Raptor
20 lip 2010, 10:49
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 347•
Przejdź do strony:
To zależy od wycieczki i przewodnika. I od nastroju administracji i pracowników Zony, który bywa bardzo zmienny. Ja na jednym miałem praktycznie całkowitą swobodę w obrębie Prypeci.MonolitSoldier pisze:Można tam się też wybrać wycieczką ( jak to dużo osób robi ) ale wtedy przewodnik patrzy na łapy
Dozymetry: Gamma-Scout Rechargeable, Berthold LB 133-1, SV500, FH40T, KSMG1/1M, Терра МКС-05, Graetz X50ZS, RSA 64D, DL-Messer 6150, DP66M, ДП-5В, RAM-60A, RAM-63 (miernik scyntylacyjny α, β, γ), RWA 72 M, Graetz EDW150, KOS-1, FAG FH41, EKO-D, Radiagem 2, Rados RDS-110, Thermo SVG 2, PDMR82, an/udr-13, Стора-ТУ, PM1603A, PM1621A
W Zonie: 5 razy (16 dni)
W Zonie: 5 razy (16 dni)
Filmik powinien chociaż częściowo rozwiązać problem ekwipunku.
Filmy ze Strefy Czarnobylskiej i nie tylko.
82 godziny spędzone w Zonie
82 godziny spędzone w Zonie
Postawili kozaka za ten post (2):
nie bo nic tam nie ma chyba żeby zwiedzić strefe ale jak by była taka jak w stalkerze to owszem ak-47 do ręki i rura
Uwagi moderatora:
Nic nie dociera, spodziewaj się trzeciego warna i dwumiesięcznych wakacji. - Wheeljack
Nic nie dociera, spodziewaj się trzeciego warna i dwumiesięcznych wakacji. - Wheeljack
Postawili kozaka za ten post (1):
Wypili kozaka za ten post (4):
Dziecko wyżej - idź do szkoły, się do edukuj. Jest to poradnik, czy może raczej sugestie, co najlepiej zabrać do Strefy, która ISTNIEJE na prawdę, a nie taka co jest w grze. -.-
Co do samego filmiku. Jeśli Tobie @Dementorin, taki sprzęt się przydał, to nieźle. Na moje, to mało jedzenia, ale chyba całego dnia się tam nie spędza na zwiedzaniu.
Ale nie wiem, nie byłem. Może kiedyś będzie mi dane odwiedzić Prypeć. ^^
Co do samego filmiku. Jeśli Tobie @Dementorin, taki sprzęt się przydał, to nieźle. Na moje, to mało jedzenia, ale chyba całego dnia się tam nie spędza na zwiedzaniu.
Postawili kozaka za ten post (3):
Wypili kozaka za ten post (1):
Bullshit - przeczytaj pierwszy post w tym temacie, geniuszu. Nawet Ci zacytuję :Mila pisze:Jest to poradnik, czy może raczej sugestie, co najlepiej zabrać do Strefy, która ISTNIEJE na prawdę, a nie taka co jest w grze. -.-
Zauważyłem że parę tylko osób ma w tym temacie pojęcie racjonalne - reszta by brała "ak 47" (nie ma czegoś takiego, zresztą jest przestarzałe i skąd wziąść?) i szła w Zonu na waleta.Czy chciałbyś się znaleść w Zonie w realu gdyby istniała taka Zona jak w Stalkerze?? Co byś zrobił, do jakiej frakcji byś dołączył itp.?
A spróbójcie sobie skoczyć do lasu na 2-3 dniowy wypad (wiem, powtarzam to jak mantrę) i wtedy naprawdę czuć, ile waży każdy kilogram sprzętu, jak wiele rzeczy jest nieprzydatnych, a spora liczba z tych, które uznaliśmy za niepotrzebne staje się niezbędna.
Вознаграждён будет только один.
Grzechu, zauważ, że odnosiłem się do poradnika Dementorina, więc... nie wiem skąd ten zabrany Kozak (co mało mnie interesuje), sam fakt, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
Z tą maską przeciwgazową dałeś czadu, ale każdy ma swoje dziwactwa, więc nie będę się śmiałDementorin pisze:Filmik powinien chociaż częściowo rozwiązać problem ekwipunku.
Parę drobnych przemyśleń ogólnych:
1) Brałbym wodę i tylko wodę, bo napojem np. rąk sobie nie umyjesz. Oczywiście ilość dostosowujemy do pogody.
2) Trudno mi sobie wyobrazić, do czego w trakcie (zorganizowanej) wycieczki w Zonie może przydać się świeczka.
3) Nawet baterie dobrej jakości słabo radzą sobie z zasilaniem aparatów cyfrowych, tak przynajmniej było we wszystkich, z którymi miałem do czynienia. Tylko akumulatorki. No i trzeba brać zapas do innych urządzeń, jak dozymetry.
4) Taśmę bym brał jakąś trochę solidniejszą.
5) Hrywny chyba lepiej zorganizować na Ukrainie.
6) Pierwszy raz byłem w Strefie z plecakiem i było mi z nim strasznie niewygodnie (choć na co dzień wszędzie chodzę z plecakiem). Na drugi wyjazd wziąłęm pasoszelki niemieckie z dwiema dużymi ładownicami-chlebakami i ten sposób noszenia sprzętu sprawdził mi się idealnie. Istnieją podobne zestawy oporządzenia dla fotografów (wyglądają neutralnie, nie jak sprzęt wojskowy), ja bym polecał celowanie w coś takiego.
No i jeszcze jedna sprawa: rozumiem, że to tylko Youtube i że nie każdy musi być mistrzem, ale popracuj nad dykcją.
Dozymetry: Gamma-Scout Rechargeable, Berthold LB 133-1, SV500, FH40T, KSMG1/1M, Терра МКС-05, Graetz X50ZS, RSA 64D, DL-Messer 6150, DP66M, ДП-5В, RAM-60A, RAM-63 (miernik scyntylacyjny α, β, γ), RWA 72 M, Graetz EDW150, KOS-1, FAG FH41, EKO-D, Radiagem 2, Rados RDS-110, Thermo SVG 2, PDMR82, an/udr-13, Стора-ТУ, PM1603A, PM1621A
W Zonie: 5 razy (16 dni)
W Zonie: 5 razy (16 dni)
Ciekawy temat.
Szczerze? Nie wiem. Nie wiem, czy chciałbym tam trafić, z jednej strony, wreszcie będę wolny, będę martwił się tylko o siebie, a z drugiej strony... Cóż, może i mam nie po kolei w głowie
ale nie wiem, czy bym wytrzymał, i fizycznie, i psychicznie. Stałe poczucie zagrożenia, śmierci, mutanty czyhające w krzakach i wieczne ryzyko niespodziewanej śmierci. Jej lodowy oddech na karku i stałe podążanie krok w krok za tobą. I wiem, ze nie miałbym żadnej gwarancji, że przeżyję, że trafię do jakiejś frakcji, i będę bezpieczny. W każdej chwili bałbym się, że kompan mnie może zastrzelić, ot tak. Zona, to w moich oczach mroczny i niebezpieczny świat. Pełen wielu niebezpieczeństw... A najgroźniejszym z nich jest człowiek. I nikt, nikt ci artefaktu na srebrnej tacy nie przyniesie... Co najwyżej dwie, trzy deski zbite razem i maskę którą przewieszą. Odejdą i zapomną. 
Szczerze? Nie wiem. Nie wiem, czy chciałbym tam trafić, z jednej strony, wreszcie będę wolny, będę martwił się tylko o siebie, a z drugiej strony... Cóż, może i mam nie po kolei w głowie
Co dziś przyjdzie z wizytą?
"Jestem singlem z wyboru... Tyle, że nie swojego... " :)
"Jestem singlem z wyboru... Tyle, że nie swojego... " :)
Następnym razem, znajdziesz tu granat...
Nie. Za żadne skarby nie chciałbym trafić do Zony. Po co? Aby poruszać się w niej z duszą na ramieniu, w każdej sekundzie być narażonym na atak mutanta, wpadnięcie w anomalię, uszkodzenie DNA,a nerwicę/depresję, a w najlepszym wypadku, na co najmniej wrzody żołądka? Naukowcem nie jestem, więc nie byłbym w stanie jej badać, - gdyby Zona była realna, widok mutanta, anomalii na jakims filmiku absolutnie by mi wystarczył.
Wojownik ze mnie żaden, więc prawdopodobnie (tak jak i 100% tut. załogi, nawet obwieszonej jak choinki giwerami) załatwiłaby mnie pierwsza napotkana sfora ślepych psów, nie wspominając o groźniejszych mutantach
I tyle.
