MCaleb
18 sie 2007, 21:36
Moderator: Realkriss
Posty: 228•
Przejdź do strony:
Dawno tego nie było, a więc ogłaszam kolejny konkurs pod tytułem "Dopasuj Demona X-12!".
Dziś już nie będzie tak łatwo, mamy wiele możliwości i żadnej podpowiedzi.
Z uwagi na ilość postaci proponuję powycinać twarze i pokazać je wraz z sugestią.
Uwaga! Możliwe jest kilka sugestii do jednej osoby, ale nie więcej niż trzy.
[Obrazek przedstawia postaci z komiksu "Gold Digger" Freda Perry'ego.]
Dziś już nie będzie tak łatwo, mamy wiele możliwości i żadnej podpowiedzi.
Z uwagi na ilość postaci proponuję powycinać twarze i pokazać je wraz z sugestią.
Uwaga! Możliwe jest kilka sugestii do jednej osoby, ale nie więcej niż trzy.
[Obrazek przedstawia postaci z komiksu "Gold Digger" Freda Perry'ego.]
There is nothing in this world worth believing in...
- Posty: 409
- Rejestracja: 25 sie 2007, 18:15
- Ostatnio: 08 sty 2015, 23:41
- Lokalizacja: Pokój 771.
Łowca
01 lut 2008, 14:34
Na górę
Quinn
MCaleb
Apocalipso
Infernal
Silas
Ja
EDIT: Kto szmugluje mundury w kamo x12? Przyznać się!
http://i34.photobucket.com/albums/d104/ ... world1.jpg
Ciekawe propozycje, jednakże możecie te same osoby nominować do różnych postaci. Nie ograniczajmy się do jednego obrazka, podanego przez poprzednika.
EDIT: Wystarczy kliknąć w obrazek, by dostać jego większą wersję.
EDIT2: Może by pomóc wam w przyporzadkowaniach sporządziłem krótką listę osób, które IMHO powinny zostać wyszczególnione:
MCaleb
Quinn
Soviet
Rain
Klawisz
Ivan
Leiga
Microtus
Nieznany
Infernal
SithLord
Silas
Reaper
RogueTrooper
Towarzysz Lenin
MaciekT
Valentino
Atomoffka
Stalkerka
Kowek
Touchdown
Dziarsky
Fred
Trojanuch
Apokalipso
cmlPL
CinekShield
A także postaci zmyślone:
Kosmiczna Stopa
Gwiezdny Wojownik
SVN
Pani z (poprzedniego) awatarka Quinna
Można też wymyślić własne postaci, lecz wtedy trzeba podać kilka szczegółów wraz z opisem jej. Kto wie, może użyjemy ją do kolejnych odcinków X12?
EDIT: Wystarczy kliknąć w obrazek, by dostać jego większą wersję.
EDIT2: Może by pomóc wam w przyporzadkowaniach sporządziłem krótką listę osób, które IMHO powinny zostać wyszczególnione:
MCaleb
Quinn
Soviet
Rain
Klawisz
Ivan
Leiga
Microtus
Nieznany
Infernal
SithLord
Silas
Reaper
RogueTrooper
Towarzysz Lenin
MaciekT
Valentino
Atomoffka
Stalkerka
Kowek
Touchdown
Dziarsky
Fred
Trojanuch
Apokalipso
cmlPL
CinekShield
A także postaci zmyślone:
Kosmiczna Stopa
Gwiezdny Wojownik
SVN
Pani z (poprzedniego) awatarka Quinna
Można też wymyślić własne postaci, lecz wtedy trzeba podać kilka szczegółów wraz z opisem jej. Kto wie, może użyjemy ją do kolejnych odcinków X12?
There is nothing in this world worth believing in...
Moja wersja. Wszyscy wymienieni przez MC + mój Stworzyciel, poukładani alfabetycznie w celu łatwego odnalezienia:
Apokalipso
Atomoffka
Cinek
cmlPl
Dziarsky
Fred
Gwiezdny Wojownik
Infernal
Ivan
Klawisz
Kowek
Kosmiczna Stopa
Leiga
MCaleb
Microtus
MaciekT
Nieznany
Pani z dawnego avka Quinna
Quinn
Rain
Reaper
RogueTrooper
Silas
SithLord
Soviet
Stalkerka
Stworzyciel ( Product of Nieznany, all rights reserved)
SVN
Touchdown
Towarzysz Lenin
Trojanuch
Valentino
Apokalipso
Atomoffka
Cinek
cmlPl
Dziarsky
Fred
Gwiezdny Wojownik
Infernal
Ivan
Klawisz
Kowek
Kosmiczna Stopa
Leiga
MCaleb
Microtus
MaciekT
Nieznany
Pani z dawnego avka Quinna
Quinn
Rain
Reaper
RogueTrooper
Silas
SithLord
Soviet
Stalkerka
Stworzyciel ( Product of Nieznany, all rights reserved)
SVN
Touchdown
Towarzysz Lenin
Trojanuch
ValentinoTutaj były dwa posty 2/3 marud tego forum. Jednakże w tym temacie nie komentujemy (chyba, że ogólnie), lecz postujemy własne propozycje, lub też piszemy dalszą część przygód opowieści X-12.
Innymi słowy: Wypowiedzi obu panów miały za dużo sensu jak na standardy tego tematu.
Przy okazji uzasadnienie takiego, a nie innego wyboru jest mile widziane, acz nie jest ono wymagane.
Innymi słowy: Wypowiedzi obu panów miały za dużo sensu jak na standardy tego tematu.
Przy okazji uzasadnienie takiego, a nie innego wyboru jest mile widziane, acz nie jest ono wymagane.
There is nothing in this world worth believing in...
Eh, czasu nie mam ale:
Kilka (dosłownie) Mych propozycji:
Mesjeu Klawisz - diadem oznaka władzy i Boskości, namaszczenia i potencji tworzenia/niszczenia
Rajdowiec vel Motorynka von BedonBanon - Soviet
Demon główny, operator guzika teraz blowout - MCaleb
Caerbannog - nikt nie mówił, że przestał rosnąć - więc:
Starzec Quinn - heh w końcu poszedł po rozum do głowy i w avku zamieścił wizję swej przyszłości - mózg w blaszanej konstrukcji, gdy ciało już odmówi posłuszeństwa...
A tutaj niewidoczna wcześniej część pewnej kobiety z Jego poprzedniego avatara, zresztą odstawiona (kobieta), zgodnie ze wskazaniami lekarza andropauzologa...
A tutaj nowy nabytek X12 - wbrew woli podmiotów tematu - MARUDY po transformacji, Pierwsze użycie domestosu w labie i zginą na śmierć...

Kilka (dosłownie) Mych propozycji:
Mesjeu Klawisz - diadem oznaka władzy i Boskości, namaszczenia i potencji tworzenia/niszczenia
Rajdowiec vel Motorynka von BedonBanon - Soviet
Demon główny, operator guzika teraz blowout - MCaleb
Caerbannog - nikt nie mówił, że przestał rosnąć - więc:
Starzec Quinn - heh w końcu poszedł po rozum do głowy i w avku zamieścił wizję swej przyszłości - mózg w blaszanej konstrukcji, gdy ciało już odmówi posłuszeństwa...
A tutaj niewidoczna wcześniej część pewnej kobiety z Jego poprzedniego avatara, zresztą odstawiona (kobieta), zgodnie ze wskazaniami lekarza andropauzologa...
A tutaj nowy nabytek X12 - wbrew woli podmiotów tematu - MARUDY po transformacji, Pierwsze użycie domestosu w labie i zginą na śmierć...

- Posty: 409
- Rejestracja: 25 sie 2007, 18:15
- Ostatnio: 08 sty 2015, 23:41
- Lokalizacja: Pokój 771.
Łowca
02 lut 2008, 18:44
Na górę
A więc podjąłem się próby upchnięcia wszystkich tekstów i obrazków z tego tematu do jednego PDF'a. Pokopiowałem już 6 stron i wysłałem testowy pliczek na sendspace. W sumie jest tego teraz mało, więc jeśli mają zajść jakieś zmiany w formie, to teraz jest chyba najlepszy moment. Proszę wszelkie sugestie dotyczące tejże "księgi". :)
Można to pobrać tutaj(~1mb).
Można to pobrać tutaj(~1mb).
- Posty: 409
- Rejestracja: 25 sie 2007, 18:15
- Ostatnio: 08 sty 2015, 23:41
- Lokalizacja: Pokój 771.
Łowca
05 lut 2008, 19:41
Na górę
Towarzysz od kilku dni nie opuszczał kompleksu x12. Działo się to dlatego, że wpadł w wir i nie chciał się pokazywać "z taką mordą". Miał też zamiar zrobić "taką mordę", temu, kto zamurował mu klozet. Wiedział o kogo chodzi, ma swoje źródła. Gdy jednak dowiedział się dlaczego to i że wszyscy tak mają. Postanowił najpierw udrożnić swój kibel a następnie pogadać z tym kimś. Ponieważ w zdobionej, marmurowej muszli znalazł się cement, Towarzysz wykorzystał swą mutację do przepchania. Półprzezroczysta, błękitna materia waliła w środek kibla aż ten zaczął nabierać możliwości pełnienia swojej powinności. powinności z małej litery. Następnie wykonał narzędzie będące częścią jego szatańskiego planu i pognał do kuchni. Silasa nie zastał, lecz spotkał Nieznanego, który szukał Macrotusa. Szczerze to wolał gadać z Nieznanym, gdyż ten zdobył wyższy poziom uprawnień w x12.
No dobra, dołączam się do spółki, mam pewien pomysł, jak przywołać klientów. Pokazał nieznanemu zwykłą butelkę wódki. Kozaka. Miał na plecach całą skrzynkę. Wszystkie butelki położył pod drzwiami wszystkich gabinetów mieszkańców x12. Nie była to zwykła wóda. Oprócz alkoholu, dodatkową "substancją czynną" stało się Niebiańskie Oczyszczenie, Czerwony Grom i Zdrowa Faja Mikołaja. Do tego doszedł napromieniowany Laxigen w którym ktoś przechowywał wcześniej Meduzę. Wszyscy wiemy co dają dwa pierwsze artefakty. Faja zaś daje efekt gwałtownego rozluźnienia (a myślicie że jaka faja!?), a o napromieniowanym Laxigenie nie trzeba chyba wspominać. Do tego Towarzysz rozdał także ogórki hodowane na tej Meduzie. Tak więc szykuje się zysk. I kto tu ma najlepszy pomysł na podbicie x12? Na pytanie Nieznanego, skąd wziął Faję, Towarzysz stwierdził, że kupił od Kutwy, który dość często tego używa... do czego to Towarzysz wolał nie wiedzieć, ale z meldunków MeZZerschmitta wynikało że Kutwa i kilku innych wolnościowców to pedały, a w Zonie to o wazelinę trudno. Tak więc Towarzysz miał zaopatrzenie we wszystko. Ale od tamtego czasu bał się zachodzić do Magazynów tak samo, jak do stojącej nieopodal ich wioski.
No dobra, dołączam się do spółki, mam pewien pomysł, jak przywołać klientów. Pokazał nieznanemu zwykłą butelkę wódki. Kozaka. Miał na plecach całą skrzynkę. Wszystkie butelki położył pod drzwiami wszystkich gabinetów mieszkańców x12. Nie była to zwykła wóda. Oprócz alkoholu, dodatkową "substancją czynną" stało się Niebiańskie Oczyszczenie, Czerwony Grom i Zdrowa Faja Mikołaja. Do tego doszedł napromieniowany Laxigen w którym ktoś przechowywał wcześniej Meduzę. Wszyscy wiemy co dają dwa pierwsze artefakty. Faja zaś daje efekt gwałtownego rozluźnienia (a myślicie że jaka faja!?), a o napromieniowanym Laxigenie nie trzeba chyba wspominać. Do tego Towarzysz rozdał także ogórki hodowane na tej Meduzie. Tak więc szykuje się zysk. I kto tu ma najlepszy pomysł na podbicie x12? Na pytanie Nieznanego, skąd wziął Faję, Towarzysz stwierdził, że kupił od Kutwy, który dość często tego używa... do czego to Towarzysz wolał nie wiedzieć, ale z meldunków MeZZerschmitta wynikało że Kutwa i kilku innych wolnościowców to pedały, a w Zonie to o wazelinę trudno. Tak więc Towarzysz miał zaopatrzenie we wszystko. Ale od tamtego czasu bał się zachodzić do Magazynów tak samo, jak do stojącej nieopodal ich wioski.
Laboratorium X-12 było ciche i spokojne. Nic nie zakłócało wiecznego spokoju emo-brygady, która grzecznie zakopana była pod płotem. Nawet wiatr nie gwizdał w korytarzach.
Słońce pięknie grzało, choć na niebie było trochę chmur. Drzewa lasu mieszanego, za ogrodzeniem, szumiały delikatnie. Było iście sielankowo. Gdyby tylko kompleks budynków nie straszył ciemnymi oczodołami wyrwanych okien, a szary, brudny tynk nie odpadał hurtowo ze ścian, odsłaniając rude, popękane cegły, można by to uznać za niewielkie, przytulne osiedle. Kurz i pył pokrywający plac przed głównym wejściem ułożył się w piękne fale, stworzone przez wiatr, niezmącone niczyją stopą od, wydawałoby się, długich lat. Żadne obce dźwięki nie rozbrzmiewały ani wewnątrz, ani na zewnątrz konstrukcji. Od czasu do czasu świergotały ptaki, lecz nie zbliżały się do terenu laboratorium.
Stare, odrapane z zielonej farby, stalowe drzwi zaskrzypiały, gdy ostatni rezydent X-12 opuszczał jego podwoje. Z ciemnicy ukazały się wpierw szaro-czarne buty typu adidas, następnie czarne jeansy, przykryte znoszonym i poplamionym dziwnymi substancjami bladoniebieski płaszcz typu prochowiec. Z jego rękawów wystawały owłosione na niebiesko łapy. Od czasu nieudanego eksperymentu z radioaktywnym sokiem jabłkowym i zlewozmywakiem malowanym w szare ciapki, tak wyglądała tylko jedna osoba zamieszkująca przepastne laboratorium. W końcu ukazała się głowa i nie było wątpliwości, że wychodzi MCaleb. Niebieska, dziwnie zaczesana czupryna przesłaniała wilcze oczy, osadzone za długim pyskiem, którego górna część miała odcień włosów, dolna zaś khaki. Podobną kolorystykę miał też ogon wyżej wymienionego, który także wyłonił się na światło dzienne.
Caleb wyszedł za drzwi i zamknął je bez wysiłku, powodując okropne skrzypienie. Rozejrzał się po pustym placu, po którym wiatr leniwie zaczynał tańczyć z piaskiem. Westchnął niezauważalnie i założył kłódkę na ostatnie wejście. Cicho szczęknęła, lecz wydawało się jakby to całe laboratorium jęknęło. MC tylko coś powiedział cicho do siebie i skierował się powoli w stronę bramy.
Za jago krokami wzbijały się tumany kurzu, który przylegał do butów, spodni i płaszcza. Piach chciał też się wbić w oczy i wlecieć do nosa. Niebieski, antropomorficzny wilk nie przejmował się tym. Szedł dalej, mijając opuszczaną stróżówkę. W końcu przeszedł poza bramę, która zamknęła się z głuchym szczęknięciem. MCaleb już się nie oglądał za siebie, nie pozostało nic do oglądania.
Gdy oddalił się na odpowiednią odległość, powolnym ruchem wyjął z poł płaszcza niewielkie urządzonko i równie powolnym, wymuszonym, prawie mechanicznym, ruchem wdusił przycisk do oporu. Za nim niebo rozświetliła wielka kula światła. Słońce przygasło, jakby bojąc się jej, a jedynie cienie wydłużyły się. Wiatr ucichł jak ucięty nożem. Potężne, białe promienie, bijące z wnętrz niedawnego laboratorium rozświetlały niebo. Gdy któryś dotknął chmury, ta natychmiast znikała wyparowana. Drzewa, na tyle wysokie i blisko położone, zostały spopielone do korzeni. Wszystko to odbywało się w upiornej ciszy, w której rozbrzmiewały tylko powolne, oddalające się kroki i pojedynczy, głuchy odgłos małego urządzenia upadającego w trawę.
Nie zostało nic, do czego można by wracać.
Słońce pięknie grzało, choć na niebie było trochę chmur. Drzewa lasu mieszanego, za ogrodzeniem, szumiały delikatnie. Było iście sielankowo. Gdyby tylko kompleks budynków nie straszył ciemnymi oczodołami wyrwanych okien, a szary, brudny tynk nie odpadał hurtowo ze ścian, odsłaniając rude, popękane cegły, można by to uznać za niewielkie, przytulne osiedle. Kurz i pył pokrywający plac przed głównym wejściem ułożył się w piękne fale, stworzone przez wiatr, niezmącone niczyją stopą od, wydawałoby się, długich lat. Żadne obce dźwięki nie rozbrzmiewały ani wewnątrz, ani na zewnątrz konstrukcji. Od czasu do czasu świergotały ptaki, lecz nie zbliżały się do terenu laboratorium.
Stare, odrapane z zielonej farby, stalowe drzwi zaskrzypiały, gdy ostatni rezydent X-12 opuszczał jego podwoje. Z ciemnicy ukazały się wpierw szaro-czarne buty typu adidas, następnie czarne jeansy, przykryte znoszonym i poplamionym dziwnymi substancjami bladoniebieski płaszcz typu prochowiec. Z jego rękawów wystawały owłosione na niebiesko łapy. Od czasu nieudanego eksperymentu z radioaktywnym sokiem jabłkowym i zlewozmywakiem malowanym w szare ciapki, tak wyglądała tylko jedna osoba zamieszkująca przepastne laboratorium. W końcu ukazała się głowa i nie było wątpliwości, że wychodzi MCaleb. Niebieska, dziwnie zaczesana czupryna przesłaniała wilcze oczy, osadzone za długim pyskiem, którego górna część miała odcień włosów, dolna zaś khaki. Podobną kolorystykę miał też ogon wyżej wymienionego, który także wyłonił się na światło dzienne.
Caleb wyszedł za drzwi i zamknął je bez wysiłku, powodując okropne skrzypienie. Rozejrzał się po pustym placu, po którym wiatr leniwie zaczynał tańczyć z piaskiem. Westchnął niezauważalnie i założył kłódkę na ostatnie wejście. Cicho szczęknęła, lecz wydawało się jakby to całe laboratorium jęknęło. MC tylko coś powiedział cicho do siebie i skierował się powoli w stronę bramy.
Za jago krokami wzbijały się tumany kurzu, który przylegał do butów, spodni i płaszcza. Piach chciał też się wbić w oczy i wlecieć do nosa. Niebieski, antropomorficzny wilk nie przejmował się tym. Szedł dalej, mijając opuszczaną stróżówkę. W końcu przeszedł poza bramę, która zamknęła się z głuchym szczęknięciem. MCaleb już się nie oglądał za siebie, nie pozostało nic do oglądania.
Gdy oddalił się na odpowiednią odległość, powolnym ruchem wyjął z poł płaszcza niewielkie urządzonko i równie powolnym, wymuszonym, prawie mechanicznym, ruchem wdusił przycisk do oporu. Za nim niebo rozświetliła wielka kula światła. Słońce przygasło, jakby bojąc się jej, a jedynie cienie wydłużyły się. Wiatr ucichł jak ucięty nożem. Potężne, białe promienie, bijące z wnętrz niedawnego laboratorium rozświetlały niebo. Gdy któryś dotknął chmury, ta natychmiast znikała wyparowana. Drzewa, na tyle wysokie i blisko położone, zostały spopielone do korzeni. Wszystko to odbywało się w upiornej ciszy, w której rozbrzmiewały tylko powolne, oddalające się kroki i pojedynczy, głuchy odgłos małego urządzenia upadającego w trawę.
Nie zostało nic, do czego można by wracać.
There is nothing in this world worth believing in...
Posty: 228•
Przejdź do strony:




