Floper Szczur
02 wrz 2011, 18:51
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 59•
-A znacie historię Niedźwiedzia ? To ten kopacz co ciągle siedział na wysypisku ze swoim przyjacielem, grzebali w stertach porzuconych śmieci, jego ksywy czy tam imienia nie znam, ale mniejsza z tym. Posłuchajcie!
Pewnego razu Niedźwiedź znalazł nieznany artefakt, zawsze nosił go przy sobie, był ponoć przeklęty, czy jakieś właściwości pozytywne to on miał to ja nie wiem ale legenda głosiła że ten kto go ma przy sobie to ma wiecznie farta!
Mówię poważnie, zawsze gdy Niedźwiedź szedł na jakiś wypadł i miał ze sobą ten art to przychodził cały i zdrów, na dodatek miał ze sobą pełno fantów. Niestety każdy kto z nim szedł takiego szczęścia nie miał, ginął w anomaliach albo od czyiś kul. Niedźwiedź balował całymi tygodniami w barze, potem wychodził na wypad i wracał z całymi worami przeróżnych artów i znów pił.. zapomniał nawet o swoim przyjacielu.
Któregoś razu jego kumpel wlazł w anomalie na wysypisku, ciała nikt nigdy nie znalazł. Niedźwiedzia przepełniła całkowita nienawiść do zony, wiele ludzi próbowało go zabić i odebrać mu nieznany artefakt ale niestety bez skutecznie. Niedźwiedź w końcu całkowicie oszalał, wyruszył samotnie do centrum, podobno ostatni raz go widziano gdy przekraczał granicę.
Pewnego dnia wrócił.. bez broni, bez jakiegokolwiek ekwipunku, miał przy pasie jedynie swój artefakt. Przywlókł się do Baru i opowiadał wszystkim że to koniec, że zona wszystkich pochłonie. Następnego dnia wyruszył na wysypisku w poszukiwaniu zwłok swojego przyjaciela, chciał go zabrać do centrum, do monolitu aby ten przywrócił mu życie.
Podobno można spotkać kopacza jak przemierza wysypisko i grzebie w odpadach szukając ciała.
Ale... to tylko legenda.
Pewnego razu Niedźwiedź znalazł nieznany artefakt, zawsze nosił go przy sobie, był ponoć przeklęty, czy jakieś właściwości pozytywne to on miał to ja nie wiem ale legenda głosiła że ten kto go ma przy sobie to ma wiecznie farta!
Mówię poważnie, zawsze gdy Niedźwiedź szedł na jakiś wypadł i miał ze sobą ten art to przychodził cały i zdrów, na dodatek miał ze sobą pełno fantów. Niestety każdy kto z nim szedł takiego szczęścia nie miał, ginął w anomaliach albo od czyiś kul. Niedźwiedź balował całymi tygodniami w barze, potem wychodził na wypad i wracał z całymi worami przeróżnych artów i znów pił.. zapomniał nawet o swoim przyjacielu.
Któregoś razu jego kumpel wlazł w anomalie na wysypisku, ciała nikt nigdy nie znalazł. Niedźwiedzia przepełniła całkowita nienawiść do zony, wiele ludzi próbowało go zabić i odebrać mu nieznany artefakt ale niestety bez skutecznie. Niedźwiedź w końcu całkowicie oszalał, wyruszył samotnie do centrum, podobno ostatni raz go widziano gdy przekraczał granicę.
Pewnego dnia wrócił.. bez broni, bez jakiegokolwiek ekwipunku, miał przy pasie jedynie swój artefakt. Przywlókł się do Baru i opowiadał wszystkim że to koniec, że zona wszystkich pochłonie. Następnego dnia wyruszył na wysypisku w poszukiwaniu zwłok swojego przyjaciela, chciał go zabrać do centrum, do monolitu aby ten przywrócił mu życie.
Podobno można spotkać kopacza jak przemierza wysypisko i grzebie w odpadach szukając ciała.
Ale... to tylko legenda.
Postawili kozaka za ten post (2):
Mam dla Was dwie historie. Jedna lekko humorystyczna, a druga poważna. Zacznę od tej niepoważnej.
Painis
__________________________________
Kosmiczna mądrość, czyli zasłyszane w Barze.
Painis
:
__________________________________
Kosmiczna mądrość, czyli zasłyszane w Barze.
:
Lizać stópki, niuchać stópki, wielbić stópki.
Postawili kozaka za ten post (2):
Iwanamowicz a co ty tak się temu śmigłowcowi przyglądasz?
A wiesz.... wogóle to jak on się tu znalazł?
Heh chyba nie słyszałeś jeszcze tej historii.
Jakiej historii?
Nie gadaj tylko słuchaj.
''Był to pochmurny listopadowy dzień 1999r nad Zoną przelatywały 3 wojskowe śmigłowce. Niestety był mały wypadek jeden ze śmigłowców wpadł w anomalie zwaną Bąblem przestrzennym. (Bąblem przestrzennym?) (Na pytania będzie pózniej czas, więc słuchaj.) Zanim załoga śmigłowca zorientowała się co się stało było już za pózno. Rozbili się właśnie tutaj w Instytucie Badawczym Agroprom. Przeżyły tylko 4 osoby w tym pilot, załoga na próżno próbowała wysłać sygnał S.O.S , byli w pułapce dodatkowo na nieznanym terenie. Dowódca oddziału Maj. Michalewicz rozkazał żołnierzom zbadanie terenu w poszukiwaniu amunicji,sprzętu,jedzenia i medykamentów. Ich technik Por. Pietreszenko wykrwawił się na śmierć od kawałka metalu który wbił mu się w klatkę piersiową. Po 15 minutach reszta załogi usłyszałs głośny ryk i zarazem przerażliwy krzyk jakiegoś mężczyzny. To nibypies i jego zjawy zagryzły na śmierć kwatermistrza Por. Gorbaczova, po zabiciu bestii została ich tylko dwójka m.in. Maj. Michalewicz i medyk Por. Czerwiakov, postanowili ukryc sie w budynku w którym teraz mieści sie nasza baza. Por. Czerwiakov usłyszał przez krótkofalówkę wołanie o pomoc. To śmigłowiec wojskowy Ogończa 4 wołał o pomoc rozbili się w starym opuszczonym szpitalu. ( W tym gdzie teraz ukrywa się Monolit?) ( Tak.) Niestety to wołanie nie było długie w tle było już słychać strzały, nagle urządzenie zamilkło. Dwójka wojskowych jakimś cudem przeżyła miesiąc w spokoju, jednak ten spokój miał byc wkrótce przerwany w oddali żołnierze usłyszeli przerażliwe ryki pijawek to mial być ich koniec. Jednak Major nie miał zamiary się poddać chwycił swój granatnik i wyszedł na dach razem z Czerwiakovem. Pijawki na próżno dobijały się do drzwi, jednak to nie był koniec po opróżnieniu magazynka granatnika i pozbyciu się Pijawek żołnierze dostrzegli nowe zagrożenie.... był to Kontroler. Próby ukrycia się spadły na banewkę mutant przejął kontrole nad Czerwiakovem, Majorowi pozostało jedno wyjście. ( Zastrzelił medyka?) ( Mówiłem ci żebyś mi nie przeszkadzał) ( Ech no dobrze) Maj. Michalewicz wyjął nóż i w szale rzucił się na Kontrolera... zginęli oboje. Ostatnim żyjącym człowiekiem w Instytucie był właśnie Czerwiakov. Nie wiadomo co się pózniej stało. Krążą legendy
że to właśnie Czerwiakov założył Powinność. Taka jest oto historia tego śmigłowca.
Myślisz że te legendy to prawda, że ten żołnierz założył Powinność?
Nie wiem.
Więc...
Zapytaj się Inkwizytora on był jednym z pierwszych czy drugich członków Powinnośći.
Sokół?
Tak.
Już nic... chodzmy do barmana napić się czegoś.
Ech Iwanamowicz jescze długa droga przed tobą
A wiesz.... wogóle to jak on się tu znalazł?
Heh chyba nie słyszałeś jeszcze tej historii.
Jakiej historii?
Nie gadaj tylko słuchaj.
''Był to pochmurny listopadowy dzień 1999r nad Zoną przelatywały 3 wojskowe śmigłowce. Niestety był mały wypadek jeden ze śmigłowców wpadł w anomalie zwaną Bąblem przestrzennym. (Bąblem przestrzennym?) (Na pytania będzie pózniej czas, więc słuchaj.) Zanim załoga śmigłowca zorientowała się co się stało było już za pózno. Rozbili się właśnie tutaj w Instytucie Badawczym Agroprom. Przeżyły tylko 4 osoby w tym pilot, załoga na próżno próbowała wysłać sygnał S.O.S , byli w pułapce dodatkowo na nieznanym terenie. Dowódca oddziału Maj. Michalewicz rozkazał żołnierzom zbadanie terenu w poszukiwaniu amunicji,sprzętu,jedzenia i medykamentów. Ich technik Por. Pietreszenko wykrwawił się na śmierć od kawałka metalu który wbił mu się w klatkę piersiową. Po 15 minutach reszta załogi usłyszałs głośny ryk i zarazem przerażliwy krzyk jakiegoś mężczyzny. To nibypies i jego zjawy zagryzły na śmierć kwatermistrza Por. Gorbaczova, po zabiciu bestii została ich tylko dwójka m.in. Maj. Michalewicz i medyk Por. Czerwiakov, postanowili ukryc sie w budynku w którym teraz mieści sie nasza baza. Por. Czerwiakov usłyszał przez krótkofalówkę wołanie o pomoc. To śmigłowiec wojskowy Ogończa 4 wołał o pomoc rozbili się w starym opuszczonym szpitalu. ( W tym gdzie teraz ukrywa się Monolit?) ( Tak.) Niestety to wołanie nie było długie w tle było już słychać strzały, nagle urządzenie zamilkło. Dwójka wojskowych jakimś cudem przeżyła miesiąc w spokoju, jednak ten spokój miał byc wkrótce przerwany w oddali żołnierze usłyszeli przerażliwe ryki pijawek to mial być ich koniec. Jednak Major nie miał zamiary się poddać chwycił swój granatnik i wyszedł na dach razem z Czerwiakovem. Pijawki na próżno dobijały się do drzwi, jednak to nie był koniec po opróżnieniu magazynka granatnika i pozbyciu się Pijawek żołnierze dostrzegli nowe zagrożenie.... był to Kontroler. Próby ukrycia się spadły na banewkę mutant przejął kontrole nad Czerwiakovem, Majorowi pozostało jedno wyjście. ( Zastrzelił medyka?) ( Mówiłem ci żebyś mi nie przeszkadzał) ( Ech no dobrze) Maj. Michalewicz wyjął nóż i w szale rzucił się na Kontrolera... zginęli oboje. Ostatnim żyjącym człowiekiem w Instytucie był właśnie Czerwiakov. Nie wiadomo co się pózniej stało. Krążą legendy
że to właśnie Czerwiakov założył Powinność. Taka jest oto historia tego śmigłowca.
Myślisz że te legendy to prawda, że ten żołnierz założył Powinność?
Nie wiem.
Więc...
Zapytaj się Inkwizytora on był jednym z pierwszych czy drugich członków Powinnośći.
Sokół?
Tak.
Już nic... chodzmy do barmana napić się czegoś.
Ech Iwanamowicz jescze długa droga przed tobą
>Bąbel przestrzenny w 1999 roku...
Kolego, Zona jaką znamy z gier powstała w 2006 roku, na skutek tzw. Drugiego Wybuchu. W 1999 roku to był zwykły teren skażony promieniowaniem, na którym Świadomość-Z testowała swoje wynalazki...
Kolego, Zona jaką znamy z gier powstała w 2006 roku, na skutek tzw. Drugiego Wybuchu. W 1999 roku to był zwykły teren skażony promieniowaniem, na którym Świadomość-Z testowała swoje wynalazki...
Lizać stópki, niuchać stópki, wielbić stópki.
Postawili kozaka za ten post (2):
Poza tym:
Milord chyba nie grał w Zew Prypeci (chyba, że historyjki nie powinny trzymać się fabuły)
MrUniwersum pisze:Krążą legendy że to właśnie Czerwiakov założył Powinność
Milord chyba nie grał w Zew Prypeci (chyba, że historyjki nie powinny trzymać się fabuły)
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!
Postawili kozaka za ten post (1):
@up. Nie wiem co im się nie podoba. Fajna historyjka moim zdaniem.
Słuchajcie tego chłopaki, ostatnio pomagałem jajogłowym w jakimś tam projekcie, musiałem przynieść im jakiś dziwny artefakt, nie pamiętam nawet jego nazwy, potrzebowali go do badań, czy czegoś tam, w sumie to nie moja brożka. Przedmiot miał znajdować się w opuszczonym tunelu, który był ulokowany na wschód od Wielkich bagien.
OK! widzę ten tunel, no to do niego wchodzę nie? idę z 50 metrów, może 60, nie istotne, a tu nagle Pstryk! Latarka zgasła. Praktycznie nic nie widziałem a detektor anomalii pikał i pikał. na szczęście zabrałem ze sobą zapalniczkę, mniej więcej widziałem co się przede mną znajduję. Idę dalej i idę i znajduje taką wielką, świecącą śrubę, pasuje do opisu Oziorskiego. Wiec biorę ją i pakuję do plecaka, A tu naglę słyszę tup i tup, coś jakby kapało, albo kroczyło, i na moje nieszczęście, ujrzałem kątem oka Kontrolera! Zaczęło mi się kręcić w głowie! Szybko upadłem na ziemię i wczołgałem się pod wrak starego jeepa. Stamtąd obserwowałem powolny chód mutanta. Powoli wypełzłem spod samochodu, i ostrożnym krokiem zacząłem się oddalać. Nażarłem się strachu jak nigdy, miałem ze sobą tylko stary pistolet. jednak tym razem mi się poszczęściło. Odniosłem Artefakt do Naukowców i dostałem swoją dolę! Właśnie dlatego dzisiaj ja stawiam Chłopcy! Do dna!
OK! widzę ten tunel, no to do niego wchodzę nie? idę z 50 metrów, może 60, nie istotne, a tu nagle Pstryk! Latarka zgasła. Praktycznie nic nie widziałem a detektor anomalii pikał i pikał. na szczęście zabrałem ze sobą zapalniczkę, mniej więcej widziałem co się przede mną znajduję. Idę dalej i idę i znajduje taką wielką, świecącą śrubę, pasuje do opisu Oziorskiego. Wiec biorę ją i pakuję do plecaka, A tu naglę słyszę tup i tup, coś jakby kapało, albo kroczyło, i na moje nieszczęście, ujrzałem kątem oka Kontrolera! Zaczęło mi się kręcić w głowie! Szybko upadłem na ziemię i wczołgałem się pod wrak starego jeepa. Stamtąd obserwowałem powolny chód mutanta. Powoli wypełzłem spod samochodu, i ostrożnym krokiem zacząłem się oddalać. Nażarłem się strachu jak nigdy, miałem ze sobą tylko stary pistolet. jednak tym razem mi się poszczęściło. Odniosłem Artefakt do Naukowców i dostałem swoją dolę! Właśnie dlatego dzisiaj ja stawiam Chłopcy! Do dna!
Szczęście dla wszystkich za darmo! I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony!
Paczcie na ten wrak samochodu. To był kiedyś samochód. Ale go wycieli z gry. I go nie ma. Wiem, to straszne. I lokacje zamknięto. Darkescape też, bo podobno escape to przycisk na klawiaturze. ch*j wie. Wina Tuska! 
"Nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest dozwolone."


Mam nadzieje, że nie rozpisałem się za bardzo
"Słyszeliście, że Wojskowi kręcili się obok Mostu do Limańska? Nie? Dobra... opowiem wam jak to było. Razem z kumplem chodziliśmy obok muru Czerwonego Lasu, bo chcieliśmy wejść przez bramę. Mój kumpel nagle zamiera w bezruchu, a ja do niego:
- Mitaj... co jest?
- Wojskowi... - odpowiedział, ale nie ucieszyłem się tym faktem.
Złożyliśmy się za ZIŁa, a ja wyciągnąłem lornetkę. Czyste Niebo jak zwykle patrolowało drugą stronę mostu, a Wojsko zza kamieni się na nich patrzyło a jeden coś pisał albo rysował. Pomyślałem, że robią rozpis jednostek, aby przypuścić atak. Było ich z pietnastu, a uzbrojeni byli jak pieprzone czołgi. Obaj nasraliśmy w gacie jak jeden zobaczył błysk z lornetki. Mało nóg nie połamaliśmy... tak spieprzaliśmy. A najlepsze jest to, że przecież wczoraj słyszeliśmy strzelanine jakby na zachód od nas... a Magazyny Wojskowe są stosunkowo blisko Lasu. Mało tego... Powinność chyba to zauważyła, bo przesunęła swoje jednostki na północ - pod most. Ale szczerze wątpie żeby Wojskowi zostawali tam dłużej niż na czas przedostania się do Limańska. Informacje z niepewnego zródła mówią, że Wojsko przypuszcza kolejny szturm na CEJ, a do tego Monolit toczył walki o Plac Budowy, zgadnijcie z kim..."
- Mitaj... co jest?
- Wojskowi... - odpowiedział, ale nie ucieszyłem się tym faktem.
Złożyliśmy się za ZIŁa, a ja wyciągnąłem lornetkę. Czyste Niebo jak zwykle patrolowało drugą stronę mostu, a Wojsko zza kamieni się na nich patrzyło a jeden coś pisał albo rysował. Pomyślałem, że robią rozpis jednostek, aby przypuścić atak. Było ich z pietnastu, a uzbrojeni byli jak pieprzone czołgi. Obaj nasraliśmy w gacie jak jeden zobaczył błysk z lornetki. Mało nóg nie połamaliśmy... tak spieprzaliśmy. A najlepsze jest to, że przecież wczoraj słyszeliśmy strzelanine jakby na zachód od nas... a Magazyny Wojskowe są stosunkowo blisko Lasu. Mało tego... Powinność chyba to zauważyła, bo przesunęła swoje jednostki na północ - pod most. Ale szczerze wątpie żeby Wojskowi zostawali tam dłużej niż na czas przedostania się do Limańska. Informacje z niepewnego zródła mówią, że Wojsko przypuszcza kolejny szturm na CEJ, a do tego Monolit toczył walki o Plac Budowy, zgadnijcie z kim..."
Wszystko w temacie. Opowieść o Życiu w ZONIE. Pozdro
https://youtu.be/wNVMYzUDc4I?list=PLYRe ... 6EdcZ8wCHz
https://youtu.be/wNVMYzUDc4I?list=PLYRe ... 6EdcZ8wCHz
Posty: 59•