Zona, zarówno ta w grze, jak i w literaturze, jest zabójcza. Tam się zwyczajnie nie da żyć, a każdy kto twierdzi, że dałby sobie radę, jest moim zdaniem... naiwny jak dziecko.

Tak się zastanawiam, co tutejsi eksploratorzy mogliby w Zonie "odkryć"... J. ukraińskiego nikt nie zna, o fizyce, chemii, biologii, geografii pojęcie zasadniczo blade.
I oni mówią że odkrywaliby tajemnice Zony
A odkrycie wyglądałoby mniej więcej tak:
" - Stary, wiesz co wczoraj znalazłem w tym bunkrze?
-Co?
- Mówię ci, normalnie takie światełko tam w powietrzu lata i robi wiuuuuuuuu...
- Nie gadaj. Serio?
- No pewnie. I jeszcze taka szafka tam była, a w niej pełno jakichś papierów i wydruków. Nie idzie tego rozczytać, bo po ukraińsku, ale mówię ci, zaje*iste to jest. I taka maszyna tam stoi, jakieś diody migają.
- Wow!
Wojownik ze mnie żaden, więc prawdopodobnie (tak jak i 100% tut. załogi, nawet obwieszonej jak choinki giwerami) załatwiłaby mnie pierwsza napotkana sfora ślepych psów, nie wspominając o groźniejszych mutantach
I tyle.
Zona, zarówno ta w grze, jak i w literaturze, jest zabójcza. Tam się zwyczajnie nie da żyć, a każdy kto twierdzi, że dałby sobie radę, jest moim zdaniem... naiwny jak dziecko.
Tak się zastanawiam, co tutejsi eksploratorzy mogliby w Zonie "odkryć"... J. ukraińskiego nikt nie zna, o fizyce, chemii, biologii, geografii pojęcie zasadniczo blade.
I oni mówią że odkrywaliby tajemnice Zony
A odkrycie wyglądałoby mniej więcej tak:
" - Stary, wiesz co wczoraj znalazłem w tym bunkrze?
-Co?
- Mówię ci, normalnie takie światełko tam w powietrzu lata i robi wiuuuuuuuu...
- Nie gadaj. Serio?
- No pewnie. I jeszcze taka szafka tam była, a w niej pełno jakichś papierów i wydruków. Nie idzie tego rozczytać, bo po ukraińsku, ale mówię ci, zaje*iste to jest. I taka maszyna tam stoi, jakieś diody migają.
- Wow!
No, nareszcie ktoś praktycznie i logicznie myśli. Masz absolutną rację co do sytuacji w Strefie. Tylko, że nie zgodzę się, żeby nie dało się tam funkcjonować.slawek73 pisze:Nie. Za żadne skarby nie chciałbym trafić do Zony. Po co? Aby poruszać się w niej z duszą na ramieniu, w każdej sekundzie być narażonym na atak mutanta, wpadnięcie w anomalię, uszkodzenie DNA,a nerwicę/depresję, a w najlepszym wypadku, na co najmniej wrzody żołądka? Naukowcem nie jestem, więc nie byłbym w stanie jej badać, - gdyby Zona była realna, widok mutanta, anomalii na jakims filmiku absolutnie by mi wystarczył.
Umysł człowieka ma bardzo fajną umiejętność - rutyna/przyzwyczajenie/obojętność - nazwij to jak chcesz. Oczywiście, główną przeszkodą w Zonie byłby strach. Tyle, że dzięki właśnie naszej "umiejętności" do tego strachu się przyzwyczajamy, więc wystarczyłoby wytrzymać psychicznie parędziesiąt spotkań z mutasami (raczej widoku niż walki - walki starałbym się unikać) aby w miarę "normalnie" funkcjonować.slawek73 pisze:Tam się zwyczajnie nie da żyć, a każdy kto twierdzi, że dałby sobie radę, jest moim zdaniem... naiwny jak dziecko.
Prosty przykład - łagry i obozy koncentracyjne - robiono tam tyle nieludzkich rzeczy, że ludzie nie zwracali już na te okropieństwa uwagi po pewnym czasie - polecam przeczytać książki osób, które w takich obozach były.
Tylko, że po co coś odkrywać? Ja nie naukowiec, ja stalker - ja nie prowadzę badań, ja odkrywam rzeczy, nie muszę tłumaczyć ich natury. Nie wiem, jak tworzą się anomalie, wiem jak działają i jak je omijać.slawek73 pisze:Tak się zastanawiam, co tutejsi eksploratorzy mogliby w Zonie "odkryć"...
Co za problem nauczyć się języka? Nasz Papież znał ich około 7.slawek73 pisze: J. ukraińskiego nikt nie zna,
Przecież 99% odkryć ludzkości tak wyglądało, więc o co kaman?slawek73 pisze: - Mówię ci, normalnie takie światełko tam w powietrzu lata i robi wiuuuuuuuu...
Jak mówiłem - wystarczyłby język na poziomie "Kali dać żreć i dać naboje, ja dać pieniondz", dokumenty znosiłbym naukowcom itp. Jakbym dostał choć tyle, aby wyprawa się zwróciła, byłbym zadowolony.slawek73 pisze: - No pewnie. I jeszcze taka szafka tam była, a w niej pełno jakichś papierów i wydruków. Nie idzie tego rozczytać, bo po ukraińsku,
Ja prosty człowiek, chcę odkrywać tajemnice (jak każdy), ale nie muszę chcieć tłumaczyć ich zjawiska.
Dodatkowym utrudnieniem w Zonie byłby brak... wszystkiego.
Nawet, jakby powstały jakieś kanały przerzutowe, to i tak z ekwipunkiem by było ciężko. No, i stalkerów pewnie byłoby max ze 100, brak jakichkolwiek frakcji itp.
A zwykłe przeziębienie mogłoby nas zabić, z racji małego dostępu do witamin.
Żyć by się dało, ludzie potrafią funkcjonować w ekstremalnych warunkach - pytanie, jak długo byśmy w Zonie przeżyli.
Вознаграждён будет только один.
Grzechu w Zonie jest jeden zasadniczy problem - w zasadzie wszystko co żywe, chce cię dorwać. To nie sawanna, gdzie drapieżnik obserwuje sobie leniwie jak "człowieki" włóczą się wokół niego, nie tundra/tajga/dżungla, gdzie wilk, niedźwiedź, puma, tygrys, wąż woli Ci zejść z drogi, bo albo najedzony, albo nie opłaca mu sie ryzykować starcia... W Zonie, jak zauważyłem, żaden stwór nie odpuści sobie konfrontacji. Albo chce Cie zwyczajnie zeżreć, albo po prostu ubić, bo go irytujesz. I nie ma zmiłuj. Dołożyć jeszcze do tego czynnik ludzki + anomalie + skażenie + emisje, których nie da się przewidzieć... Nie. Tam nie ma szans na jakąkolwiek eksplorację. Wykluczone.
P.S. Dla mnie odkrywanie = poznanie. Patrzeć na coś i nie wiedzieć, co to jest... to ja podziękuję
P.S. Dla mnie odkrywanie = poznanie. Patrzeć na coś i nie wiedzieć, co to jest... to ja podziękuję
Dlatego walka jest ostatecznością - a w nocy, jak w "Pikniku" - łbem do ziemi i ani drgnij.slawek73 pisze:Grzechu w Zonie jest jeden zasadniczy problem - w zasadzie wszystko co żywe, chce cię dorwać.
Cliff Young przebiegł jeden z najtrudniejszych maratonów na świecie, biegnąc dzień i noc - bo nikt mu nie powiedział, że się nie da - jak sam mówił, gdyby wiedział, że to niemożliwe, to by nie pobiegł.slawek73 pisze:Tam nie ma szans na jakąkolwiek eksplorację. Wykluczone.
Eksploracja kosmosu też nie była możliwa. Podobnie jak wmawiano Tesli, że niemożliwe jest utworzenie sieci komunikacyjnej łączącej cały świat. A tu proszę.
Irytuje mnie wmawianie, że się czegoś nie da - wątpię, żeby do Strefy pojechał ktoś, kto jest dobrze ustawiony w życiu. Raczej trafiałyby tam męty społeczne, dla których życie nie ma wartości, i można nim szastać.
I to oni by przeżyli.
Umiejętności i zdrowy rozsądek - przetrwasz z tym wszędzie, i jestem tego pewien.
Duchem stalkerstwa jest odkrywanie=zarobienie forsy + własna satysfakcja. Bo po co innego iść do Strefy?slawek73 pisze:P.S. Dla mnie odkrywanie = poznanie.
Вознаграждён будет только один.
Posty: 347•
Przejdź do strony:

