affliction
12 wrz 2009, 07:35
Posty: 94•
Przejdź do strony:
Witajcie,
Dawno mnie tu nie było (pewnie to dobrze dla forum), ale jako że wracają do mnie wspomnienia, chciałbym Was zapytać, czy da się jeszcze gdzieś zdobyć Ołowiany Świt albo zbiór wszystkich książek z serii w rozsądnej cenie? Może ktoś z Was sprzedałby egzemplarz?
Ołowiany nie jest już nigdzie dostępny, chyba że w postaci e-booka, a ceny na Allegro dobijają do 100zł. Nie chciałbym walić tyle w ciemno, dlatego pytam
Dawno mnie tu nie było (pewnie to dobrze dla forum), ale jako że wracają do mnie wspomnienia, chciałbym Was zapytać, czy da się jeszcze gdzieś zdobyć Ołowiany Świt albo zbiór wszystkich książek z serii w rozsądnej cenie? Może ktoś z Was sprzedałby egzemplarz?
Ołowiany nie jest już nigdzie dostępny, chyba że w postaci e-booka, a ceny na Allegro dobijają do 100zł. Nie chciałbym walić tyle w ciemno, dlatego pytam
Nawet bym ci sprzedał, ale mam podwójnie dedykowany egzemplarz. 
Aż mnie to zdziwiło, ale nie jesteś w stanie poczekać na jakiś dodruk?
Aż mnie to zdziwiło, ale nie jesteś w stanie poczekać na jakiś dodruk?
|| Ryzen 7 5700 X3D | 32GB RAM | RTX 5070 Ti | Windows 10 Pro x64 ||
W sumie to ja mam. Dwie pierwsze Gołkowskiego, dwie pierwsze Noczkina, Kompleks 7215 - komplet Fabryki, którego kiedyś chciałem się pozbyć, a potem przestało mi zależeć. Stan IMO trochę więcej niż dobry. Podesłać zdjęcia?
Ty chcesz mieć, czy przeczytać? Jak to drugie to nie widzę problemu
a jak to pierwsze to nie bardzo wiem po co, chyba tylko żeby ładnie na półce wyglądało i pozostawiało cie z własną inteligencja. Zawsze można se tam postawić flaszkę i też będzie git. ku*wa, nie no, co to się porobiło, że ludzie puaczą, że Gołkowski niedostępny, albo za drogi. Jpr

Postawili kozaka za ten post (1):
I tu się zdziwisz, bo sam bezskutecznie szukam papierowego egzemplarza drugiej części Stalowych Szczurów. Bądź co bądź papier to papier. Osobiście nie potrafię przekonać się do czytników, nie wspominając o czytaniu na telefonie/pececie. Raz się da, ale więcej to aż boli. A jeśli mam mieć kilka części w papierze i ma mi brakować czegoś w środku... To aż mnie skręca. W środku.
@KOSHI - Mieć i przeczytać
a ja jakoś na półce preferuję książkę, niż flaszkę, i chciałbym sobie taką tam umieścić
Ale cóż, nie spodziewałem się, że tutaj nawet taki post może sprowokować kogoś do wieczornego wylewania żali, chyba wraca klimat forum, haha, tęskniłem za tym
Jak bym się miał forum stresować i tym, co się tu pisze, to bym musiał zwać się THE PIOTR. Chyba się sam zestresowałeś bardziej, że ktoś napisał, że to literatura nie najwyższych lotów i po ch*j wydawać na to pieniądze, skoro w necie można to ogarnąć, ale to twoja brocha.
@Uni - akurat Meesha z innej stony nie znam, więc Szczury może i są znośne, ale na cykl sztalkier spuśćmy kurtynę milczenia. Ile ludzi wyprzedawało ten szajs, jak się obcięło, co to za bladzie powstały, a jeszcze to ktoś chcę kupić...
@Uni - akurat Meesha z innej stony nie znam, więc Szczury może i są znośne, ale na cykl sztalkier spuśćmy kurtynę milczenia. Ile ludzi wyprzedawało ten szajs, jak się obcięło, co to za bladzie powstały, a jeszcze to ktoś chcę kupić...
Nie wiem, czy się zestresowałem, bo nawet nie odebrałem twojego posta do końca w ten sposób haha
I nie mam pojęcia, jakich lotów to literatura, bo nie przeczytałem ani zdania owej, ale chętnie się przekonam i fajnie byłoby móc zrobić to w taki a nie inny sposób
Postawili kozaka za ten post (1):
Bagno szaleńców...
Zacznę od spraw technicznych. Znacząca większość początkujących autorów piszących o uniwersum stalkera, nie wiadomo dlaczego, ma BARDZO irytującą manierę językową. Prawdopodobnie ktoś to kiedyś zaczął i się tak przyjęło, trudno teraz po latach tego dochodzić. I tu na pierwszych stronach było podobnie. Ta maniera brzmi straszliwie sztucznie, a niektórzy autorzy nawet po kilku książkach wciąż się jej nie pozbywają, skutecznie zniechęcając do sięgania po kolejne pozycje
Opowieść Joanny jednak już po kilku rozdziałach wróciła na właściwe tory i przybrała prawidłową formę językową. Super! Kolejna sprawa, która bardzo często doskwiera autorom tego uniwersum, to typowe technikalia, co mnie, inżyniera, razi. Tu Joanna w ogóle uniknęła takich problemów. Ostatnia sprawa, to balans między dialogami a opisami - zazwyczaj bolączka początkujących - tu wyważone idealnie. Ogólnie, mniej wiecej w połowie książki, już w ogóle się nie czuło, że autorka młoda i jeszcze niedoświadczona. Prawdopodobnie spora zasługa w tym samej historii, ale też zwyczajnie warsztat dość szybko osiagnął właściwy poziom 
Właśnie, historia. Tak szczerze, to prawdopodobnie jedna z najlepszych pozycji w tym uniwersum. Serio. Historia rzeczywiście wciąga, jak bagno. Postaci nakreślone bardzo zgrabnie i konsekwentnie. Gdy już się rozkręci, a wspomniane wcześniej problemy zanikną, czyta się jednym tchem. Zakończenie również na poziomie, bez sztampy.
Słowem - to jest FANTASTYCZNA (nomen omen) robota. Książka jest więcej, niż udana i już teraz czekam na nową propozycję Joanny
Gratulacje!
Zacznę od spraw technicznych. Znacząca większość początkujących autorów piszących o uniwersum stalkera, nie wiadomo dlaczego, ma BARDZO irytującą manierę językową. Prawdopodobnie ktoś to kiedyś zaczął i się tak przyjęło, trudno teraz po latach tego dochodzić. I tu na pierwszych stronach było podobnie. Ta maniera brzmi straszliwie sztucznie, a niektórzy autorzy nawet po kilku książkach wciąż się jej nie pozbywają, skutecznie zniechęcając do sięgania po kolejne pozycje
Właśnie, historia. Tak szczerze, to prawdopodobnie jedna z najlepszych pozycji w tym uniwersum. Serio. Historia rzeczywiście wciąga, jak bagno. Postaci nakreślone bardzo zgrabnie i konsekwentnie. Gdy już się rozkręci, a wspomniane wcześniej problemy zanikną, czyta się jednym tchem. Zakończenie również na poziomie, bez sztampy.
Słowem - to jest FANTASTYCZNA (nomen omen) robota. Książka jest więcej, niż udana i już teraz czekam na nową propozycję Joanny
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
Ale na czym dokładnie ta maniera polega?utak3r pisze: Znacząca większość początkujących autorów piszących o uniwersum stalkera, nie wiadomo dlaczego, ma BARDZO irytującą manierę językową. Prawdopodobnie ktoś to kiedyś zaczął i się tak przyjęło, trudno teraz po latach tego dochodzić. I tu na pierwszych stronach było podobnie. Ta maniera brzmi straszliwie sztucznie, a niektórzy autorzy nawet po kilku książkach wciąż się jej nie pozbywają, skutecznie zniechęcając do sięgania po kolejne pozycje
"In loneliness, in some sort of a bleak unexplainable solitude with yourself and the Zone you can contemplate. Feel it, become another, penetrated by the aeons of the Zone. That's why it is good that makers didn't include women in the game, truly they are genius. While the game is kind of explorative, it is the journey inside. Had you also the feeling that you are in your dream while playing? Sometimes, for only moment some sight in the game appears to you like an image in a dream: obscure landscape, grey sky, and deserted building with dark windows. (...) It is no shame to have an intimate feeling to this game. I think this game, not on purpose but through artistic intuition, which is not controlled by a purpose of the artist, touched the perennial."
Na tym, że dosłownie każda wypowiedź stalkera MUSI KONIECZNIE nawiązywać do tego, że znajdują się w Zonie. "Niech to chimera rozszarpie" itp. Widzisz, w dawce normalnej to brzmi nawet fajnie. Ale jeśli wrzucisz tego 20 na stronę i wychodzi, że stalkerom emisje tak przemieliły mózgi, że już gadać nie potrafią, staje się niestrawne. Gwarantuję Ci, że jak wylądujesz w Zonie i zobaczysz sunącego na Ciebie snorka, nie krzykniesz "a niech to wszystkie emisje!", tylko zwyczajnie kur*wą zasuniesz.
No, ale tutaj dość szybko poziom tego typu wypowiedzi zszedł do akceptowalnego poziomu i dalej czytało to się już świetnie :wódka:
No, ale tutaj dość szybko poziom tego typu wypowiedzi zszedł do akceptowalnego poziomu i dalej czytało to się już świetnie :wódka:
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
Posty: 94•
Przejdź do strony:


