Ric
02 kwie 2013, 14:30
Moderator: Realkriss
Posty: 11• Strona 1 z 1
Chciałbym zaprezentować Wam moje opowiadanie, które wzięło udział w naszym forumowym konkursie o Wisielcu.
Mam nadzieję, że spodoba się Wam, chociaż na pewno nie jest ono tak dobre jak to napisane przez marcela (a jeśli ktoś uważa inaczej, to niech zachowa to dla siebie, bo nie chcę mieć tu flejmu. Proszę oceńcie je tak, jakby żadnego konkursu nie było). Mam nadzieję, że pozostali uczestniczy konkursu również pochwalą się swoimi opowiadaniami, byśmy mogli wspólnie wymienić doświadczenia z pisania ich
.
Mam nadzieję, że spodoba się Wam, chociaż na pewno nie jest ono tak dobre jak to napisane przez marcela (a jeśli ktoś uważa inaczej, to niech zachowa to dla siebie, bo nie chcę mieć tu flejmu. Proszę oceńcie je tak, jakby żadnego konkursu nie było). Mam nadzieję, że pozostali uczestniczy konkursu również pochwalą się swoimi opowiadaniami, byśmy mogli wspólnie wymienić doświadczenia z pisania ich
"Wisielce przy południowej bramie":
"Gówno chodzi ulicami" Szrama
Hm, zdobyłem już wcześniej opowiadanie kanałami dyskusyjnej legalności, więc miałem je okazję przeczytać jakiś czas temu.
Powiem tak. Czyta się je dobrze, acz... No właśnie
Sprawia wrażenie nieco przekombinowanego, jak dla mnie
Bohaterowie są przedstawieni dobrze (zwłaszcza generał, klnący jak... No, generał) i w sumie wszystko powinno być w porządku, gdyby nie sama historia, która do mnie jakoś nie przemówiła... Zbyt fantastycznie, jak na moje wyobrażenie Zony - ale to tylko ja, komu innemu może to odpowiadać. I niestety, jak dla mnie, za mało opisów 
Jednak ogólnie, jak powiedziałem wcześniej - dobre i składne opowiadanie
Powiem tak. Czyta się je dobrze, acz... No właśnie
Jednak ogólnie, jak powiedziałem wcześniej - dobre i składne opowiadanie
A czy TY już przeczytałeś i oceniłeś moją twórczość?
"Samotność w Zonie" - nadal kontynuowana.
"Dawno temu w Zonie" - tylko dla weteranów forum.
"Za późno" - czerwona część cyklu "Kolory Zony"
"Akurat o czasie" - biała część cyklu "Kolory Zony"
"Za wcześnie" - niebieska część cyklu "Kolory Zony"
"Pęknięte Zwierciadło" - mini-cykl o Zonie w wersji noir
"Samotność w Zonie" - nadal kontynuowana.
"Dawno temu w Zonie" - tylko dla weteranów forum.
"Za późno" - czerwona część cyklu "Kolory Zony"
"Akurat o czasie" - biała część cyklu "Kolory Zony"
"Za wcześnie" - niebieska część cyklu "Kolory Zony"
"Pęknięte Zwierciadło" - mini-cykl o Zonie w wersji noir
Fajne ukazanie tego, że Zona rządzi się swoimi prawami, tworzy różne wizje i obrazy, które choć nie mają naprawdę miejsca, to widać ich skutki. Widać ten inny świat. Zaciekawiło mnie też opisanie wisielców bardziej jako anomalii, niż ludzi, czy mutantów, przynajmniej tak je interpretuję.
Gizbarus pisze:Zbyt fantastycznie, jak na moje wyobrażenie Zony - ale to tylko ja, komu innemu może to odpowiadać. I niestety, jak dla mnie, za mało opisów
Niestety bylem ograniczony limitem słów. I tak ledwo się w nim zmieściłem
Dziękuję za komentarze
"Gówno chodzi ulicami" Szrama
Mniam, mniam!!! Dość szybko je schrupałem, jest genialne.
Ric, jak mówisz, że chciałeś to ubarwnić, to rozwiń je i dopisuj kolejne części np. wyprawa płk. Woronima do Deadcity, odkrycie x y, powrót, awans do stopnia generała, i.t.p.
Ric, jak mówisz, że chciałeś to ubarwnić, to rozwiń je i dopisuj kolejne części np. wyprawa płk. Woronima do Deadcity, odkrycie x y, powrót, awans do stopnia generała, i.t.p.
Ponieważ opowiadanie było konkursowe, to stronę techniczną podaruje sobie. Jest ok. Zajmę się fabułą. I tu zgodzę się z Gizbarusem częściowo. Pomysł może i niezły (choć jakiś taki zbytnio abstrakcyjny), natomiast wykonanie mnie nie przekonało. Jak dla mnie trochę chaotycznie ta historia jest opisana. Brakuje mi też takiego, hmmm, haczyka, który sprawia, że jesteś ciekaw, co będzie dalej. Ogólnie - warsztatowo dobrze, fabularnie średnio jak dla mnie.
Znaczit tak... Swoje zdanie wyrażę trochę pokrętnie, zacznę od szczegółów, a na zakończę ogólnym wrażeniem. Ну, давайте, начнем. 
Pierwsze zdania i od razu petarda. Nie wiem, czy efekt zamierzony, ale wywołały u mnie szeroki uśmiech - "latający" Konstanty i wracające wisielce sugerują pewną niefrasobliwość opowiadanej przez Ciebie historii i od razu zapowiadają ciekawą lekturę.
Niestety, w kilku miejscach zwracają na siebie uwagę trochę niezgrabne sformułowania:
Nie potrafię sobie dopisać dalszego ciągu tej wypowiedzi. Oczywiście dałoby się zbudować sensowne zdanie z takim początkiem, ale brzmiałoby ono odrobinę dziwnie. Takie babolce zaburzają rytm czytania, chcąc nie chcąc czytelnik zatrzymuje się w tym miejscu, chociaż nie powinien.
A za to jesteś po prostu moim mistrzem. Rachu-ciachu i spie*dalasz... Mordę miałem jak Kot z Cheshire, jak to przeczytałem.
"Znasz z Cheshire kota?
Mordę ma jak wrota"
Idąc dalej, rażą mnie te wszystkie angielskie nazwy, rodem z budżetowego amerykańskiego filmidła o dzielnych oddziałach specjalnych. Husky, Echo, Operacja Deadcity... Nijak nie pasują one do Zony. Wielu członków Powinności ma za sobą przeszłość w armii, ale ukraińskiej, nie Stanów Zjednoczonych. Z pewnością Kryłow znalazłby inne, swojsko brzmiące słowa, którymi mógłby nazwać swoje oddziały, czy też operacje. Oczywiście, ten punkt to tylko i wyłącznie kwestia gustu. Moim zdaniem te nazwy nie mają racji bytu, ale jednocześnie generałowi nie mogę zabronić ich wymyślania.
Jeśli chodzi o rolę kontrolera w tym wszystkim, muszę się zgodzić z przedmówcami - trochę to za bardzo wydumane. Milusiński sprawiający że psy zaczynają synchronicznie szczekać... No nie, co za dużo, to niezdrowo.
W ogóle nie znamy motywów kierujących kontrolerem. Akurat samo powieszenie trupów jest tutaj mało ważne, w swoim tekście też nie wyjaśniłem dokładnie pochodzenia "mojego" wisielca. Chodzi o nastawienie mutanta do stalkerów, oszołomionych, bezbronnych, znajdujących się całkowicie w jego mocy. Logika nakazywałaby mu zabić strażników, albo do reszty uprażyć im mózgi i przejąć kontrolę nad nowymi zombie. Tymczasem, złodupiec poprzestaje na wywieszeniu trzech ciał. Jak powiedziała młodziutka Essi Daven do wiedźmina Geralta: "po co, po co to?". Mam nadzieję, że któregoś dnia będę miał okazję przeczytać rozszerzoną wersję tej historii, w której znajdę odpowiedź na to pytanie i zachowanie kontrolera nabierze sensu, bo póki co jest co najmniej dziwne.
W ten sposób przechodzimy do kolejnego punktu, mianowicie ograniczenia rozmiarem. Sam to przyznałeś i rzecz daje się odczuć bardzo szybko. Wyraźnie widać, że limit znaków mocno cię uwierał i przekonany jestem, że opowiadanie nabrałoby jeszcze więcej kolorów, gdybyś mógł w pełni się rozwinąć. Dlatego pozwolę sobie zasugerować, byś tekst przerobił, dodając wszystko, co musiałes pominąć pisząc pracę na konkurs.
