Raptor
20 lip 2010, 10:49
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 347•
Przejdź do strony:
Strelok_90 pisze: A kto nie chciałby się znaleźć na innej planecie i przeżyć przygodę życia?
Ja bym nie chciał.Po co latać na inne planety skoro nie potrafimy odpowiednio korzystać ze swojej?
Co do zarabiania w Strefie masz absolutną rację, tylko że patrząc na to trzeźwym okiem, to majątku byś tak czy inaczej nie zbił- podstawowe przedmioty typu konserwa czy suchary w Strefie są niemal tak samo cenne jak broń-bo w zasadzie, po co Ci megawypasiona giwera, skoro w brzuchu burczy?
Oczywiście, odłożyć kasę z udanej wyprawy można, ale myślę że i tak większą część kwoty poświęciłbyś na amunicję, opiekę medyczną, żywność itp., poza tym wolałbym nie nosić przy sobie dużych ilości pieniędzy, bo łatwo można je gdzieś zgubić.
Odnośnie schowków to też wątpię, aby wkładać tam jakieś pokaźne sumy - taki schowek może ktoś znaleźć, albo może się zniszczyć na skutek morderczej działalności Strefy.
Można jeszcze trzymać pieniądze u gościa, który zapewnia stalkerom jedzenie oraz schronienie, ale w Zonie lepiej jednak nikomu nie ufać.
Вознаграждён будет только один.
Ludzi ciągnie do zony bo życie tam jest "trudne ale proste". Trudne bo na każdym kroku czyha śmierć a proste bo jedynym Twoim problemem jest przetrwać.
To jest ten syndrom na który cierpią biznesmeni jeżdżący obozy surwiwalowe. Człowiek w dzisiejszym świecie jest bombardowany tysiącami tak naprawdę nieistnych spraw związanych z kariera, rodzina i całym tym życiem na wysokich obrotach.
To nie jest normalne środowisko dla człowieka, jesteśmy tak zabiegani ze nawet nie zwracamy uwagi na nasz posiłek spożywany w przerwie lunchowej miedzy jednym a drugim ważnym meetingiem, natomiast dla umordowanego uczestnika obozu taki posiłek z konserwy staje się wydarzeniem dnia. Człowiekowi zaczynają sprawiać przyjemność proste rzeczy których nie potrafimy docenić w życiu codziennym. Myślę ze to jest jedna z tych zalet zony dla której nie jedna osoba ryzykowałaby swoja głową.
To jest ten syndrom na który cierpią biznesmeni jeżdżący obozy surwiwalowe. Człowiek w dzisiejszym świecie jest bombardowany tysiącami tak naprawdę nieistnych spraw związanych z kariera, rodzina i całym tym życiem na wysokich obrotach.
To nie jest normalne środowisko dla człowieka, jesteśmy tak zabiegani ze nawet nie zwracamy uwagi na nasz posiłek spożywany w przerwie lunchowej miedzy jednym a drugim ważnym meetingiem, natomiast dla umordowanego uczestnika obozu taki posiłek z konserwy staje się wydarzeniem dnia. Człowiekowi zaczynają sprawiać przyjemność proste rzeczy których nie potrafimy docenić w życiu codziennym. Myślę ze to jest jedna z tych zalet zony dla której nie jedna osoba ryzykowałaby swoja głową.
Wole snorki, pijawki i inne cholerstwa od zusu,krusu i rachunków więc tak!!!!!!!!!!!!!!!

Wypili kozaka za ten post (1):
Ja chciałbym się tam wybrać, ale nie sam, wybrałbym się z przyjacielem po odpowiednim przygotowaniu, zapewne byłaby to niezapomniana przygoda (o ile przejdziemy przez Kordon). Naszym głównym zajęciem prócz przeżycia byłoby szukanie artefaktów oraz w większej mierze polowania na mutanty i dołaczylibysmy do Powinności.
|| i7-9700K 5.00GHz | 16GB DDR4 RAM | Asus Strix RTX 2070 Super Advanced 8GB GDDR6 | Windows 10 x64 ||
Ja bym bardzo chciał. Przede wszystkim chce zobaczyć Fabrykę Jupiter (zaraz po sarkofagu). Moim zdanie dwa najlepsze miejsca w Zonie 
W sumie jak nie miał bym nic do stracenia to bym poszedł. Oczywiście wcześniej bym się odpowiednio przygotował, sprzętowo jak i fizycznie. Ale znam swoje szczęście nie przeżył bym tygodnia bo zginął bym w anomalii. A co do sprzętu to by trzeba było mieć z 30-40 tyś rubli na broń, amunicję i jakiś porządny pancerz a leki i żarcie można se sobą wziąć.
Udanych łowów Stalkerze .
Gdyby taka Zona na prawdę istniała to pewnie wybrałbym się tam. Oczywiście tylko gdy moje życie już by się całkiem sypało. Zdobyłbym jakiś pistolet i spróbował przekraść się do Kordonu do bunkra Sida i może wycyganiłbym od niego jakiegoś kałacha
Potem tylko szukać artefaktów na sprzedaż.
Jeśli Zona by istniała chciałbym się do niej dostać. Zdaję sobie sprawę, że nie byłby to świat przyjazny, lecz wrogi, brudny i szalenie niebezpieczny, lecz ciekawość jest zbyt silna. Pewnie zbierałbym artefakty i inne fanty, być może polowałbym na mutanty. Zarobione pieniądze bym oszczędzał na emeryturkę ( skoro nie ma ZUSu to skąd emerytura
), wysyłałbym do rodziny, przechowywał gdzieś np. u jakiegoś handlarza lub w coś inwestował. Po co wybrałbym się do Zony? Sam nie wiem, ale ciągnie mnie tam jakaś niewidzialna siła.
Jak najbardziej, z wiadomych powodów- aby sprawdzić się , przeżyć przygodę itp. Zona stworzyłaby dogodne warunki do tego, aby doświadczyć prawdziwych emocji- strachu przed śmiercią, satysfakcji ze znalezionych artefaktów/ fantów czy radości posiadania prawdziwych przyjaciół. Kiedyś takie rzeczy były możliwe z racji czasów (odkrycia geograficzne, wojny). Dzisiaj świat zmalał praktycznie do rozmiaru monitora (Internet i wszelka "wiedza" dostępna na wyciągnięcie ręki), a jedynym wyzwaniem jest zarobienie rubli na mieszkanie i jedzenie. 
Organizacyjnie, zarobiłbym najpierw jakiś grosz poza zoną na broń, podreperował kondycję i nauczył się rosyjskiego. Potem już nic tylko przekraść się do Kordonu i zacząć zdobywać doświadczenie.
Swoją drogą, wiadomo jak koty trafiały do zony? Przechodzili przez zieloną granicę czy dawali w łapę żołdakom?
Organizacyjnie, zarobiłbym najpierw jakiś grosz poza zoną na broń, podreperował kondycję i nauczył się rosyjskiego. Potem już nic tylko przekraść się do Kordonu i zacząć zdobywać doświadczenie.
Swoją drogą, wiadomo jak koty trafiały do zony? Przechodzili przez zieloną granicę czy dawali w łapę żołdakom?
NO JASNE ZE TAK ZAWSZE MOGLBYMMSIE SPRAWDZIC W REALU 
Wypili kozaka za ten post (2):
VoldiGość
z przyjemnością bym wszedł do zony jako wojak powinności ,najgorzej byłoby przejść koło żołnierzy w kordonie i przebić się przez bandy bandytów ale z dobrą bronią no problemo
zołg pisze:z przyjemnością bym wszedł do zony jako wojak powinności
Z miejsca by Cię wzięli, bez zbędnych pytań. W końcu każdego nieznanego kota z Kordonu od razu robią majorem, albo i lepiej.
zołg pisze:najgorzej byłoby przejść koło żołnierzy w kordonie i przebić się przez bandy bandytów ale z dobrą bronią no problemo
Powodzenia z przebijaniem się przez posterunek wojskowy. Najlepiej zrób to o 17, kiedy wojacy mają przerwę na kawę. Albo lepiej, rzuć się na nich ze swoją "dobrą bronią", co się będziesz ograniczał. W końcu "no problemo" - wytłumacz mi tylko, skąd swoją broń weźmiesz.
Вознаграждён будет только один.
Postawili kozaka za ten post (3):
Posty: 347•
Przejdź do strony:


