszcze gania cię masa zmutowanych kreatur, wspomagana bandami świrów, a wszystko to okraszone terrorem wojska, innych frakcji... kurde nawet tacy jak ty sam maja ochotę Cie skasować.
Taka mala dygresja: upie*dolił Cie kiedys pies? Taki zwykły? Mnie tak. Owczarek. Uwalił mnie tuż pod kolanem. Bracie, nie da się stanać na nodze. A to maleńka rana jest, ot parę zębów na centymetr wbitych w mięsień.
Zwróc uwage, ze nie wspominam juz o anomaliach, radiacji i emisjach.
Edit 2:
i mam pomysła
spróbuję w wolnej chwili wysmarowac jakiegos shorta o typowym gostku z forum, którego złosliwy los umieścił w Zonie, głębokiej Zonie. Dam mu porządne, ale realne, wyposażenie i realne umiejętności. Zabiorę mu cudowne apteczki, PDA, anty-rady i cały ten szajs, który nie istnieje w świecie rzeczywistym. A potem wyslę go, aby poszperał troche w ruinach, tudziez podziemiach. Moze nawet jakichs knajaków spotka... Zobaczymy jak długo przetrwa. Taka symulacja

W mojej ocenie, Zona jest jedną z najbardziej wrogich lokacji jakie w zyciu widziałem w grach, ksiązkach czy filmach. Bo nie dość, że dybie na ciebie samo srodowisko, to jeszcze gania cię masa zmutowanych kreatur, wspomagana bandami świrów, a wszystko to okraszone terrorem wojska, innych frakcji... kurde nawet tacy jak ty sam maja ochotę Cie skasować.
Taka mala dygresja: upie*dolił Cie kiedys pies? Taki zwykły? Mnie tak. Owczarek. Uwalił mnie tuż pod kolanem. Bracie, nie da się stanać na nodze. A to maleńka rana jest, ot parę zębów na centymetr wbitych w mięsień.
Zwróc uwage, ze nie wspominam juz o anomaliach, radiacji i emisjach.
Edit 2:
i mam pomysła
True, ale rzuciłem tylko przykładem.slawek73 pisze:Grzechu - co ty mi z maratonami, teslą czy innym kosmosem? To sa błahostki w porównaniu z Zoną.![]()
Jestem człowiekiem - mam po swojej stronie zarówno broń, jak i nieco większy spryt niż większość mutasów. Może i to niewiele, ale nie mam zamiaru popierniczać biegiem przez Zonę, czy jak w grach strzelać do wszystkiego, co się rusza.slawek73 pisze:Owszem, surowe okoliczności przyrody są barierą, ale na litość boską... tam nie ma snorków, pijaw, kontrolerów, burerów, zombiaków, poltergeistów, ślepaków, zmutowanych dzików i czego tam jeszcze. A to cholerstwo będzie na ciebie POLOWAĆ. Na swoim terenie.
Czy ja jestem jakiś Miszka czy inny książkowy/growy uberstalker? Szwendałbym się na skraju Strefy i próbował zarobić coś niecoś.slawek73 pisze: Jak myslisz, jak długo tam przetrwasz i ile terenu zwiedzisz/zeoksplorujesz/odkryjesz? Ile podziemi/bunkrów/ skrytek przetrzepiesz?
Zawsze mnie rozwalała liczba zarówno mutantów, jak i npc w grach.slawek73 pisze:to przed stadem snorków czy innymi pijawkami ni chu-chu.
A ja jestem opanowany, zachowuję zimną krew i potrafię strzelać (znaczy gdybym był w Strefie to bym się nauczył wcześniej - kto by tam szedł bez przygotowania?)slawek73 pisze:To jest kurde zmutowane, ku*ewsko silne i wkurzone na maksa.
Drugą sprawą jest zdobycie broni/dostanie się do Strefy. Z tym by było trudniej niż z samym przeżyciem.
Dobra, nie unoś się, nie trzeba mi takich rzeczy tłumaczyć - poczytaj moje posty w tym temacie, i zejdź na ziemię.slawek73 pisze: W grze jak cię drapnie pazurami to spoko - jeszcze masz hp i apteczki. W realu, bedziesz po jednym takim ciosie potykał się o własne flaki, o ile jeszcze bedziesz miał na czym iść.
Nikogo bym nie "kasował" - ale pomocy udzielałbym tylko wtedy, gdy nic by mi nie zagrażało. I oczywiście nie za darmo. Może i na jedno wychodzi, ale trochę mniej obciąża się sumienie.slawek73 pisze: kurde nawet tacy jak ty sam maja ochotę Cie skasować.
Chciał - coś na kształt buldoga amerykańskiego (szukałem "buldog" w googlach i ten najbardziej pasował do tamtego psa - aczkolwiek inaczej wyglądał, czyli pewnie jakiś mieszaniec).slawek73 pisze:Taka mala dygresja: upie*dolił Cie kiedys pies?
Nie wiedząc co mam zrobić, widząc pędzącego na mnie psa, po prostu... wyje*ałem mu głownią noża w środek głowy, (nie zdążyłem obrócić) i poprawiłem z buta. Dość szybko się wycofał.
Domyślam się - spadło na mnie ogrodzenie, i musiałem mieć zszywane przedramię - tyle, że to była rana cięta (chyba tak to można nazwaćslawek73 pisze: Taki zwykły? Mnie tak. Owczarek. Uwalił mnie tuż pod kolanem. Bracie, nie da się stanać na nodze. A to maleńka rana jest, ot parę zębów na centymetr wbitych w mięsień.
Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństw.I tak bym poszedł.
Jak to do mnie to czuję się urażony, nie jestem "typowym gostkiem".slawek73 pisze: o typowym gostku z forum, którego złosliwy los umieścił w Zonie
Tak jak pisałem - unikałbym starć za wszelką cenę. Starałbym się po prostu przetrwać.
Słusznie prawisz - większość "uberstalkerów" piszących z czym by to nie poleźli do Strefy zlałaby się w gacie po pierwszej nocy spędzonej w zwykłym lesie.
Co do strachu - idźcie sobie samemu spać do lasu/opuszczonego domu. Człowiek ma wtedy duszę na ramieniu, ale jednocześnie jest czuły na wszystko - słychać każdy dzwięk, więc ukryć się przed czymś to nie problem. No, i fajne przeżycie.
Co do zwierząt (w Zonie np. dziki, mięsacze, psy) - wielokrotnie łażąc po lasach zaskakiwaliśmy sarny (głupio to brzmi), raz wpadliśmy z kumplem na dzika, który też się nas nie spodziewał.
Zwierzęta to zwierzęta (mutasy pewnie też)- mają wyczulone wszystkie zmysły, ale ukryć się przed nimi się da.
Вознаграждён будет только один.
Grzechu - ja się absulutnie nie unoszę
I nie piję do Ciebie - tylko do wczesniejszych wymiataczy, co to sie tu odgrażali jak by to oni w Zonie szaleli
Fajne takie topiki są
Dlatego sie odzywam
znowu przeproszę za literówki inne błedy, ale tak jak kiedys pisałem... Ja NIE POTRAFIE inaczej na forach pisać... Tak juz mam, niechluj forumowy ze mnie... 16-17 lat pisania po internetach zepsuły mi chrakter pisma tfu! wypowiedzi. Pisało sie wtedy aby szybciej, aby wiecej,.. dawne czasy
Fajne takie topiki są
znowu przeproszę za literówki inne błedy, ale tak jak kiedys pisałem... Ja NIE POTRAFIE inaczej na forach pisać... Tak juz mam, niechluj forumowy ze mnie... 16-17 lat pisania po internetach zepsuły mi chrakter pisma tfu! wypowiedzi. Pisało sie wtedy aby szybciej, aby wiecej,.. dawne czasy
No ja to raczej bym nie chciał do Zony trafić w realu. Zakładam, że dnia bym tam nie przeżył. Zresztą tak samo jak 90% ludzi z tego forum. Nie ma co kozaczyć, życie to nie gra. Bądźmy realistami.
Miarą Twojej wartości są Twoje zasady.
"jak przyjaźń to do śmierci i nigdy na odpie*dol"
O.S.T.R.
"co zrobić, by uczciwie zarobić, co zrobić, by nie wyj*bać szefowi, co zrobić, kiedy szefem jest kobieta, wyj*bać kobiecie to wielki nietakt"
Metrowy
"jak przyjaźń to do śmierci i nigdy na odpie*dol"
O.S.T.R.
"co zrobić, by uczciwie zarobić, co zrobić, by nie wyj*bać szefowi, co zrobić, kiedy szefem jest kobieta, wyj*bać kobiecie to wielki nietakt"
Metrowy
Jestem realistą. Dlatego sądzę, że dałoby się przetrwać. Oczywiście i tak przygoda w Zonu zakończyłaby się śmiercią, ale może udałoby się ten moment nieco odłożyć w czasie.Nieznajomy X pisze:Nie ma co kozaczyć, życie to nie gra. Bądźmy realistami.
Chyba, że ktoś siedzi przed kompem 24/7, jedynym jego kontaktem z otoczeniem jest wyjście do kibla, a całą swoją wiedzę czerpie z Zewu Prypeci to może i rzeczywiście by było ciężko z przetrwaniem.
I mój ulubiony cytat w tym temacie: "Cliff Young przebiegł jeden z najtrudniejszych maratonów na świecie, biegnąc dzień i noc - bo nikt mu nie powiedział, że się nie da - jak sam mówił, gdyby wiedział, że to niemożliwe, to by nie pobiegł."
Вознаграждён будет только один.
Postawili kozaka za ten post (1):
Witam serdeczne wszystkich użytkowników! Nowa na forum!
Co do tematu, to pewnie że bym się wybrała do Strefy tylko nie wiem jeszcze skąd bym wzieła wóz opancerzony i wyrzutnie rakiet.
Bo jeśli chodzi o realizm to się nie czarujmy - nikt przy zdrowych zmysłach nie ruszyłby w takie miejsce w pojedynkę, z jakimś marnym kałąszkiem i nożykiem, licząc na przygodę życia.
Jak ktoś chciałby wyruszyć w Zonę w celem zabawy jak w grze albo jakiegoś duchowego połączenia czy czegoś w tym guście, to skończyłby zanimby zaczą, bo nawet przez wojsko by się nie przekradł.
Smutna rzeczywistość jest taka że w przeciwieństwie do gier, książek czy filmów, w takim miejscu największe szanse na przeżycia mieliby nie filozofowie-idealiści, survivalowcy-amatorzy czy ogółem ludzie co chcą lofciać Zonę.
Byliby to właśnie odpowiedznio wyszkoleni i wyposażeni żołnierze, wiedzący co to praca w warunkach narażenia życia.
Co do tematu, to pewnie że bym się wybrała do Strefy tylko nie wiem jeszcze skąd bym wzieła wóz opancerzony i wyrzutnie rakiet.
Bo jeśli chodzi o realizm to się nie czarujmy - nikt przy zdrowych zmysłach nie ruszyłby w takie miejsce w pojedynkę, z jakimś marnym kałąszkiem i nożykiem, licząc na przygodę życia.
Jak ktoś chciałby wyruszyć w Zonę w celem zabawy jak w grze albo jakiegoś duchowego połączenia czy czegoś w tym guście, to skończyłby zanimby zaczą, bo nawet przez wojsko by się nie przekradł.
Smutna rzeczywistość jest taka że w przeciwieństwie do gier, książek czy filmów, w takim miejscu największe szanse na przeżycia mieliby nie filozofowie-idealiści, survivalowcy-amatorzy czy ogółem ludzie co chcą lofciać Zonę.
Byliby to właśnie odpowiedznio wyszkoleni i wyposażeni żołnierze, wiedzący co to praca w warunkach narażenia życia.
You are bloody adopted, okey?
Historia nie raz pokazała, że "nie najszybszym przypada zwycięstwo w wyścigu" - większe szanse miałby właśnie ktoś odpowiednio ostrożny chociażby z racji tego, że zdawałby sobie sprawę ze swoich niewielkich umiejętności. Jednostka wyszkolona i doświadczona miałaby do siebie to, że potrafiłaby bagatelizować część niebezpieczeństwa z racji rutyny oraz obycia z tematem - co naturalnie mogłoby się skończyć tragicznie.Berry pisze:Smutna rzeczywistość jest taka że w przeciwieństwie do gier, książek czy filmów, w takim miejscu największe szanse na przeżycia mieliby nie filozofowie-idealiści, survivalowcy-amatorzy czy ogółem ludzie co chcą lofciać Zonę.
Byliby to właśnie odpowiedznio wyszkoleni i wyposażeni żołnierze, wiedzący co to praca w warunkach narażenia życia.
Oczywiście w tym także sporo gdybania i mojej własnej wizji Zony, więc może się ona nie zgadzać z tym, w jaki sposób widnieje ona w głowach innych osób
A czy TY już przeczytałeś i oceniłeś moją twórczość?
"Samotność w Zonie" - nadal kontynuowana.
"Dawno temu w Zonie" - tylko dla weteranów forum.
"Za późno" - czerwona część cyklu "Kolory Zony"
"Akurat o czasie" - biała część cyklu "Kolory Zony"
"Za wcześnie" - niebieska część cyklu "Kolory Zony"
"Pęknięte Zwierciadło" - mini-cykl o Zonie w wersji noir
"Samotność w Zonie" - nadal kontynuowana.
"Dawno temu w Zonie" - tylko dla weteranów forum.
"Za późno" - czerwona część cyklu "Kolory Zony"
"Akurat o czasie" - biała część cyklu "Kolory Zony"
"Za wcześnie" - niebieska część cyklu "Kolory Zony"
"Pęknięte Zwierciadło" - mini-cykl o Zonie w wersji noir
Żołnierzy trenuje się właśnie tak żeby NIE bagatelizowali sytuacji i byli przygotowani na improwizację.
Jeśli mówimy o realu to wojsko nie jest przecież bandą debili co tylko umie nacisnąć spust. Gorąco polecam zapoznanie się trochę z tym tematem. można ciekawych rzeczy się dowiedzieć, choć ja ekspertem nie jestem.
Przez filmy, książki itp. utarło nam się że żołnierze to takie ospałe tłuki, co się pojawiają tylko żeby efektownie zginąć.
Zanim by kogoś w ogóle wysłano wojskowych to najpierw wykonanoby jakiś rekonesans, zwiad by wiedzieć z czym ma się do czynienia.
Zobacz zresztą w takim np. Afganistanie - na jednego zabitego amerykańca przypadają dziesiątki tubylców, mimo że się tam urodzili i znają tą ziemie doskonale to nie mają takiego, jak cheezburgery wyszkolenia i taktyki.
EDIT
Jeśli chodzi o to kto pierwszy do Zony do na dwoje babka wróżyła.
Albo ktoś dostanie się tam przed innym i zbierze najlepszy towar i zgarnie najwięcej kasy ale głupio rysykuje bo leci w ciemno i najpewniej szybko zginie. Albo się nie spieszy, zaczeka aż inni przetrą szlaki, zbiorą informację ale będzie miał większą konkurencję i przypadnie mu mniej kasy.
Jeśli mówimy o realu to wojsko nie jest przecież bandą debili co tylko umie nacisnąć spust. Gorąco polecam zapoznanie się trochę z tym tematem. można ciekawych rzeczy się dowiedzieć, choć ja ekspertem nie jestem.
Przez filmy, książki itp. utarło nam się że żołnierze to takie ospałe tłuki, co się pojawiają tylko żeby efektownie zginąć.
Zanim by kogoś w ogóle wysłano wojskowych to najpierw wykonanoby jakiś rekonesans, zwiad by wiedzieć z czym ma się do czynienia.
Zobacz zresztą w takim np. Afganistanie - na jednego zabitego amerykańca przypadają dziesiątki tubylców, mimo że się tam urodzili i znają tą ziemie doskonale to nie mają takiego, jak cheezburgery wyszkolenia i taktyki.
EDIT
Jeśli chodzi o to kto pierwszy do Zony do na dwoje babka wróżyła.
Albo ktoś dostanie się tam przed innym i zbierze najlepszy towar i zgarnie najwięcej kasy ale głupio rysykuje bo leci w ciemno i najpewniej szybko zginie. Albo się nie spieszy, zaczeka aż inni przetrą szlaki, zbiorą informację ale będzie miał większą konkurencję i przypadnie mu mniej kasy.
You are bloody adopted, okey?
Fala w wojsku służy właśnie do tego, żeby nauczyć prostych trepów szacunku dla starszych, słuchania rozkazów bez mrugnięcia okiem i wykorzenienia słabości.Berry pisze: Jeśli mówimy o realu to wojsko nie jest przecież bandą debili co tylko umie nacisnąć spust
Przykro mi, ale zwykły szeregowy ma po prostu naciskać spust, nawet, jak to jest bez sensu.
To, że jest on magistrem filozofii i wykłada na Harvardzie w czasie wolnym - to już nikogo nie obchodzi.
Nie on myśli, on działa - myśli sztab i dowódcy.
Вознаграждён будет только один.
Grzechu ma rację, dziś żołnierze szkoleni są na maszyny do zabijania, strzelania by zabić. Zero litości i szacunku do wroga. Rozkazy mają być wykonane, nie ma miejsca na moralność, czy chwile zawahania, wróg tego nie zrobi.
|| i7-9700K 5.00GHz | 16GB DDR4 RAM | Asus Strix RTX 2070 Super Advanced 8GB GDDR6 | Windows 10 x64 ||
Siedząc przed kamerką i sterując dronem/nalotem nie odczuwasz tego, że zabijasz człowieka.
Widzisz punkty, cele, nie ludzi.
Dlatego naciśnięcie przycisku jest prostsze niż spustu - brak poczucia winy.
Niestety, wraz z rozwojem technologi zaciera się waga życia.
But
War
War never changes.
EDIT
Bljadź, aż mi się filozofia włączyła - muszę wrócić do bycia czepiającym się o wszystko skurczybykiem.
Widzisz punkty, cele, nie ludzi.
Dlatego naciśnięcie przycisku jest prostsze niż spustu - brak poczucia winy.
Niestety, wraz z rozwojem technologi zaciera się waga życia.
But
War
War never changes.
EDIT
Bljadź, aż mi się filozofia włączyła - muszę wrócić do bycia czepiającym się o wszystko skurczybykiem.
Вознаграждён будет только один.
Posty: 347•
Przejdź do strony:


