waziator89
23 paź 2010, 14:14
Posty: 42•
-
- Posty: 27
- Rejestracja: 16 sty 2010, 07:45
- Ostatnio: 07 wrz 2017, 15:54
- Lokalizacja: Poznań
- Ulubiona broń: GP 37
Kot
23 paź 2010, 14:14
Na górę
Dłuższy okres zastanawiałem się nad kupnem gry Metro 2033 (książka już w drodze) - szczególnie ze względu na cenę - myślałem z początku, że jest to najzwyklejszy fps, z kuriozalną (jak w Stalkerze) ilością broni i amunicji do nabycia, z totalną rozpierduchą jak w nie jednym fps,sie ( mam zepsutą klawiaturę ) osadzony po prostu w nieco innym klimacie, gdyż pierwszy raz spotkałem się z przedzieraniem się przez tunele metra.
Trailery jakoś do mnie nie przemawiały.
Zastanawiałem się, czy gra mnie zadowoli, tak samo jak Stalker, czy jest coś w tym klimacie - z równie dobrym klimatem - z początku myślałem, że będzie to totalne badziewie. Kiedyś - napewno jak wielu - bałem sie po prostu grać w tego typu gry, oglądać tego typu filmy. Jednak Stalker przyzwyczaił mnie do tego strachu, który siedzi nam we włosach i mierzwi je co po chwilę mówiąc - k@#*wa - do ucha. Grając w ciemnym pokoju coraz łatwiej oswajałem się z tworami Zony. Przestałem strzelać na oślep za siebie, kiedy gdziekolwiek zaskrzypiła mi rura, czy uciekać w popłochu przed każdym jęknięciem. Stwierdziłem, Metro będzie kichą. I że go nie kupię. Ale jednak kupiłem.
Po zainstalowaniu gry i przejściu kilku pierwszych poziomów stwierdziłem, że... żałuję. Myślę - gdzieś już to było - pełno ludzi, potworów, które nie wiem jak bardzo były podobne do Różowego Jednorożca (
) starały się wystraszyć dzielnego Artema. Ja w tym czasie wcinałem gofry.
Do czasu. Do poziomu - Dziecko. Kiedy zobaczyłem małego smyka leżącego nad swoim krewnym i próbującego go obudzić. Niby to gra, ale obudziło się we mnie współczucie - nie, żebyście pomyśleli nad tym, że jestem bezdusznym maniakiem gier komputerowych. Kiedy maluch wskoczył mi na plecy i zobaczyłem, że jego ciężar ogranicza moje ruchy - wystraszyłem się. Tym bardziej, że kończyła mi się amunicja. Nie wiem dlaczego we wcześniejszych poziomach nie odczułem jej braku jednak teraz rozpaczliwie wypatrywałem jej w każdym kącie. Kiedy po chwili idąc z młodym na plecach usłyszałem nowy dźwięk wydawany przez różowych przyjaciół, co chwilę się obracałem, to w jedną to w drugą - byle trafić, byle zabić. W pewnym momencie usłyszałem ciche KLIK. Pomyślałem - o ja @#$$5%^lę. Wyjąłem nóż, jednak daremnie wymachiwałem nim przed tępymi oczami stworów. Po raz pierwszy grając w grę poczułem, że nie jest się w niej bohaterem, zabijającym z uśmiechem na twarzy, tylko walczącym o przetrwanie człowieczkiem, który sam sobie stworzył całe piekło na ziemi. Ratowałem się ucieczką do mamy malca - kiedy ten powiedział, że widzi niebo - odetchnąłem z ulgą. Jednak mam nadzieję, że grze czeka na mnie więcej takich przeżyć.
Trailery jakoś do mnie nie przemawiały.
Zastanawiałem się, czy gra mnie zadowoli, tak samo jak Stalker, czy jest coś w tym klimacie - z równie dobrym klimatem - z początku myślałem, że będzie to totalne badziewie. Kiedyś - napewno jak wielu - bałem sie po prostu grać w tego typu gry, oglądać tego typu filmy. Jednak Stalker przyzwyczaił mnie do tego strachu, który siedzi nam we włosach i mierzwi je co po chwilę mówiąc - k@#*wa - do ucha. Grając w ciemnym pokoju coraz łatwiej oswajałem się z tworami Zony. Przestałem strzelać na oślep za siebie, kiedy gdziekolwiek zaskrzypiła mi rura, czy uciekać w popłochu przed każdym jęknięciem. Stwierdziłem, Metro będzie kichą. I że go nie kupię. Ale jednak kupiłem.
Po zainstalowaniu gry i przejściu kilku pierwszych poziomów stwierdziłem, że... żałuję. Myślę - gdzieś już to było - pełno ludzi, potworów, które nie wiem jak bardzo były podobne do Różowego Jednorożca (
Do czasu. Do poziomu - Dziecko. Kiedy zobaczyłem małego smyka leżącego nad swoim krewnym i próbującego go obudzić. Niby to gra, ale obudziło się we mnie współczucie - nie, żebyście pomyśleli nad tym, że jestem bezdusznym maniakiem gier komputerowych. Kiedy maluch wskoczył mi na plecy i zobaczyłem, że jego ciężar ogranicza moje ruchy - wystraszyłem się. Tym bardziej, że kończyła mi się amunicja. Nie wiem dlaczego we wcześniejszych poziomach nie odczułem jej braku jednak teraz rozpaczliwie wypatrywałem jej w każdym kącie. Kiedy po chwili idąc z młodym na plecach usłyszałem nowy dźwięk wydawany przez różowych przyjaciół, co chwilę się obracałem, to w jedną to w drugą - byle trafić, byle zabić. W pewnym momencie usłyszałem ciche KLIK. Pomyślałem - o ja @#$$5%^lę. Wyjąłem nóż, jednak daremnie wymachiwałem nim przed tępymi oczami stworów. Po raz pierwszy grając w grę poczułem, że nie jest się w niej bohaterem, zabijającym z uśmiechem na twarzy, tylko walczącym o przetrwanie człowieczkiem, który sam sobie stworzył całe piekło na ziemi. Ratowałem się ucieczką do mamy malca - kiedy ten powiedział, że widzi niebo - odetchnąłem z ulgą. Jednak mam nadzieję, że grze czeka na mnie więcej takich przeżyć.
Wg. mnie niezaprzeczalnie najbardziej klimatycznym jest poziom "Duchy". Jest mało strzelania, ale czuć ten niepokój. Generalnie w tego typu grach powinno być mniej siekania mutantów na prawo i lewo, a więcej sneak i stealth. Tego typu rzeczy dodają rozgrywce uroku i sprawiają, że chce się dalej grać.
Go Go Power Rangers!!
Jeżeli lubisz odpowiadać za życie małych dzieci to kup sobie Bioshocka
.
A na poważnie po pierwsze nie wiem jak mogło ci zabraknąć amunicji
.
A po drugie najgorsze dla mnie są te poziomy na powierzchni - w całej grze tylko 2 razy są do kupienia filtry , a tu jeszcze te idiotyczne ograniczenie ich ilości $%#@?!!! do zapasu na 44 minuty. Po prostu to jest to co mnie rozbraja w tej grze gdyż zawsze jestem przyzwyczajony do tego że powolutku po malutku zwiedzam sobie bez pośpiechu kolejne poziomy - a tutaj biegnę jak oszalały przed siebie nawet nie patrząc z czego mógłbym obrobić trupy , i gdzie mogły by być poukrywane . A i tak duszę się na finiszu ! To mnie po prostu w tej grze przeraża , denerwuje i wkU#$%# . W końcu śmierć od wrogów to coś co mogę zmienić ( po prostu lepiej walcząc ) , a nie zmienię tego że oddycham ( oczywiście w grze ) i że 5 poziomów temu miałem ostatnio okazję uzupełnić zapasy !
Pozdrawiam
A na poważnie po pierwsze nie wiem jak mogło ci zabraknąć amunicji
A po drugie najgorsze dla mnie są te poziomy na powierzchni - w całej grze tylko 2 razy są do kupienia filtry , a tu jeszcze te idiotyczne ograniczenie ich ilości $%#@?!!! do zapasu na 44 minuty. Po prostu to jest to co mnie rozbraja w tej grze gdyż zawsze jestem przyzwyczajony do tego że powolutku po malutku zwiedzam sobie bez pośpiechu kolejne poziomy - a tutaj biegnę jak oszalały przed siebie nawet nie patrząc z czego mógłbym obrobić trupy , i gdzie mogły by być poukrywane . A i tak duszę się na finiszu ! To mnie po prostu w tej grze przeraża , denerwuje i wkU#$%# . W końcu śmierć od wrogów to coś co mogę zmienić ( po prostu lepiej walcząc ) , a nie zmienię tego że oddycham ( oczywiście w grze ) i że 5 poziomów temu miałem ostatnio okazję uzupełnić zapasy !
Pozdrawiam
Dla mnie najlepsze poziomy to "Duchy" - za niesamowity klimat, w pewnym momencie chciałem wyłączyć grę i dzwonić po psychiatrę ( poziom może ryć po mózgu gdy gra się w nocy przy zgaszonym świetle ) i cały etap w Bibliotece ( nie kojarzę nazwy ), za te cholery - bibliotekarzy którzy bili Artema jak małe dziewczynki, rąbali nim o ścianę i ryczeli udając pakerów. Naprawdę, przez cały etap w Bibliotece machałem myszką sprawdzając rogi z prędkością zbliżoną do Koreańczyków grających w Starcrafta
Pozdrawiam
Pozdrawiam
JONYK pisze:Po prostu to jest to co mnie rozbraja w tej grze gdyż zawsze jestem przyzwyczajony do tego że powolutku po malutku zwiedzam sobie bez pośpiechu kolejne poziomy - a tutaj biegnę jak oszalały przed siebie nawet nie patrząc z czego mógłbym obrobić trupy , i gdzie mogły by być poukrywane . A i tak duszę się na finiszu !
Mhm, fakt, że nie można sobie pozwiedzać powierzchni. Tylko, że... tak w sumie powinno być
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
Dziwne. Bez problemu, na spokojnie zwiedzałem sobie powierzchnie. Myszkując po zakamarkach można znaleźć sporo amunicji i filtrów, które pozwalają dalej cieszyć oko "powierzchnią".
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
Każde wyjście na powszechnie i tyle, też podobało mi się ciche załatwianie żołnierzy na linii frontu między komuchami i faszystami. Nikt mnie tam nie zauważył również później ale strasznie denerwowali żołnierze w maskach i ciężkich pancerzach, ponieważ trafienie nożem i zabicie jednym to był wyczyn, a maski przeszkadzały bo mym rewolwerem nie byłem w stanie przestrzelić szyi. A dwa strzały nie wchodziły w rachubę więc czasem w cieniu znikałem.
Dobry mutant, to martwy mutant.
Tajne zaszyfrowane inforamcje
Tajne zaszyfrowane inforamcje
Kovek to ciągle pauka
Dla mnie rozdział 6 jest najbardziej kozacki
Walka z mutantami, ucieczka przed anomalią i wkroczenie do D6 jest zaje****. Sam poziom Dungeon jest niesamowity walka wraz ze stalkerami w Metro 2033 było zawsze doskonała ich rozmowy współpraca zorganizowanie perfekcyjne. A już same wkroczenie do D6 zwala z krzesła jest to idealne odwzorowanie Radzieckiej myśli technologicznej wszysto jest ogromne tajemnicze.
Walka z mutantami, ucieczka przed anomalią i wkroczenie do D6 jest zaje****. Sam poziom Dungeon jest niesamowity walka wraz ze stalkerami w Metro 2033 było zawsze doskonała ich rozmowy współpraca zorganizowanie perfekcyjne. A już same wkroczenie do D6 zwala z krzesła jest to idealne odwzorowanie Radzieckiej myśli technologicznej wszysto jest ogromne tajemnicze.
W D6 to raczej idziemy z rangerami(SPARTA), czyli takim zakonem opiekującym się całym metrem. Stalkerzy pracują dla konkretnych stacji i wychodzą na powierzchnię aby zbierać pozostałości po zewnętrznym świecie.
A w temacie: pierwsze wyjście z Bourbonem na górę. Wreszcie można zobaczyć ten świat, jaki był, co zostało. I wszędzie czuć zagrożenie. Otwarta przestrzeń. Nie jak pod ziemią, że przeciwnik ograniczony jest ścianami tuneli. Tu nawet niebezpieczeństwo czyha z góry. I do tego sarkastyczne, ale też czasem pouczające teksty Bourbona, starego stalkera - wyjadacza.
Generalnie najlepiej wspominam podróż z Bourbonem.
A w temacie: pierwsze wyjście z Bourbonem na górę. Wreszcie można zobaczyć ten świat, jaki był, co zostało. I wszędzie czuć zagrożenie. Otwarta przestrzeń. Nie jak pod ziemią, że przeciwnik ograniczony jest ścianami tuneli. Tu nawet niebezpieczeństwo czyha z góry. I do tego sarkastyczne, ale też czasem pouczające teksty Bourbona, starego stalkera - wyjadacza.
Generalnie najlepiej wspominam podróż z Bourbonem.
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
Ja wole chana bo podobały mi sie misje z nim (przekleta,anomalia i duchy)
Jestem dyslektykiem!I błagam daj kozaka !I kozak na zgode
a tak wogólw mam taki proble mzwiązany z metrem mianowicie nie moge podnieść kałacha ani wsw.ktoś pomorze?
Uwagi moderatora:
Załóż osobny temat. - Soviet.
Załóż osobny temat. - Soviet.
Jestem dyslektykiem!I błagam daj kozaka !I kozak na zgode
Tak. Epizod z Chanem i Duchami (ech, mówiące rury) też zacny.
Co do problemu z podnoszeniem broni to już ktoś kiedyś zgłaszał podobny problem. Poszukaj w Problemach czy cuś.
Co do problemu z podnoszeniem broni to już ktoś kiedyś zgłaszał podobny problem. Poszukaj w Problemach czy cuś.
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
Posty: 42•


