Nyguz
11 sie 2011, 16:06
Posty: 104•
Przejdź do strony:
To była szósta klasa podstawówki. Siedzimy z kumplem w pobliżu szkoły, a tu idzie pewien młody. Obok nas rosły takie dziwne kwiaty, Strasznie farbowały na czarno, więc kolega zerwał jednego, zawołał młodego i wyjechał z tekstem "wąchnij kwiatka". Po chwili miał całą czarną twarz.
Niektórzy mogą twierdzić, że to nie jest zabawne, ale kolegom się podobało.
Niektórzy mogą twierdzić, że to nie jest zabawne, ale kolegom się podobało.
Nie mam zasranego pomysłu na ten zasrany podpis :)
Osobiście miałem jedną dość zabawną sytuację (nawet dwie). Obie zdarzyły się któregoś dość zabawnego poranka. Otóż wstałem o 6:30, mówię, że to nie tak wcześnie. Poszedłem do łazienki wziąć prysznic. No i byłem tak nieogarnięty, że umyłem włosy żelem pod prysznic zamiast szamponem i się nie skapnąłem (!). Następnie po prysznicu musiałem się popsikać dezodorantem. Zamiast dezodorantu wziąłem odświeżacz do powietrza. No i mówię: "Co ta puszka taka wielka" i wtedy się obudziłem. Powiedziałem: "Cóż, trudno. Zdarza się.". No to tyle.
Postawili kozaka za ten post (1):
Dla niektórych może być to śmieszne jednak dla mnie jest to sytuacja "typu" YAFUD
Zwiedzałem z tatą Lwów i podjąłem z nim temat właśnie o stalkerze. Maszerowałem tak dobrą chwilę, kiedy zorientowałem się, że mówię do całkiem obcego mi człowieka, który ledwo powstrzymywał się od śmiechu (najwidoczniej trafiłem na Polaka). Pobiegłem szukać taty z burakiem na twarzy i okazało się, iż mój rodziciel przyglądał się tej sytuacji z boku.
edit
Dzisiaj, kiedy pisałem piąty rozdział mojego opowiadania przez przypadek coś nacisnąłem na klawiaturze i wyłączyła mi się przeglądarka. Mówiąc w skrócie straciłem to co napisałem, a było tego sporo. Stało mi się to już 2 raz tego samego dnia
Zwiedzałem z tatą Lwów i podjąłem z nim temat właśnie o stalkerze. Maszerowałem tak dobrą chwilę, kiedy zorientowałem się, że mówię do całkiem obcego mi człowieka, który ledwo powstrzymywał się od śmiechu (najwidoczniej trafiłem na Polaka). Pobiegłem szukać taty z burakiem na twarzy i okazało się, iż mój rodziciel przyglądał się tej sytuacji z boku.
edit
Dzisiaj, kiedy pisałem piąty rozdział mojego opowiadania przez przypadek coś nacisnąłem na klawiaturze i wyłączyła mi się przeglądarka. Mówiąc w skrócie straciłem to co napisałem, a było tego sporo. Stało mi się to już 2 raz tego samego dnia
Bimbru bimbru dajcie, a jak nie to spier*******!
Moje opowiadanie: https://nowe-forum.stalker.pl/viewtopic.php?f=85&t=18925
Przeczytaj, skomentuj i oceń!
LA nie będzie.
Moje opowiadanie: https://nowe-forum.stalker.pl/viewtopic.php?f=85&t=18925
Przeczytaj, skomentuj i oceń!
LA nie będzie.
W tamtym roku przysporzyła mi się mała niespodzianka. Otóż znajomy z klasy zobaczył rysunek Thora w moim zeszycie, który powstał w wyniku trucia jędzy od historii, i spodobało mu się - nie był to trudny wyczyn, bo u mnie to tylko karniaki potrafią, i to krzywe czasem
. Zapytał mnie czy potrafiłbym narysować nagą dziewczynę. Zgodziłem się i przyniosłem mu obrazek na następny dzień. Pokazałem mu to na polskim, bo baba trochę zezowata to nie zauważyła. Zapytał mnie czy może pokazać innym. Pokręciłem przecząco głową, ale on to uznał chyba za przyzwolenie. Obrazek powędrował po całej klasie, w tym do dziewczyn. Na szczęście gdy nauczycielka się zaciekawiła śmiechem innych, inny ziomek schował obrazek. Ale miałem przypał, cały czerwony jak burak
. Potem sobie ze mnie jaja robili.

Postawili kozaka za ten post (1):
Typowa rodzinna scenka: niegrzeczny Junior lat 4ipół kontra tracąca cierpliwość Mama:
- Mamo, mamo! Kup mi Mambę!
- Jesteś niegrzeczny; no na pewno Ci kupię gumę <ironicznie>
- Tak! Tak! Mamo idź! Kup mi gumę!
w tym momencie włącza się do rozmowy tato, żeby uświadomić syna:
- To jest ironia synku...
- Nie! Mama ja nie chcę ironii ! Ja chcę gumę!!! <prawie z płaczem>
- Mamo, mamo! Kup mi Mambę!
- Jesteś niegrzeczny; no na pewno Ci kupię gumę <ironicznie>
- Tak! Tak! Mamo idź! Kup mi gumę!
w tym momencie włącza się do rozmowy tato, żeby uświadomić syna:
- To jest ironia synku...
- Nie! Mama ja nie chcę ironii ! Ja chcę gumę!!! <prawie z płaczem>
CREDO [łac. Wierzę]
Postawili kozaka za ten post (1):
O, ja bym też chciał Mambę. Dawno nie jadłem, a pamiętam jeszcze jak tatuś z rajchu przywoził. Terminus, kup mi też.
r u avin a giggle m8? LA nie będzie.


Postawili kozaka za ten post (2):
Wypili kozaka za ten post (2):
Moja sytuacja wydarzyła się w zeszłym tygodniu w KAKADU. Stoję sobie ze znajomą przy klatkach z myszami, chomikami, szczurami itp. Podchodzi do nas jakiś mały chłopak (na ok. pewnie jakieś 10 lat) i mówi do nas
- Wybierzcie te - tu pokazuje którąś z klatek - one są słodkie. - Po czym odchodzi. Patrzymy na siebie ze znajomą, nie za bardzo rozumiejąc co się stało. Po chwili wychodzimy ze sklepu a przed wejściem znowu podchodzi do nas ten chłopaczek.
- I co? Wybraliście? - pyta się
- Nie - odburknąłem mu
- Ale one są słodkie...
W tym momencie nie wytrzymałem i dość ponurym głosem mówię mu:
- Nie wiem, nie jadłem.
Po tym stwierdzeniu chłopaczek zmieszany odchodzi.
- Wybierzcie te - tu pokazuje którąś z klatek - one są słodkie. - Po czym odchodzi. Patrzymy na siebie ze znajomą, nie za bardzo rozumiejąc co się stało. Po chwili wychodzimy ze sklepu a przed wejściem znowu podchodzi do nas ten chłopaczek.
- I co? Wybraliście? - pyta się
- Nie - odburknąłem mu
- Ale one są słodkie...
W tym momencie nie wytrzymałem i dość ponurym głosem mówię mu:
- Nie wiem, nie jadłem.
Po tym stwierdzeniu chłopaczek zmieszany odchodzi.
Niech Moc będzie z Wami
Postawili kozaka za ten post (3):
Słynna historia z mojego dawnego liceum. Osobiście w tym nie uczestniczyłem, ale swego czasu było u mnie o tym głośno. Dwóch kolesi po wuefie założyło się, że zrobią pompki z klaśnięciem. Próbuje jeden i udaje mu się. Potem drugi - też wyszło. Postanowili podbić stawkę: pompka z klaśnięciem za plecami. Jeden z nich spróbował - nie zdążył, przywalił głową w parkiet, gdy miał ręce wciąż za plecami. Drugi wyśmiał go i zaprezentował, jak powinno się to robić. Z podobnym skutkiem. Efekt: dwie szyte brody i obniżone zachowanie.
Pierwsza klasa liceum, wycieczka trzydniowa, mniejsza o to, dokąd. Opiekunami byli: Wychowawczyni (dupa wołowa do kwadratu) i Fizyk (powszechnie lubiany nauczyciel). Trafiłem do pokoju z dwoma kumplami oraz D., którego znałem jeszcze z podstawówki i gimnazjum. Pierwsza noc w ośrodku i od razu popijawa. Z tego co wiem, na dwudziestu kilku uczniów, nie piły tylko cztery osoby: ja, dwóch kumpli z pokoju (uznaliśmy, że chlanie przed nosem nauczycieli to debilizm) oraz W. z innego pokoju. D. gdzieś poszedł, więc siedzimy we trzech, gramy w tysiąca itd.
Dochodzi 22 (godzina ciszy nocnej, choć w ośrodku cicho wówczas nie było) przychodzi do nas Wychowawczyni o od razu pyta się, gdzie jest D. odpowiadamy, że nie wiemy. Pyta się więc, czy nie moglibyśmy przyjąć do siebie W., bo jego współlokator miał słabą głowę i zarzygał cały pokój. Zgodziliśmy się, Wychowawczyni powiedziała tylko, żeby zamknąć drzwi na klucz i nie wpuszczać D.
Północ. I teraz zgadnijcie, kto puka do drzwi? Oczywiście D. Nie otworzyliśmy mu, powiedzieliśmy (drzwi i ściany były dość cienkie, bez problemu było słychać, co się dzieje na korytarzu), że nie wejdzie, bo jego łóżko jest zajęte. Nie dał za wygraną, poszedł pożalić się Wychowawczyni. Nic mu nie odpowiedziała, bo miała wówczas zbyt dużo na głowie (zaginęły trzy osoby, już chciała dzwonić na policję, gdy okazało się, że dwie poszły na imprezę do turnusu ulokowanego piętro niżej; trzeciego znaleźli w szafie). Potem słyszymy, jak D. z innym gościem próbują udawać opiekunów, byśmy wpuścili ich do pokoju. Z wyjątkowo marnym skutkiem.
Pierwsza klasa liceum, wycieczka trzydniowa, mniejsza o to, dokąd. Opiekunami byli: Wychowawczyni (dupa wołowa do kwadratu) i Fizyk (powszechnie lubiany nauczyciel). Trafiłem do pokoju z dwoma kumplami oraz D., którego znałem jeszcze z podstawówki i gimnazjum. Pierwsza noc w ośrodku i od razu popijawa. Z tego co wiem, na dwudziestu kilku uczniów, nie piły tylko cztery osoby: ja, dwóch kumpli z pokoju (uznaliśmy, że chlanie przed nosem nauczycieli to debilizm) oraz W. z innego pokoju. D. gdzieś poszedł, więc siedzimy we trzech, gramy w tysiąca itd.
Dochodzi 22 (godzina ciszy nocnej, choć w ośrodku cicho wówczas nie było) przychodzi do nas Wychowawczyni o od razu pyta się, gdzie jest D. odpowiadamy, że nie wiemy. Pyta się więc, czy nie moglibyśmy przyjąć do siebie W., bo jego współlokator miał słabą głowę i zarzygał cały pokój. Zgodziliśmy się, Wychowawczyni powiedziała tylko, żeby zamknąć drzwi na klucz i nie wpuszczać D.
Północ. I teraz zgadnijcie, kto puka do drzwi? Oczywiście D. Nie otworzyliśmy mu, powiedzieliśmy (drzwi i ściany były dość cienkie, bez problemu było słychać, co się dzieje na korytarzu), że nie wejdzie, bo jego łóżko jest zajęte. Nie dał za wygraną, poszedł pożalić się Wychowawczyni. Nic mu nie odpowiedziała, bo miała wówczas zbyt dużo na głowie (zaginęły trzy osoby, już chciała dzwonić na policję, gdy okazało się, że dwie poszły na imprezę do turnusu ulokowanego piętro niżej; trzeciego znaleźli w szafie). Potem słyszymy, jak D. z innym gościem próbują udawać opiekunów, byśmy wpuścili ich do pokoju. Z wyjątkowo marnym skutkiem.
Z II gimnazjum
Podczas lekcji matematyki do klasy weszła moja wychowawczyni. Chciała wziąć dziennik i przy okazji sprawdziła obecności. Zauważyła że 3 uczniów jest zwolnionych z dwóch lekcji. Nic nie wiedziała kto ich zwolnił i gdzie są więc pyta się nas:
-A gdzie są (tu padają imiona 3 kolegów)?
Kolega odpowiada
-Poszli grać na zawodach w ceesa (Counter Strike'a)
Wychowawczyni na to
- A co to jest ceesa?

Podczas lekcji matematyki do klasy weszła moja wychowawczyni. Chciała wziąć dziennik i przy okazji sprawdziła obecności. Zauważyła że 3 uczniów jest zwolnionych z dwóch lekcji. Nic nie wiedziała kto ich zwolnił i gdzie są więc pyta się nas:
-A gdzie są (tu padają imiona 3 kolegów)?
Kolega odpowiada
-Poszli grać na zawodach w ceesa (Counter Strike'a)
Wychowawczyni na to
- A co to jest ceesa?
Nie wiem, czy to przypadkiem nie powinno być w temacie o wierze, ale nawet w miejscu i godzinach pracy nawiedza mnie ten pan: 
Przytoczę tu fragmenty dzisiejszego czytania mszalnego:
A potem, jakby tego było mało, w psalmie responsoryjnym objawił się sam Soviet:
Drogą dedukcji i lekkiej nadinterpretacji:
Soviet -> Komunista -> Czerwony -> Morze Czerwone
Soviet -> Cham -> Kraina Chama nad morzem Czerwonym (komunistycznym)
Przytoczę tu fragmenty dzisiejszego czytania mszalnego:
Księga Liczb, rozdz. 13 i 14:
A potem, jakby tego było mało, w psalmie responsoryjnym objawił się sam Soviet:
Ps 106:
Drogą dedukcji i lekkiej nadinterpretacji:
Soviet -> Komunista -> Czerwony -> Morze Czerwone
Soviet -> Cham -> Kraina Chama nad morzem Czerwonym (komunistycznym)
Wypili kozaka za ten post (1):
W autokarze, w drodze powrotnej z wycieczki do obozu koncentracyjnego w Stutthofie która była w czerwcu w ostatnim miesiącu gimbazjum, ja z kolegami opowiadaliśmy sobie kawały o Żydach i murzynach.
Ja- Powiedziałbym wam kawał o Żydach, ale boje się że go spalę...
Wszyscy dwaj załapali, trzeci jednak nie załapał.
Rzekł ten trzeci: Nic się nie stanie, mów
Na wuefie chyba w kosza graliśmy teraz nie pamiętam, w pierwszej gimnazjum to jeszcze było. Kumpel mówi co kto ma robić. Ja jestem wysoki (184cm wzrostu) i szeroki. Jaką mi rolę dał w tym meczu?
-Rób za tirówkę!
Znów WF, tym razem trzecia klasa. Idę w trakcie wuefu do szatni się napić (colę piłem, 500ml). Wracam.
wuefista- co ty tam robiłeś?
ja- pół litra piłem
Mina wuefisty zdziwiona.
ja- No, coli oczywiście żeby nie było
PS: oczywiście 184 cm wzrostu, nie 194 mam. Już poprawiłem
Ja- Powiedziałbym wam kawał o Żydach, ale boje się że go spalę...
Wszyscy dwaj załapali, trzeci jednak nie załapał.
Rzekł ten trzeci: Nic się nie stanie, mów
Na wuefie chyba w kosza graliśmy teraz nie pamiętam, w pierwszej gimnazjum to jeszcze było. Kumpel mówi co kto ma robić. Ja jestem wysoki (184cm wzrostu) i szeroki. Jaką mi rolę dał w tym meczu?
-Rób za tirówkę!
Znów WF, tym razem trzecia klasa. Idę w trakcie wuefu do szatni się napić (colę piłem, 500ml). Wracam.
wuefista- co ty tam robiłeś?
ja- pół litra piłem
Mina wuefisty zdziwiona.
ja- No, coli oczywiście żeby nie było
PS: oczywiście 184 cm wzrostu, nie 194 mam. Już poprawiłem
Witam!!
Taka może głupia, ale śmieszna:
Matematyka, I klasa technikum samoch.
kolega do sorki:
-sorko mogę poprawić ten sprawdzian??
sorka- nie trzeba było się nauczyć,
-ale ja mam pałe.. (chodziło o stopień ze sprawdzianu)
Wszyscy beka leżymy, a sorka aż się popłakała ze śmiechu.
A któryś z tłumu "a to chwali pięta jeden"
Taka może głupia, ale śmieszna:
Matematyka, I klasa technikum samoch.
kolega do sorki:
-sorko mogę poprawić ten sprawdzian??
sorka- nie trzeba było się nauczyć,
-ale ja mam pałe.. (chodziło o stopień ze sprawdzianu)
Wszyscy beka leżymy, a sorka aż się popłakała ze śmiechu.
A któryś z tłumu "a to chwali pięta jeden"
Wypijacie mi kozaki, a ja mam to gdzies. Dlaczego?
Bo nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
Mam słabego neta.
Bo nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
Mam słabego neta.
Postawili kozaka za ten post (1):
Wypili kozaka za ten post (1):
Posty: 104•
Przejdź do strony:




