Kilroy
04 gru 2006, 17:17
Posty: 212•
Przejdź do strony:
A grywam w DayZ ostatnio ; ) Całkiem długo udało mi się już przeżyć, a grywam najczęściej na PL1. Ostatnio udało nam się opędzlować jakieś namioty od całkiem zaawansowanej ekipy i aktualnie mamy ekwipunku po uszy.
DayZ to jest masakra. Tego co daje ten mod oczekiwałem od STALKERA lata temu.
Dwa pierwsze STALKERY musiały ustąpić miejsca na moim dysku dla tego modka i nie załuję. Kiedyś na tym forum ktoś pisał że MMO w klimacie stalkerowskim nie miało by racji bytu. Niezgadzałem się z tą opinią wtedy i teraz DayZ pokazuje, że miałem rację. Nie ma artefaktów, nie ma fabuły, ale jest to co obiecywali Twórcy stalkera na samym początku. Walka o przetrwanie. Wpływający na rozgrywkę głód, chłód i pragnienie. Biegając po deszczu w końcu się wychłodzisz, zaczniesz chorować i kaszleć aż w końcu umrzesz, chyba że znajdziesz antybiutyki. Nie będziesz pić i padniesz z odwodnienia. Nie bedziesz przemykał niewidoczny dopadną cie umarlaki. A to nawet nie jest kłopot, bo jazda zaczyna się jak spotkasz innego gracza...
Tyle reklamy, za którą nikt mi nie zapłaci
Mała historia. Z 3 kolesiami namierzyliśmy zepsute UH1H. Dwa dni było biegania po serwerze i szukania części i kanistrów z paliwem. Przez cały czas trzeba było uważać, żeby ktos inny tego cacka nam nie namierzył. Udało się. Heli nadawało się do lotu, mimo że paliwa nie znaleźliśmy zbyt dużo. W końcu pięć kanistrów to nic dla tego potwora. Pierwszy lot, opuszczone lotnisko i tankowanie. Lecimy w 4, pilot, po bokach 2 strzelców i ja zastanawiając się, czy starczy paliwa do pasa.
Dolatujemy, szybkie ladowanie. Pilot czeka w razie czego w kabinie, jak pojawią się wrogo nastawieni gracze odleci ratując pojazd, który jest chyba najcenniejszą rzeczą w tej grze. My na dole musimy sobie jakoś poradzić, ale nawet utrata sprzętu sposodowana śmiercią postaci nie jeste tak bolesna jak utrata sprawnego śmigłowca. Pilot w kabinie, dwóch strzelców biega z kanistrami, ja na snajperce odbiegam ok 100m i udaje krzak, osłaniając kolegów i wypatrując zagrożeń. Innych graczy i zombiaków. Po kilkunastu kursach mamy 85% paliwa na pokładzie. Nie przedłużamy. Heli na ziemi to bezbronny heli. Start i lecimy na patrol wybrzeża. Jednak wszystko ma swój koniec. Podczas któregoś z kolejnych przelotów nad Elektrozavodskiem ktoś pozazdrościł nam frajdy. Seria w rotor i po kilku sekundach rozbiliśmy się o budynki. Wszyscy zginęliśmy. Każdy z nas zrespił się w innym miejscu wybrzeża, bez niczego, jedynie z bandażem i latarką. Do jutra wszyscy dobiegniemy do naszej bazy. A stamtąd ruszymy zbierać części do koljnego UH. Kumpel już namieżył sprawnego Urala. Zawsze to na kołach szybciej...o ile znowu ktoś nas nie ostrzela...
Dwa pierwsze STALKERY musiały ustąpić miejsca na moim dysku dla tego modka i nie załuję. Kiedyś na tym forum ktoś pisał że MMO w klimacie stalkerowskim nie miało by racji bytu. Niezgadzałem się z tą opinią wtedy i teraz DayZ pokazuje, że miałem rację. Nie ma artefaktów, nie ma fabuły, ale jest to co obiecywali Twórcy stalkera na samym początku. Walka o przetrwanie. Wpływający na rozgrywkę głód, chłód i pragnienie. Biegając po deszczu w końcu się wychłodzisz, zaczniesz chorować i kaszleć aż w końcu umrzesz, chyba że znajdziesz antybiutyki. Nie będziesz pić i padniesz z odwodnienia. Nie bedziesz przemykał niewidoczny dopadną cie umarlaki. A to nawet nie jest kłopot, bo jazda zaczyna się jak spotkasz innego gracza...
Tyle reklamy, za którą nikt mi nie zapłaci
Mała historia. Z 3 kolesiami namierzyliśmy zepsute UH1H. Dwa dni było biegania po serwerze i szukania części i kanistrów z paliwem. Przez cały czas trzeba było uważać, żeby ktos inny tego cacka nam nie namierzył. Udało się. Heli nadawało się do lotu, mimo że paliwa nie znaleźliśmy zbyt dużo. W końcu pięć kanistrów to nic dla tego potwora. Pierwszy lot, opuszczone lotnisko i tankowanie. Lecimy w 4, pilot, po bokach 2 strzelców i ja zastanawiając się, czy starczy paliwa do pasa.
Dolatujemy, szybkie ladowanie. Pilot czeka w razie czego w kabinie, jak pojawią się wrogo nastawieni gracze odleci ratując pojazd, który jest chyba najcenniejszą rzeczą w tej grze. My na dole musimy sobie jakoś poradzić, ale nawet utrata sprzętu sposodowana śmiercią postaci nie jeste tak bolesna jak utrata sprawnego śmigłowca. Pilot w kabinie, dwóch strzelców biega z kanistrami, ja na snajperce odbiegam ok 100m i udaje krzak, osłaniając kolegów i wypatrując zagrożeń. Innych graczy i zombiaków. Po kilkunastu kursach mamy 85% paliwa na pokładzie. Nie przedłużamy. Heli na ziemi to bezbronny heli. Start i lecimy na patrol wybrzeża. Jednak wszystko ma swój koniec. Podczas któregoś z kolejnych przelotów nad Elektrozavodskiem ktoś pozazdrościł nam frajdy. Seria w rotor i po kilku sekundach rozbiliśmy się o budynki. Wszyscy zginęliśmy. Każdy z nas zrespił się w innym miejscu wybrzeża, bez niczego, jedynie z bandażem i latarką. Do jutra wszyscy dobiegniemy do naszej bazy. A stamtąd ruszymy zbierać części do koljnego UH. Kumpel już namieżył sprawnego Urala. Zawsze to na kołach szybciej...o ile znowu ktoś nas nie ostrzela...
Por. Funky Koval 'AIR Star Force' piec lat czynnej sluzby, miliardy na liczniku, odznaczenia, takze srebrna gwiazda Palantiru.
Mój najdłuższy żywot trwał dokładnie 7 dni, później to przeważnie 2-3 dni. Też mieliśmy akcję z helikopterem, najlepsze było że gdy jechałem z częściami do niego z drugim gościem z teamu, wyskoczyły mi artefakty i przy*ebałem w betonowy murek na środku drogi... cała akcja uratowania nas trwała jakieś 1h, później kolejne 1h szukania tych samych części, aż wreszcie udało się wystartować, paliwa było tak mało że pilot spanikował i zahaczył o sosnę. Wiadomo jak się to skończyło.
Obecnie nie gram z nikim bo nie lubię jak za dużo jest ludu, a ostatnio tak się tam u nas porobiło. Ogólnie od DayZ robię sobie przerwę, a raczej staram się, po tym jak straciłem swoją już na maksa wyposażoną postać. Kamuflaż, NV, GPS, Rangefinder, Karabin termowizyjny, najlepszy plecak, ładunki wybuchowe, M4 SD, SVD Camo...
Postanowiłem już tak wyposażony wybrać się nad sobór z termowizją i z gracją terminatora kogoś zabić. Pech chciał, albo i głupota.. że wylazłem na otwarte pole by spojrzeć na namioty które były za krzakami obok mnie. CIsza, cisza, obserwuję, nagle jakiś szelest za moimi plecami, gram już na tyle długo żeby rozpoznać że ten szelest naturalny nie był, obracam się - gracz leżący na brzuchu celujący w moją stronę, nie wiem na co czekał (być może nie miał noktowizji) ale nie wystrzelił pierwszy, co pozwoliło mi oddać kilka pierwszych strzałów. Strzelam, strzelam, po chwili już zimny pot mnie zalał bo nie umarł a zaczął walić do mnie... najpierw złamana noga, później strzał w torso i padłem. Po całej akcji zorientowałem się że broń miałem wyzerowaną na 400m a nie 100m, bo obserwowałem miasteczko w pobliżu. Gościu musiał walić na pałę ale trafił więcej ode mnie.
Tej nocki się naprawdę wkurzyłem, dzisiaj próbowałem znów coś zagrać ale jakiś haker zamienił mnie w zombie i zjadłem sam siebie
. Histori mam masę, przez 2 tygodnie grania bawiłem się przednio, mimo masy bugów i syfu jakim są hakerzy.
Póki co przerwa, poczekam na kilka nowych patchów, może nawet na standalone, chociaż wątpię bym wytrzymał
Obecnie nie gram z nikim bo nie lubię jak za dużo jest ludu, a ostatnio tak się tam u nas porobiło. Ogólnie od DayZ robię sobie przerwę, a raczej staram się, po tym jak straciłem swoją już na maksa wyposażoną postać. Kamuflaż, NV, GPS, Rangefinder, Karabin termowizyjny, najlepszy plecak, ładunki wybuchowe, M4 SD, SVD Camo...
Postanowiłem już tak wyposażony wybrać się nad sobór z termowizją i z gracją terminatora kogoś zabić. Pech chciał, albo i głupota.. że wylazłem na otwarte pole by spojrzeć na namioty które były za krzakami obok mnie. CIsza, cisza, obserwuję, nagle jakiś szelest za moimi plecami, gram już na tyle długo żeby rozpoznać że ten szelest naturalny nie był, obracam się - gracz leżący na brzuchu celujący w moją stronę, nie wiem na co czekał (być może nie miał noktowizji) ale nie wystrzelił pierwszy, co pozwoliło mi oddać kilka pierwszych strzałów. Strzelam, strzelam, po chwili już zimny pot mnie zalał bo nie umarł a zaczął walić do mnie... najpierw złamana noga, później strzał w torso i padłem. Po całej akcji zorientowałem się że broń miałem wyzerowaną na 400m a nie 100m, bo obserwowałem miasteczko w pobliżu. Gościu musiał walić na pałę ale trafił więcej ode mnie.
Tej nocki się naprawdę wkurzyłem, dzisiaj próbowałem znów coś zagrać ale jakiś haker zamienił mnie w zombie i zjadłem sam siebie
Póki co przerwa, poczekam na kilka nowych patchów, może nawet na standalone, chociaż wątpię bym wytrzymał
Chwała, że wreszcie będzie ten standalone...
Uwagi moderatora:
Chwała to będzie jak napiszesz sensownego posta.
Chwała to będzie jak napiszesz sensownego posta.
https://www.google.pl/search?client=ope ... 80&bih=908
Ty jesteś taki głupi sam z siebie, czy ktoś Ci za to płaci?
Ty jesteś taki głupi sam z siebie, czy ktoś Ci za to płaci?
@Woland
ArmA jest w wersji za free i w wersji płatnej. Do DayZ wystarczy wersja free ale by grać musisz kupić dodatek Operation Arrowhead (chyba coś około 30 PLN). Sam DayZ mod jest darmowy, jak możesz wyczytać z linku Łila. tylko wiesz, nie napalaj się za bardzo, bo to jeszcze alpha jest. Kumpel miał buga, że mu wszystko z ekwipunku wyje*ało w piz*u
I uważaj na drabinach, ten sam typ co miał w/w buga spadł z 30 cm z drabinki i zginął. 
ArmA jest w wersji za free i w wersji płatnej. Do DayZ wystarczy wersja free ale by grać musisz kupić dodatek Operation Arrowhead (chyba coś około 30 PLN). Sam DayZ mod jest darmowy, jak możesz wyczytać z linku Łila. tylko wiesz, nie napalaj się za bardzo, bo to jeszcze alpha jest. Kumpel miał buga, że mu wszystko z ekwipunku wyje*ało w piz*u
shoter
debile są wśród nas.
Niegdyś coś ktoś gadał o kupieniu Army II i czegoś jeszcze po 67 złotych. Nie pamiętałem co to miało być, zrozumiałem że chodziło o DayZ. To jednak była operation arrowhead. ArmA II mam z CD-Action i dość często gram na multiplayer. Wyczytałem że to darmowy mod. Tylko się pytałem za co ten koleś płacił te 67 złotych, skąd on to wziął że ArmAII i coś jeszcze- właśnie arrowhead. Bo obie kupione rzeczy mówił są niezbędne do tego.
Arrowhead no to nie kupię, nie mam po co
Poczekam aż Wiedźmin wreszcie spadnie z ceną (60 złotych za tak starą grę?!) albo Assasin Creed (35zł)
Niegdyś coś ktoś gadał o kupieniu Army II i czegoś jeszcze po 67 złotych. Nie pamiętałem co to miało być, zrozumiałem że chodziło o DayZ. To jednak była operation arrowhead. ArmA II mam z CD-Action i dość często gram na multiplayer. Wyczytałem że to darmowy mod. Tylko się pytałem za co ten koleś płacił te 67 złotych, skąd on to wziął że ArmAII i coś jeszcze- właśnie arrowhead. Bo obie kupione rzeczy mówił są niezbędne do tego.
Arrowhead no to nie kupię, nie mam po co
Poczekam aż Wiedźmin wreszcie spadnie z ceną (60 złotych za tak starą grę?!) albo Assasin Creed (35zł)
Woland pisze: [...]Poczekam aż Wiedźmin wreszcie spadnie z ceną (60 złotych za tak starą grę?!)[...]
Wiedźmin to gra kultowa.
P.S Sorki za offtop. Co robi Wiedźmin w temacie o ArmA'ie?!
Dziwię się z tym DayZ. Widziałem to na jutubie, wygląda słabo, zombiaki latają na bugach, pełno ludzi strzela do siebie zamiast próbować we współpracy przetrwać jak najdłużej... pewnie jak nie zagram, to się nie przekonam. Ale i po co mam płacić za coś, co w ogóle nie zachęca do zabawy?
@paintball Obejrzyj sobie materiały z http://tvgry.pl/. Materiał z DayZ masz w zakładce "Polecane". Dowiesz się co i jak.
GreetZ.
GreetZ.
Uwagi moderatora:
Linki do filmów z tvgry masz w tej samej tabeli, co oceny. Link do filmu: http://tvgry.pl/?ID=2688 . Taka rada. ;)
Linki do filmów z tvgry masz w tej samej tabeli, co oceny. Link do filmu: http://tvgry.pl/?ID=2688 . Taka rada. ;)
Posty: 212•
Przejdź do strony:


