Glaeken
25 cze 2016, 17:53
Posty: 18•
Przeczytałem i powiem szczerze, że książkę w skali do 10 mogę spokojnie ocenić na takie 7+.
Ocenka w dół za po prostu TRAGICZNĄ liniowość tej fabuły i to, że bohaterowie chodząc z BUTA mają wszędzie blisko. Czytając (jak u każdego normalnego człowieka) włączyła mi się funkcja "wyobrażenie terenu". Mój mózg zarejestrował to w taki sposób : Stacja - kilometr dalej wieża - tory - pociąg - naukowcy - znowu z kilometr z buta - x lab.
Sprawiało to wrażenie jakby chodzili po połówce Kordonu z SoC... trochę dupnia, skoro Zona jest ogromna... I tak na prawdę poza psami i Cthulhu nie stanowiła widzę zbytniego zagrożenia....
Połówkę oceny pocisnąłem za : Adaptację bohatera do warunków panujących w Zonie. Co prawda zauważyliście już tutaj w postach wyżej, że był sobie tam po jakimś przeszkoleniu wojskowym etc. Dobra. Ale co z tego? Z autopsji książek i gier wiemy, że Wojskowi ni grzyb nie nadają się do działań w Zonie. Spoko, fajnie przeszedł szkolenie, nasz piękniś ucieka ale kurde....na prawdę WSZYSTKICH musiał zdejmować na strzała, max 2 ? Nieźle. I mądrkowanie do innych bohaterów, tekstami w stylu "Pytasz dzika czy sra w lesie?" . Trochę za duży kozak na taki czas w Zonie.
I finalny już jeden punkt w dół : Końcówka ....
Poza tym : Książka przyjemna, miło się czyta (max 2 wieczory), pobudza wyobraźnie. Zaliczę ją do książek - przyjemnych.
Ocenka w dół za po prostu TRAGICZNĄ liniowość tej fabuły i to, że bohaterowie chodząc z BUTA mają wszędzie blisko. Czytając (jak u każdego normalnego człowieka) włączyła mi się funkcja "wyobrażenie terenu". Mój mózg zarejestrował to w taki sposób : Stacja - kilometr dalej wieża - tory - pociąg - naukowcy - znowu z kilometr z buta - x lab.
Sprawiało to wrażenie jakby chodzili po połówce Kordonu z SoC... trochę dupnia, skoro Zona jest ogromna... I tak na prawdę poza psami i Cthulhu nie stanowiła widzę zbytniego zagrożenia....
Połówkę oceny pocisnąłem za : Adaptację bohatera do warunków panujących w Zonie. Co prawda zauważyliście już tutaj w postach wyżej, że był sobie tam po jakimś przeszkoleniu wojskowym etc. Dobra. Ale co z tego? Z autopsji książek i gier wiemy, że Wojskowi ni grzyb nie nadają się do działań w Zonie. Spoko, fajnie przeszedł szkolenie, nasz piękniś ucieka ale kurde....na prawdę WSZYSTKICH musiał zdejmować na strzała, max 2 ? Nieźle. I mądrkowanie do innych bohaterów, tekstami w stylu "Pytasz dzika czy sra w lesie?" . Trochę za duży kozak na taki czas w Zonie.
I finalny już jeden punkt w dół : Końcówka ....
Odnalezienie swojej dziewczyny w labolatorium? SERIO? NO KU%@!^ SERIO? To było tak przewidywalne, że od pierwszego momentu, w którym wspomniane było, że zauważeni zostali wojskowi byłem w 99,99999% pewny o obecności wśród ekspedycji jego laseczki
Tak pospolitego, kolorowego i sztampowego zakończenia i wprowadzenia do 2 tomu to jeszcze nie grali 
Poza tym : Książka przyjemna, miło się czyta (max 2 wieczory), pobudza wyobraźnie. Zaliczę ją do książek - przyjemnych.
"Był Wrzesień i Grunwald i był Lenino
Był Narwik i Arnhem i Monte Casino
Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota
A wszystko spie*dolił nam Andrzej Gołota."
Był Narwik i Arnhem i Monte Casino
Jagiełło, rycerze, lotnicy, piechota
A wszystko spie*dolił nam Andrzej Gołota."
Przeczytałem niedawno i mam mieszane uczucia co do tej książki.
Podobnie jak poprzednik nie podobała mi się liniowość i poczucie bliskości do wszystkiego. Następną solą w oku były opisy walki, gdzie bohater włączał bulle time"a
Ja rozumiem że to adrenalina, ale bez przesady. Jak zwykle w Fabrycznej Zonie nie podobały mi się mędrki bohaterów, jak działać w Zonie, ale to moje osobiste zdanie. Na plus że bohater ma własne zdanie i np. chodzi z trzema spluwami i ma w nosie zdanie tego hodowcę maryhy.
Kolejny minus- Wiera. Ta postać była tak okropna, że sympatyczniejszy wydał mi się Wrzód z Gothica. Według mnie była fatalnie zaprojektowana i wykonana i kompletnie się nie sprawdziła. Na plus Piegajew, chociaż był kopią Van der Meera. Bardzo spodobało mi się wprowadzenie większej liczby stalkerów i opisanie biznesu w Zonie, wreszcie autor choć minimalnie przybliżył się do growych prawideł. Niestety pojawiły się znienawidzone przeze mnie kabany i inne kwiatki, ale uśmiech pojawił mi się po odnalezieniu artefaktów z gry
Ogólna ocena:5,5/10, choć mogło być dużo lepiej. Mam nadzieję że II tom będzie znacznie lepszy.
Podobnie jak poprzednik nie podobała mi się liniowość i poczucie bliskości do wszystkiego. Następną solą w oku były opisy walki, gdzie bohater włączał bulle time"a
Kolejny minus- Wiera. Ta postać była tak okropna, że sympatyczniejszy wydał mi się Wrzód z Gothica. Według mnie była fatalnie zaprojektowana i wykonana i kompletnie się nie sprawdziła. Na plus Piegajew, chociaż był kopią Van der Meera. Bardzo spodobało mi się wprowadzenie większej liczby stalkerów i opisanie biznesu w Zonie, wreszcie autor choć minimalnie przybliżył się do growych prawideł. Niestety pojawiły się znienawidzone przeze mnie kabany i inne kwiatki, ale uśmiech pojawił mi się po odnalezieniu artefaktów z gry
Ogólna ocena:5,5/10, choć mogło być dużo lepiej. Mam nadzieję że II tom będzie znacznie lepszy.
"Ci ludzie pustyni miotający meblami kuchennymi to prawdziwe sku*wysyny matki natury" - Opis Burerów.
Książka mocno przypomina grę, co IMO nie wychodzi jej na dobre. Naukowcy dający questy, upgrade broni, liniowa fabuła.
I o ile Meesh potrafił jeszcze zaczarować fantazyjnym językiem, soczystymi opisami, o tyle tutaj autor pisze bardziej jak dziennikarz, niż prozaik. W dodatku korekta chyba zaspała, bo zdarzają się niezgrabne kwiatki, o nieudanym moim zdaniem przeskakiwaniu między czasem teraźniejszym a przeszłym nie wspominając.
Początek był niezły, ciekawe zawiązanie intrygi, potem jednak czar pryska. Mało czuć klimat Zony. Przeczytać II tom pewnie przeczytam, jak mi wpadnie w ręce, ale jak na ten moment twórczość pana Krzysztofa wypada jednak dość przeciętnie.
I o ile Meesh potrafił jeszcze zaczarować fantazyjnym językiem, soczystymi opisami, o tyle tutaj autor pisze bardziej jak dziennikarz, niż prozaik. W dodatku korekta chyba zaspała, bo zdarzają się niezgrabne kwiatki, o nieudanym moim zdaniem przeskakiwaniu między czasem teraźniejszym a przeszłym nie wspominając.
Początek był niezły, ciekawe zawiązanie intrygi, potem jednak czar pryska. Mało czuć klimat Zony. Przeczytać II tom pewnie przeczytam, jak mi wpadnie w ręce, ale jak na ten moment twórczość pana Krzysztofa wypada jednak dość przeciętnie.
"In loneliness, in some sort of a bleak unexplainable solitude with yourself and the Zone you can contemplate. Feel it, become another, penetrated by the aeons of the Zone. That's why it is good that makers didn't include women in the game, truly they are genius. While the game is kind of explorative, it is the journey inside. Had you also the feeling that you are in your dream while playing? Sometimes, for only moment some sight in the game appears to you like an image in a dream: obscure landscape, grey sky, and deserted building with dark windows. (...) It is no shame to have an intimate feeling to this game. I think this game, not on purpose but through artistic intuition, which is not controlled by a purpose of the artist, touched the perennial."
Właśnie kupiłem tom drugi Na skraju Strefy i przydałoby się subforum do tej powieści bo ni ma. I jeszcze osobne do serii Antymir, bo to też S.T.A.L.K.E.R. ale bez oficjalnej licencji.
To znaczy że akcja jest w Czarnobylu i frakcje są te co w stalkerze?jedrek777 pisze: I jeszcze osobne do serii Antymir, bo to też S.T.A.L.K.E.R. ale bez oficjalnej licencji.
Pytam, bo się w ogóle wcześniej nie interesowałem tą książką
Antymira jeszcze nie czytałem, więc jak to dokładnie wygląda to ci nie powiem teraz, ale to po prostu książki Stalker bez plakietki uniwersum, bo się Lewicki pokłócił z właścicielami marki. Tu masz link ze szczegółami:
http://stalker.pl/2016/11/06/antymir-zo ... ewickiego/
http://stalker.pl/2016/11/06/antymir-zo ... ewickiego/
Posty: 18•
