Baranow
19 lut 2011, 17:54
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 327•
Przejdź do strony:
Snork, skacze to i wkur, ekhm, wkurza. Potem kasę na naprawę kombinezonu wywalasz.
Stalker Zgrabny.
To ja.
Chory na głowę.
Zdrowy na umyśle.
Wolny lecz szybki.
Nie umiem chodzić po wodzie.
Za to umiem pływać.
Nie lubię większości ludzi.
Spokojnie. Ciebie lubię.
Dobrej Zony.
To ja.
Chory na głowę.
Zdrowy na umyśle.
Wolny lecz szybki.
Nie umiem chodzić po wodzie.
Za to umiem pływać.
Nie lubię większości ludzi.
Spokojnie. Ciebie lubię.
Dobrej Zony.
W CS te pijawki, których nie dało się zabić, gdy miały aktywny kamuflaż. Walisz do nich ze wszystkiego, co masz, a te nawet nie zwracają na Ciebie uwagi. Boszsz...
Zdecydowanie nibyolbrzym i chimera, ale w takich "nieszablonowych" sytuacjach.
Kiedy grałem na zmodowanym CoP, nibyolbrzym wyszedł z krzaków koło Arki Noego... Kto też mógłby pomyśleć, że ten kloc wciągnie cała moją amunicję. Wyleciało chyba 300 kulek 9x39 przeciwpancernej, 20 do SVD i walkę z tym ustrojstwem musiałem zakończyć Coltem 1911. Zostało 20 kulek .45, a była noc i trzeba było jeszcze wrócić do Skadowska - zabawa była przednia z psami po drodze.
CS na modzie TFW. Chimera na mistrzu... Kiedy to ten pierwszy celny skok ma znaczenie. Gdzieś przy wyjściu z bazy w Dolinie Mroku dołączyłem do grupki samotników żeby przejść z nimi kawałek drogi. Nagle koło drogi zauważyłem mutanta, myślę - truchło? Stanąłem jak wryty i patrze przez kilka sekund. Chimera odwróciła się i od razu skoczyła. Sytuacja stała się jasna, jeszcze zanim wyciągnąłem broń, już byłem martwy.
Kiedy grałem na zmodowanym CoP, nibyolbrzym wyszedł z krzaków koło Arki Noego... Kto też mógłby pomyśleć, że ten kloc wciągnie cała moją amunicję. Wyleciało chyba 300 kulek 9x39 przeciwpancernej, 20 do SVD i walkę z tym ustrojstwem musiałem zakończyć Coltem 1911. Zostało 20 kulek .45, a była noc i trzeba było jeszcze wrócić do Skadowska - zabawa była przednia z psami po drodze.
CS na modzie TFW. Chimera na mistrzu... Kiedy to ten pierwszy celny skok ma znaczenie. Gdzieś przy wyjściu z bazy w Dolinie Mroku dołączyłem do grupki samotników żeby przejść z nimi kawałek drogi. Nagle koło drogi zauważyłem mutanta, myślę - truchło? Stanąłem jak wryty i patrze przez kilka sekund. Chimera odwróciła się i od razu skoczyła. Sytuacja stała się jasna, jeszcze zanim wyciągnąłem broń, już byłem martwy.
Zdecydowanie pijawka ! Dlaczego ? Często ujawnia się dopiero wtedy gdy jest nie mile widziana. I jeszcze ten irytujący odgłos który z siebie wydaje. Jest to zdecydowanie największe ścierwo jakie grasuje w Zonie ! 
Pijawka w Czystym Niebie - jak zniknie to możesz jej skoczyć. W wiosce pijawek latała w środku wieży (ja byłem na górze i odbierałem sygnał), obrzuciłem ją granatami, wywaliłem z RPG, amunicji wszelakiej też jej nieszczędziłem i nic. To jest największa wtopa w Czyściochu. W pozostałych częściach nawet jak fartem bachniesz w miejsce gdzie jest pijawa, to obrywa ona boleśnie.
Burer - jeżu kolczasty, kto to potorocze wynalazł. Już bym mu tą jego ochronę wybaczył, ale one są lepiej "opancerzone" niż pseudogigant. 4 celne strzały z Obiektu 62 a burek nie myśli zdychać. I to wysysanie staminy, no matko jodyno paranoja. Chimera przy burku to piesek kanapowy. Wciąga grzecznie z erpega i składa się jak szmata. A burki? Oberwały z EM-1, M203, PKem nie dał rady bo mi non stop wyrywały z łap, w końcu nóż w garść i na sama. Ale też nie tak hop siup. Jak padły (potykałem się z nimi pod kompleksem Wołkow, latały po głównym placu wśród ślepaków - a emisja goniła) to kląłem na ich ścierwa tak, że sewc-alkoholik by się nie powstydził.
Rodent - no to badziewie lezie pod nogi, wkurza niemiłosiernie, a nie daj Bóg dopadnie nas w wodzie - masakra. Strzał, woda zaczyna falować i mamy piękne 5 fps. Nie, nie jest to wina mojej konfiguracji, bo na o wiele potężniejszych maszynach jest dokładnie tak samo. Co ciekawe, w bajorze za Cementownią prałem się z pijawkami i nie było takich dropów fps.
And the winner is... pseudogigant nasz radosny - i to dwa razy. Pierwszy raz z Czystego Nieba - ile to magów z G36 trzeba w niego władować? Drugi raz to z Zewu. Ja rozumiem, żeby hasał sobie po szczerym polu, ale nie. Trzeba go było w ciasną dziuplę pod żelaznym lasem wcisnąć. Szans żeby go przyuważyć nie ma, bo sukinkot siedzi za wagonem. Jakbym nie wyhaczył go na filmiku z gameplaya, to bym na zawał zszedł. Jest jeszcze opcja sprintu do drabiny, ale jak się nie poceluje w drabinę to wtedy amba. Ostrzeliwanie do z góry to też średni pomysł, zwłaszcza że ten szmaciarz promieniuje. Całe szczęście, że nie może przejść przez te drzwi przy schodach, dzięki temu można go ostrzeliwać z owych schodów, gdzie nie może nas dosięgnąć falą uderzeniową. Jak mu się znudzi i zacznie uciekać, to trzeba go zlurować serią po dupie i tak się cykl powtarza. Czyni to walkę z tym mobasem bezsensowną, nudną i żmudną. No i design jakiś taki dziwny. Nie wiem jak wam, ale mi się skubaniec wydaje mniejszy niż w poprzednich częściach. Na plus można tylko zaliczyć że jak oberwie już dość mocno, to zaczyna kuleć.
Dopiszę też kontrolera z Zewu. Dlaczego? Bo dziad wredny jak nas trzepnie polem psi, to podnosimy się mając broń skierowaną w losowym kierunku, ale nie w przeciwnika. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej strony jak nas kanar dorwie przy lokomotywie w krzakach (idąc na Jupiter) to raczej mamy słabe szanse go zauważyć. Po pierwszym ataku jest jeszcze trudniej. Jednak tego nie kwalifikuję jako minus, tylko nieoczekiwaną zmianę mechaniki.
Burer - jeżu kolczasty, kto to potorocze wynalazł. Już bym mu tą jego ochronę wybaczył, ale one są lepiej "opancerzone" niż pseudogigant. 4 celne strzały z Obiektu 62 a burek nie myśli zdychać. I to wysysanie staminy, no matko jodyno paranoja. Chimera przy burku to piesek kanapowy. Wciąga grzecznie z erpega i składa się jak szmata. A burki? Oberwały z EM-1, M203, PKem nie dał rady bo mi non stop wyrywały z łap, w końcu nóż w garść i na sama. Ale też nie tak hop siup. Jak padły (potykałem się z nimi pod kompleksem Wołkow, latały po głównym placu wśród ślepaków - a emisja goniła) to kląłem na ich ścierwa tak, że sewc-alkoholik by się nie powstydził.
Rodent - no to badziewie lezie pod nogi, wkurza niemiłosiernie, a nie daj Bóg dopadnie nas w wodzie - masakra. Strzał, woda zaczyna falować i mamy piękne 5 fps. Nie, nie jest to wina mojej konfiguracji, bo na o wiele potężniejszych maszynach jest dokładnie tak samo. Co ciekawe, w bajorze za Cementownią prałem się z pijawkami i nie było takich dropów fps.
And the winner is... pseudogigant nasz radosny - i to dwa razy. Pierwszy raz z Czystego Nieba - ile to magów z G36 trzeba w niego władować? Drugi raz to z Zewu. Ja rozumiem, żeby hasał sobie po szczerym polu, ale nie. Trzeba go było w ciasną dziuplę pod żelaznym lasem wcisnąć. Szans żeby go przyuważyć nie ma, bo sukinkot siedzi za wagonem. Jakbym nie wyhaczył go na filmiku z gameplaya, to bym na zawał zszedł. Jest jeszcze opcja sprintu do drabiny, ale jak się nie poceluje w drabinę to wtedy amba. Ostrzeliwanie do z góry to też średni pomysł, zwłaszcza że ten szmaciarz promieniuje. Całe szczęście, że nie może przejść przez te drzwi przy schodach, dzięki temu można go ostrzeliwać z owych schodów, gdzie nie może nas dosięgnąć falą uderzeniową. Jak mu się znudzi i zacznie uciekać, to trzeba go zlurować serią po dupie i tak się cykl powtarza. Czyni to walkę z tym mobasem bezsensowną, nudną i żmudną. No i design jakiś taki dziwny. Nie wiem jak wam, ale mi się skubaniec wydaje mniejszy niż w poprzednich częściach. Na plus można tylko zaliczyć że jak oberwie już dość mocno, to zaczyna kuleć.
Dopiszę też kontrolera z Zewu. Dlaczego? Bo dziad wredny jak nas trzepnie polem psi, to podnosimy się mając broń skierowaną w losowym kierunku, ale nie w przeciwnika. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej strony jak nas kanar dorwie przy lokomotywie w krzakach (idąc na Jupiter) to raczej mamy słabe szanse go zauważyć. Po pierwszym ataku jest jeszcze trudniej. Jednak tego nie kwalifikuję jako minus, tylko nieoczekiwaną zmianę mechaniki.
Nibiolbzym wpakowałem w niego 300 Pestek ze strzelby potem padł. Jeszcze Kontroler strzeliłem w niego 3 razy z Gaussa (albo tam inaczej się nazywał) i dalej żył.
Ślepe Psy - Niby nic, ale jak dorwą cię w grupie to nie ma zmiłuj się, nie dają przejść i bloczą cię, i najczęściej umierasz 
Procesor: i5 3470 3.20Ghz/Karta Graficzna: Gainward GTX 650 Ti-1GB-128 bit/RAM: Goodram 6GB 1333Hz/Zasilacz: Silentium PC Vero L1/Dysk: Samsung HD502, 500GB/Obudowa: SilentiumPC Brutus M23 Pure Black/Monitor: Acer K22HQL
https://www.youtube.com/watch?v=GgmMCp1nOlU
Telefon: LG L Fino
Tablet: Modecom FreeTab 1001
https://www.youtube.com/watch?v=GgmMCp1nOlU
Telefon: LG L Fino
Tablet: Modecom FreeTab 1001
Moim znienawidzonym mutantem jest kontroler. Nie wiem czemu, ale go nie lubię. Karła ( Taki mały ... w czarnym kapturze ... ten co go pełno w Zonie... ) jakoś przełknę, ale go to nie. Psycha mi siada na jego widok. A jeśli chodzi o solo to już po mnie. Czasem trzeba z nim walczyć np. w Zewie Prypeci w warzywniaku lub w innych sytuacjach. Cierpię na jakąś chorobę? Bo nie wiem. Inne mutanty: pijawka, snorek, czy mini olbrzym ( Chyba tak się nazywał nie? ) ubijam bez trudu co to jest dla uzbrojonego w egzoszkielet i RP-74. Nic...
Ja zawsze miałem problem z pijawkami zabierają duzo życia a najgorsze jest to że są niewidzialne.No i może snorki w jantarze.
Moim zdaniem najgorszym mutantem jest nibyolbrzym. Gdyby nie granatnik i ulepszony chaser to bym tego drania nie zabił 
Posty: 327•
Przejdź do strony:

