Terminus
22 maja 2014, 22:05
Posty: 61•
"Czerep Mutanta" jako całość jest faktycznie nieco słabszy od ŚP - widać, że Noczkina pisał to oryginalnie jako zbiór luźnych opowiadań, a wydawca zmusił go, żeby na cito połączył to w jedną całość (sam mi o tym powiedział zresztą). IMHO i tak dość zgrabnie mu to wyszło, chociaż sporo roboty z tym było w tłumaczeniu, bo większość opowiadań o Ślepym/Kulawym pisana była w 3os.l.p., co cholernie zaburzało narrację.
"Anielski Sport" jest świetnym stand-alonem, wartko i barwnie napisanym.
Najlepszym kawałkiem i tak jest moim zdaniem sam początek, zanim jeszcze cokolwiek się dzieje - podróż Ślepego i Kostika, wędrówki po Kolczewsku i lokalny koloryt. To samo zresztą jest w ŚP - najmocniejsze literacko kawałki są właśnie poza Zoną, na Dużej Ziemi.
"Anielski Sport" jest świetnym stand-alonem, wartko i barwnie napisanym.
Najlepszym kawałkiem i tak jest moim zdaniem sam początek, zanim jeszcze cokolwiek się dzieje - podróż Ślepego i Kostika, wędrówki po Kolczewsku i lokalny koloryt. To samo zresztą jest w ŚP - najmocniejsze literacko kawałki są właśnie poza Zoną, na Dużej Ziemi.
"Patrząc po forum, to głównym objawem meeshophobii jest ból dupy." - T.
"Przybędzie autor wielki na forum wasze i ferment siać będzie wśród userów płochych, prowadząc do upadku domeny Kowuniowej" Whl 6:15 - S.
"Przybędzie autor wielki na forum wasze i ferment siać będzie wśród userów płochych, prowadząc do upadku domeny Kowuniowej" Whl 6:15 - S.
Tu masz rację, choć ta "bitwa" pod fabryką nieco kulała jak dla mnie. Prawie jak Kulawy.Meesh pisze:mocniejsze literacko kawałki są właśnie poza Zoną, na Dużej Ziemi.
Fajnie się czyta, spokojnie, bardzo nie wciąga ale i nie odrzuca. I to chyba jest największy plus, bo twardo trzyma się na swojej pozycji. Może jak przeczytam drugi raz to znajdę jakieś ukryte walory, ale tak to w zasadzie nie ma się do czego przyczepić.
Вознаграждён будет только один.
Bitwa pod fabryką to jeszcze, chociaż mocno się nagłowiłem kto w kogo czym rzucał.
Za to ta "final rozpierducha" jest żenująca, to fakt... wstydziłem się, jak tłumaczyłem. Nic nie wnosi zresztą do fabuły, ergo - zupełnie niepotrzebna. Tak jakby poszedł prikaz od GSC, że mają pastrjeljać i granatami pizdnuć paru raz... Zresztą tak samo podobno jest z książkami Survarium, że Noczkinowi wrócili tekst i powiedzieli, że mniej opisów i mistyki, a więcej mają się strzelać. Los pisarza w serii literackiej
Ale tak jak pisałem - dla samego początku i końca warto przeczytać.
Za to ta "final rozpierducha" jest żenująca, to fakt... wstydziłem się, jak tłumaczyłem. Nic nie wnosi zresztą do fabuły, ergo - zupełnie niepotrzebna. Tak jakby poszedł prikaz od GSC, że mają pastrjeljać i granatami pizdnuć paru raz... Zresztą tak samo podobno jest z książkami Survarium, że Noczkinowi wrócili tekst i powiedzieli, że mniej opisów i mistyki, a więcej mają się strzelać. Los pisarza w serii literackiej
Ale tak jak pisałem - dla samego początku i końca warto przeczytać.
"Patrząc po forum, to głównym objawem meeshophobii jest ból dupy." - T.
"Przybędzie autor wielki na forum wasze i ferment siać będzie wśród userów płochych, prowadząc do upadku domeny Kowuniowej" Whl 6:15 - S.
"Przybędzie autor wielki na forum wasze i ferment siać będzie wśród userów płochych, prowadząc do upadku domeny Kowuniowej" Whl 6:15 - S.
A właśnie Meesh, co z cyklem Survarium w Polsce? Bo jakos nie jestem w temacie... Zaczałem sobie przed chwilą jakiś ruski fragment czytać ("Jeden z lasu" czy jakoś tak) - bo ruski b. przyzwoicie ogarniam i cholernie mi to stalkerowskimi klimatami trąca. 
Będzie. Na szczegóły za wcześnie, ale będzie.
"Patrząc po forum, to głównym objawem meeshophobii jest ból dupy." - T.
"Przybędzie autor wielki na forum wasze i ferment siać będzie wśród userów płochych, prowadząc do upadku domeny Kowuniowej" Whl 6:15 - S.
"Przybędzie autor wielki na forum wasze i ferment siać będzie wśród userów płochych, prowadząc do upadku domeny Kowuniowej" Whl 6:15 - S.
Większych bzdur nie czytałem tzn tak okładka ma prawo Ci się nie podobać,ale na pewno nie jest słaba.Okładka najlepsza z dotychczasowych STALKER"ów dobrze,że nie powielane są okładki z rosyjskich wydań tylko wymyślono coś nowego.Pan Skarbonka pisze:Sama grafika w ogóle nie jest istotna jeżeli jest wciśnięta w taki layout. Wszystkie wyglądają tak samo miernie.marcel pisze:Nie no, to fakt, psioczyć łatwo a przyznać trzeba że akurat ta okładka jest chyba najlepsza ze wszystkich dotychczasowych.
Aż dziw bierz, że DC która robi okładki przyzwoite, a niekiedy nawet rewelacyjne, w przypadku Stalkera wydusiła to coś. Nawet Gimp wydaje się być tutaj zbyt profesjonalnym oprogramowaniem do tworzenia kolejnych wersji.
Grafika na okładce pochodzi z rosyjskojęzycznej serii książek, wiec to nic nowego... A Skarbonka ma na myśli układ i "jakość" elementów, które nie są artworkiem.

"kowunio jest stalkerem ubranym w sweter ochronny "wschód słońca" szukającym artefaktów w zonie szczecińskiej
legenda głosi, że zdołał ominąć korki i dostać się do centrum - żyły złota"
Wheeljack
Rozumiem w takim razie zwracam honor
.
Tak bardzo boli, doskwiera i męczy fakt, że pół cholernej Zony w CM wie wszystko o Świadomości-Z, noosferze i prawdziwym pochodzeniu Zony. W grze dowiadywał się tego dopiero Striełok, dotarłszy aż do samego serca Strefy - niesmak pozostaje. Nawet w DB Miś cośtam przebąkiwał o noosferze - błeee...
CM ogólnie powraca z motywem zaludnionej po brzegi Zony i samochodów zdolnych przejechać całą wzdłuż i wszerz. Ot, Ślepa Plama z lekką domieszką pseudo-epickości. Nic ciekawego.
CM ogólnie powraca z motywem zaludnionej po brzegi Zony i samochodów zdolnych przejechać całą wzdłuż i wszerz. Ot, Ślepa Plama z lekką domieszką pseudo-epickości. Nic ciekawego.
Bydlę z pana, panie Red
warto przeczytać ?
Uwagi moderatora:
By się tego dowiedzieć warto przeczytać wątek. Warn. - xKoweKx
By się tego dowiedzieć warto przeczytać wątek. Warn. - xKoweKx
Zona maja żena maja
Tak, jak co chwilę coś mi nie pasuje w forumowych opowiadaniach, tak w sumie nie czepiałem się zbytnio tego nieszczęsnego Czerepu. Ale pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to kazirodztwo trzeciego stopnia. Napalanie się Ślepego na kuzynkę - choćby doszywaną - jest lekko niesmaczne. Też mam nie najbrzydsze kuzynki, a się nie ślinię na ich widok jak pies Pawłowa. Ani Pietrowa.
Czemu S-Świadomość? Sbornaja, o to chodzi? Co niby jest złego w Świadomość-Z? Dalej tego nie czaję. Unisono - to wyrażenie pojawiło się kilkukrotnie. I to parę razy za dużo. Na tyle nie pasowało do książki, że za każdym razem je wyhaczałem.
Ale generalnie podobało mi się bardziej niż w przypadku Ołowianego, Ślepej, czy Drugiego Brzegu. Nie wiem dlaczego. Przypadła mi do gustu historia z tymi zielonymi artefaktami, choć jak dla mnie wątek można byłoby zagęścić, by nabrał jakiegoś kolorytu. Brakowało rozwinięcia, rozeszło się po kościach. Dobra, Noczkin może pisał to jako zbiór luźnych opowiadań, ale nawet tego nie dostrzegłem w czasie czytania, traktowałem to jako jedną całość, przez co brakowało mi bardziej wyraźnego zaznaczenia jednego wątku. Trochę było skakanie z kwiatka na kwiatek, to fakt. Intryga ze Świadomością-Z (prypeć-konserwatyzm, tylko taką formę uznaję) zasługiwała dla mnie na "poważniejsze" podejście i tu mi jest tego żal, że potraktowano to po macoszemu. Tym bardziej, że laboratoria i paranormalia działają na mnie jak magnes w równym stopniu co teorie spiskowe (czyli bardzo).
Owszem, w finale Noczkin przegiął z ilością ciężkiego sprzętu - w zupełności wystarczy Maluszek, czy kilkanaście pojazdów na całą Zonę. Tymczasem tu flota jak Prypeć-DHL
:lokujemyproduktyiusługi: Ale nie było to bardziej drażniące, niż wtręty typu "pałerrendżers" (s. 20) i inne z dupy wzięte czopki.
Gdyby tak wziąć CM na warsztat i go ogarnąć na nowo - byłoby całkiem ciekawie (nie tylko w jego przypadku). A tu, tak jak z resztą serii - trochę rzemieślnicza robota, parę dobrych pomysłów nieco niknących na tle średniej jakości pozostałej części książki; parę smaczków które ledwo-ledwo udało mi się złapać i cieszyły, a część wyraźnie była autorstwa Meesha (typu wisielec przez Barem). Jakbym miał się bawić w oceny bezwzględne - no to pewnie z 6/10. I mały plus - Ślepy jest skromniejszy niż Misza
Porównywać z pozostałymi przedstawicielami Fabrycznej Zony nie ma sensu - stoją mniej-więcej na równym poziomie. Cholera wie, czy CM jest wart swojej ceny. Jestem pod kreską to cierpię, ale tak pewnie bym to bezboleśnie łyknął
PS Idę spać, bo ryję ryjem w klawiaturę :<
Czemu S-Świadomość? Sbornaja, o to chodzi? Co niby jest złego w Świadomość-Z? Dalej tego nie czaję. Unisono - to wyrażenie pojawiło się kilkukrotnie. I to parę razy za dużo. Na tyle nie pasowało do książki, że za każdym razem je wyhaczałem.
Ale generalnie podobało mi się bardziej niż w przypadku Ołowianego, Ślepej, czy Drugiego Brzegu. Nie wiem dlaczego. Przypadła mi do gustu historia z tymi zielonymi artefaktami, choć jak dla mnie wątek można byłoby zagęścić, by nabrał jakiegoś kolorytu. Brakowało rozwinięcia, rozeszło się po kościach. Dobra, Noczkin może pisał to jako zbiór luźnych opowiadań, ale nawet tego nie dostrzegłem w czasie czytania, traktowałem to jako jedną całość, przez co brakowało mi bardziej wyraźnego zaznaczenia jednego wątku. Trochę było skakanie z kwiatka na kwiatek, to fakt. Intryga ze Świadomością-Z (prypeć-konserwatyzm, tylko taką formę uznaję) zasługiwała dla mnie na "poważniejsze" podejście i tu mi jest tego żal, że potraktowano to po macoszemu. Tym bardziej, że laboratoria i paranormalia działają na mnie jak magnes w równym stopniu co teorie spiskowe (czyli bardzo).
Owszem, w finale Noczkin przegiął z ilością ciężkiego sprzętu - w zupełności wystarczy Maluszek, czy kilkanaście pojazdów na całą Zonę. Tymczasem tu flota jak Prypeć-DHL
Gdyby tak wziąć CM na warsztat i go ogarnąć na nowo - byłoby całkiem ciekawie (nie tylko w jego przypadku). A tu, tak jak z resztą serii - trochę rzemieślnicza robota, parę dobrych pomysłów nieco niknących na tle średniej jakości pozostałej części książki; parę smaczków które ledwo-ledwo udało mi się złapać i cieszyły, a część wyraźnie była autorstwa Meesha (typu wisielec przez Barem). Jakbym miał się bawić w oceny bezwzględne - no to pewnie z 6/10. I mały plus - Ślepy jest skromniejszy niż Misza
Porównywać z pozostałymi przedstawicielami Fabrycznej Zony nie ma sensu - stoją mniej-więcej na równym poziomie. Cholera wie, czy CM jest wart swojej ceny. Jestem pod kreską to cierpię, ale tak pewnie bym to bezboleśnie łyknął
PS Idę spać, bo ryję ryjem w klawiaturę :<
Ostatnie strony, to się mogę wypowiedzieć. Zgadzam się z Unim - główny wątek jest rozwodniony jak piwo w taniej spelunie. Wizja Zony tutaj, to nawet w porównaniu do Ślepej - bajka i fantasy.
Ta walna bitwa, ciężki sprzęt, o Maluszku nie wspominając, detektory, wygenerowana na świeżym terenie mapa podziemi (!) na PDA... Trochę za growo, jak na mój gust.
I choć wiem, że książka dzieje się w bliżej nieokreślonym czasie po Drugiej Awarii, to jakoś polonizujące wstawki Meesha, choćby o Krymie (czyli dosyć świeżych wydarzeniach) trochę mnie wybijały.
O, jeszcze jedno - nie wiem czy wina Meesha, czy korekty, ale na 294 stronie aż dwa błędy się znalazły: jeden, raz członek Wolności za powinnościowca jest podpisany, a w ostatnim akapicie ktoś zdecydowanie nie może się stalkerów w grupie doliczyć.
I choć wiem, że książka dzieje się w bliżej nieokreślonym czasie po Drugiej Awarii, to jakoś polonizujące wstawki Meesha, choćby o Krymie (czyli dosyć świeżych wydarzeniach) trochę mnie wybijały.
O, jeszcze jedno - nie wiem czy wina Meesha, czy korekty, ale na 294 stronie aż dwa błędy się znalazły: jeden, raz członek Wolności za powinnościowca jest podpisany, a w ostatnim akapicie ktoś zdecydowanie nie może się stalkerów w grupie doliczyć.
Things are going to get unimaginably worse, and they are never, ever, going to get better.
- K.V.
Za Wilkiem nawet w ogień skoczę. Попутного ветра!
- K.V.
Za Wilkiem nawet w ogień skoczę. Попутного ветра!
Posty: 61•