Czytając, szybko da się zauważyć, że masz wyrobiony charakterystyczny, pozytywnie przewrotny styl pisania. Niektórzy mogą uznać go za chaotyczny, ale ja akurat takie teksty lubię, toteż lektura Twojego opowiadania przyniosła mi sporo frajdy. Ciekawie kreujesz bohaterów, chociaż wciąż mógłbyś dodać o nich trochę więcej informacji, o ich odczuciach i wzajemnych relacjach. Dialogi prowadzisz w bardzo wiarygodny sposób, za to wielki plus. No i cóż... pozytyw.
Drzwi otworzyły się z impetem i do środka wleciał Konstanty.
- Generale... - rzekł łapiąc powietrze. - Wisielce... Wróciły!
Pierwsze zdania i od razu petarda. Nie wiem, czy efekt zamierzony, ale wywołały u mnie szeroki uśmiech - "latający" Konstanty i wracające wisielce sugerują pewną niefrasobliwość opowiadanej przez Ciebie historii i od razu zapowiadają ciekawą lekturę.
Niestety, w kilku miejscach zwracają na siebie uwagę trochę niezgrabne sformułowania:
- I naprawdę jak mogłeś... - krzyknął generał
Nie potrafię sobie dopisać dalszego ciągu tej wypowiedzi. Oczywiście dałoby się zbudować sensowne zdanie z takim początkiem, ale brzmiałoby ono odrobinę dziwnie. Takie babolce zaburzają rytm czytania, chcąc nie chcąc czytelnik zatrzymuje się w tym miejscu, chociaż nie powinien.
- Gówno prawda! Jak można nie widzieć, jak ktoś dwóch naszych ludzi wiesza?! No, ku*wa, jak? Woronin... Niepoważny jesteś? To nie jest, ku*wa, że rachu-ciachu wrzucasz dwa trupy na drzewo i spie*dalasz. A może sami się powiesili, hę? Kłamią! Przekupieni albo agenci.
A za to jesteś po prostu moim mistrzem. Rachu-ciachu i spie*dalasz... Mordę miałem jak Kot z Cheshire, jak to przeczytałem.
"Znasz z Cheshire kota?
Mordę ma jak wrota"
Idąc dalej, rażą mnie te wszystkie angielskie nazwy, rodem z budżetowego amerykańskiego filmidła o dzielnych oddziałach specjalnych. Husky, Echo, Operacja Deadcity... Nijak nie pasują one do Zony. Wielu członków Powinności ma za sobą przeszłość w armii, ale ukraińskiej, nie Stanów Zjednoczonych. Z pewnością Kryłow znalazłby inne, swojsko brzmiące słowa, którymi mógłby nazwać swoje oddziały, czy też operacje. Oczywiście, ten punkt to tylko i wyłącznie kwestia gustu. Moim zdaniem te nazwy nie mają racji bytu, ale jednocześnie generałowi nie mogę zabronić ich wymyślania.
Jeśli chodzi o rolę kontrolera w tym wszystkim, muszę się zgodzić z przedmówcami - trochę to za bardzo wydumane. Milusiński sprawiający że psy zaczynają synchronicznie szczekać... No nie, co za dużo, to niezdrowo.
W ogóle nie znamy motywów kierujących kontrolerem. Akurat samo powieszenie trupów jest tutaj mało ważne, w swoim tekście też nie wyjaśniłem dokładnie pochodzenia "mojego" wisielca. Chodzi o nastawienie mutanta do stalkerów, oszołomionych, bezbronnych, znajdujących się całkowicie w jego mocy. Logika nakazywałaby mu zabić strażników, albo do reszty uprażyć im mózgi i przejąć kontrolę nad nowymi zombie. Tymczasem, złodupiec poprzestaje na wywieszeniu trzech ciał. Jak powiedziała młodziutka Essi Daven do wiedźmina Geralta: "po co, po co to?". Mam nadzieję, że któregoś dnia będę miał okazję przeczytać rozszerzoną wersję tej historii, w której znajdę odpowiedź na to pytanie i zachowanie kontrolera nabierze sensu, bo póki co jest co najmniej dziwne.
W ten sposób przechodzimy do kolejnego punktu, mianowicie ograniczenia rozmiarem. Sam to przyznałeś i rzecz daje się odczuć bardzo szybko. Wyraźnie widać, że limit znaków mocno cię uwierał i przekonany jestem, że opowiadanie nabrałoby jeszcze więcej kolorów, gdybyś mógł w pełni się rozwinąć. Dlatego pozwolę sobie zasugerować, byś tekst przerobił, dodając wszystko, co musiałes pominąć pisząc pracę na konkurs.
Czytając, szybko da się zauważyć, że masz wyrobiony charakterystyczny, pozytywnie przewrotny styl pisania. Niektórzy mogą uznać go za chaotyczny, ale ja akurat takie teksty lubię, toteż lektura Twojego opowiadania przyniosła mi sporo frajdy. Ciekawie kreujesz bohaterów, chociaż wciąż mógłbyś dodać o nich trochę więcej informacji, o ich odczuciach i wzajemnych relacjach. Dialogi prowadzisz w bardzo wiarygodny sposób, za to wielki plus. No i cóż... pozytyw.
>>> Wenn ist das Nunstück git und Slotermeyer? Ja! ... Beiherhund das Oder die Flipperwaldt gersput. <<< ~ Ernest Scribbler
Wyjątkowo nie mogę się tym razem w ogóle zgodzić z przedmówcami..
Dla mnie to opowiadanko jest po prostu świetne, lepsze nawet, niż sławetne "15 tysięcy rubli".
Moim zdaniem najsilniejszy konkurent Marcela w tym konkursie.
Świetna kompozycja, wstęp-rozwinięcie-zakończenie. Poznajemy postacie na szybkości, bo rzecz jest krótka, ale są one ciekawe i wyraziste.
Sam opis wydarzeń, które dzieją się podczas wieszania wisielców, synchroniczne szczekanie psów, pochód Powinnościowców, tajemnicza postać, wyłaniająca się z mroku - miałam ciary jak cholera.
Czytałam, sama siebie poganiając - co dalej, co dalej...
Pomysł, forma, treść - dla mnie na medal. Gratulacje Ric.
A, jeszcze szkoda tylko, że każdy z Was (bo widziałam, że Gizbarus także) zamieszczacie swoje opowiadania osobno, myślę, że każdy z nas, czytelników z przyjemnością by przeczytał wszystkie po kolei w jednym temacie np. "Opowiadania konkursowe", a umieszczenie każdego w innym poście gwarantowałoby kozaki uczciwie przyznane wybranemu autorowi.
Dla mnie to opowiadanko jest po prostu świetne, lepsze nawet, niż sławetne "15 tysięcy rubli".
Moim zdaniem najsilniejszy konkurent Marcela w tym konkursie.
Świetna kompozycja, wstęp-rozwinięcie-zakończenie. Poznajemy postacie na szybkości, bo rzecz jest krótka, ale są one ciekawe i wyraziste.
Sam opis wydarzeń, które dzieją się podczas wieszania wisielców, synchroniczne szczekanie psów, pochód Powinnościowców, tajemnicza postać, wyłaniająca się z mroku - miałam ciary jak cholera.
Czytałam, sama siebie poganiając - co dalej, co dalej...
Pomysł, forma, treść - dla mnie na medal. Gratulacje Ric.
:
A, jeszcze szkoda tylko, że każdy z Was (bo widziałam, że Gizbarus także) zamieszczacie swoje opowiadania osobno, myślę, że każdy z nas, czytelników z przyjemnością by przeczytał wszystkie po kolei w jednym temacie np. "Opowiadania konkursowe", a umieszczenie każdego w innym poście gwarantowałoby kozaki uczciwie przyznane wybranemu autorowi.
pan kozaq pisze:Ric, jak mówisz, że chciałeś to ubarwnić, to rozwiń je i dopisuj kolejne części np. wyprawa płk. Woronima do Deadcity, odkrycie x y, powrót, awans do stopnia generała, i.t.p.
Raczej nie... To nie tak, że ja musiałem usuwać jakieś fragmenty, by się zmieścić. Po prostu od początku zaprojektowałem to minimalistycznie i nawet podoba mi się w tej formie. Bałbym się, że zwiększenie ilości opisów i dodatkowych scen mogłoby zanudzić czytelnika. Kilka rzeczy można by rozpisać, ale wydaje mi się, że sedno opowiadania zostało uchwycone. Pomyślę, ale raczej będę wolał dopisać dodatkowe opowiadania powiązane z Wisielcem niż rozbudowywać to istniejące.
KOSHI pisze:Jak dla mnie trochę chaotycznie ta historia jest opisana. Brakuje mi też takiego, hmmm, haczyka, który sprawia, że jesteś ciekaw, co będzie dalej.
Spoko, takie to chaotyczne nieco wyszło.
marcel pisze:Pierwsze zdania i od razu petarda.
Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że dobrą książkę (czy tam utwór literacki) można poznać po 1 akapicie, a szczególności po pierwszym zdaniu. Jeśli po jego przeczytaniu uda się zainteresować czytelnika tekstem to sukces, to już go masz. Czy to prawda czy nie, staram się tego trzymać, dlatego już na początku wisielce wracają i Konstanty lata. xD
marcel pisze:Nie potrafię sobie dopisać dalszego ciągu tej wypowiedzi. Oczywiście dałoby się zbudować sensowne zdanie z takim początkiem, ale brzmiałoby ono odrobinę dziwnie. Takie babolce zaburzają rytm czytania, chcąc nie chcąc czytelnik zatrzymuje się w tym miejscu, chociaż nie powinien.
To jest taki problem, że chcąc, nie chcąc, bohaterowie mówią nieco po mojemu. Pewnie by to było coś w stylu "I naprawdę, jak mogłeś nie widzieć jak ich wieszano?".
marcel pisze:Idąc dalej, rażą mnie te wszystkie angielskie nazwy, rodem z budżetowego amerykańskiego filmidła o dzielnych oddziałach specjalnych. Husky, Echo, Operacja Deadcity... Nijak nie pasują one do Zony.
Zgadzam się. Też nie lubię angielskich zwrotów w Zonie. Problem w tym, że nie wiedziałem, że "Echo", Husky" itd. to stricte amerykańskie określenia. Wydawało mi się, że one są używane dość uniwersalnie ^^'. Jakoś tak.
A operacja DEADCITY musiała się tak nazywać, bo inaczej nic by nie wskazywało, że chodzi o Deadcity xD.
marcel pisze:Jeśli chodzi o rolę kontrolera w tym wszystkim, muszę się zgodzić z przedmówcami - trochę to za bardzo wydumane. Milusiński sprawiający że psy zaczynają synchronicznie szczekać... No nie, co za dużo, to niezdrowo.
W ogóle nie znamy motywów kierujących kontrolerem
Powiem tylko tyle, że to nie jest zwykły kontroler, który by tylko wypalał mózgi i zabijał stalkerów i pewnie jeszcze nie raz usłyszycie o nim w moich opowiadaniach
Z drugiej strony nie chce podawać wam wszystkiego na tacy. Tak jak KOSHI zrobił w swoim opowiadaniu z Królami Nocy. Może robienie takich smaczków do konkursu nie jest najlepszym pomysłem (w sumie jak teraz o tym myślę, to z pewnością nie był dobry pomysł xD), no ale tak wyszło xD.
Zresztą ja lubię jak zona pozostaje tajemnicza xD.
marcel pisze:Ciekawie kreujesz bohaterów, chociaż wciąż mógłbyś dodać o nich trochę więcej informacji, o ich odczuciach i wzajemnych relacjach.
Dzięki, chociaż Kryłowa i Woronina chyba każdy zna xD. Nic nowego o nich chyba nie wymyślę xD.
Realkriss pisze:Dla mnie to opowiadanko jest po prostu świetne, lepsze nawet, niż sławetne "15 tysięcy rubli".
Miło mi to słyszeć ^^.
Realkriss pisze:A, jeszcze szkoda tylko, że każdy z Was (bo widziałam, że Gizbarus także) zamieszczacie swoje opowiadania osobno, myślę, że każdy z nas, czytelników z przyjemnością by przeczytał wszystkie po kolei w jednym temacie np. "Opowiadania konkursowe", a umieszczenie każdego w innym poście gwarantowałoby kozaki uczciwie przyznane wybranemu autorowi.
Z jednej strony racja, ale też wyobrażam sobie jaki bałagan by się zrobił, gdyby wszyscy próbowali je komentować w jednym wątku. Na szczęście jest ich raptem 5 (w tym jedno zwycięskie w temacie konkursowym), więc nie powinno to bardzo zdesynchronizować działu xD.
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komentarze ^^.
"Gówno chodzi ulicami" Szrama
Po opublikowaniu wyników konkursu miałem, jako członek jury, wysłać komentarz do każdej z prac. Tak wygląda mój komentarz do tego opowiadania:
Bardzo oryginalny pomysł na pochodzenie wisielca - Zona niszcząca frakcję, która chce zniszczyć Zonę. Pomysł oryginalny, ale moim zdaniem przekombinowany. Historia przedstawiona w opowiadaniu jest zupełnie nieprawdopodobna nawet na to, co się dzieje w Zonie. Czytając je przypomniały mi się najbardziej dziwaczne odcinki "Z Archiwum X", nawet te wymyślane na siłę, najczęściej fajnie się oglądało, ale jednak były absurdalne. Do tego dochodzi pewna nielogiczność - przez kilka nocy wszystkim urywał się film, a po powieszeniu kolejnych trupów i "obudzeniu" nikt nie zauważył, że gdzieś uciekło trochę czasu, nikt się nie zastanawiał co się z nim wtedy działo. Przez kilka nocy raczej niemożliwe do niezauważenia. No i trochę to trąci patosem - najlepsi ludzie, elitarni snajperzy wyposażeni w najlepszy sprzęt.
Realkriss uznała, że to opowiadanie to najsilniejsza konkurencja dla opowiadania Marcela. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym zdaniem, jeśli chodzi o konkurs, to opowiadanie Meesha bardziej przypadło mi do gustu (ale Marcel wygrał całkowicie zasłużenie). Natomiast to sławetne "15 tysięcy rubli" Rica zawiesiło mu poprzeczkę naprawdę wysoko, teraz czekam aż ją przeskoczy bez strącenia.
Bardzo oryginalny pomysł na pochodzenie wisielca - Zona niszcząca frakcję, która chce zniszczyć Zonę. Pomysł oryginalny, ale moim zdaniem przekombinowany. Historia przedstawiona w opowiadaniu jest zupełnie nieprawdopodobna nawet na to, co się dzieje w Zonie. Czytając je przypomniały mi się najbardziej dziwaczne odcinki "Z Archiwum X", nawet te wymyślane na siłę, najczęściej fajnie się oglądało, ale jednak były absurdalne. Do tego dochodzi pewna nielogiczność - przez kilka nocy wszystkim urywał się film, a po powieszeniu kolejnych trupów i "obudzeniu" nikt nie zauważył, że gdzieś uciekło trochę czasu, nikt się nie zastanawiał co się z nim wtedy działo. Przez kilka nocy raczej niemożliwe do niezauważenia. No i trochę to trąci patosem - najlepsi ludzie, elitarni snajperzy wyposażeni w najlepszy sprzęt.
Realkriss uznała, że to opowiadanie to najsilniejsza konkurencja dla opowiadania Marcela. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym zdaniem, jeśli chodzi o konkurs, to opowiadanie Meesha bardziej przypadło mi do gustu (ale Marcel wygrał całkowicie zasłużenie). Natomiast to sławetne "15 tysięcy rubli" Rica zawiesiło mu poprzeczkę naprawdę wysoko, teraz czekam aż ją przeskoczy bez strącenia.
Dlatego - mimo druty, wieże i strażnice
Tam chcemy dotrzeć, gdzie nam dotrzeć zabroniono;
Bezużyteczne, śmieszne posiąść tajemnice
Byleby jeszcze raz gorączką tęsknot płonąć
Nim podmuch jakiś strzepnie chwiejne potylice
Tam chcemy dotrzeć, gdzie nam dotrzeć zabroniono;
Bezużyteczne, śmieszne posiąść tajemnice
Byleby jeszcze raz gorączką tęsknot płonąć
Nim podmuch jakiś strzepnie chwiejne potylice
Echeleon, bardzo cenię sobie Twoje zdanie i zawsze z przyjemnością czytam Twoje oceny, sama polecałam Cię chłopakom do jury konkursu
Dlatego nie chcę, żeby to zostało odebrane, jako chęć polemizowania, ale jeśli o mnie chodzi - top po przeczytaniu wszystkich opowiadań konkursowych jestem już pewna, że fabułowo wygrał dla mnie Ric, a jeśli chodzi o formę - Marcel. Opowiadanie Meesha jest świetne, ale jak dla mnie zbyt luźno związane z tematem konkursu, jakby fakt powieszenia się Wisielca został dodany do już istniejącego tekstu o apokalipsie w Zonie.
Ale chyba nie ma się co rozwodzić, skoro nie jest jeszcze zamieszczone i inni nie mają skali porównawczej.
Ale chyba nie ma się co rozwodzić, skoro nie jest jeszcze zamieszczone i inni nie mają skali porównawczej.
Posty: 11• Strona 1 z 1





