Terminus
15 wrz 2016, 20:07
Posty: 32•
Kilka dni temu, zgodnie z zapowiedzią na stronie stalker.pl, miała miejsce premiera kolejnej książki ze stalkerskiego uniwersum. Jest to następna pozycja Fabryki Słów z serii Fabryczna Zona pt. "Wedle zasług". Autorem jest kolejny z naszych forumowiczów Sławek Nieściur, jeden ze zwycięzców konkursu na opowiadania do "Antologii".Osoby, które już zapoznały się z tą pozycją zapraszamy do dyskusji, komentowania, recenzowania itp.
CREDO [łac. Wierzę]
Wypada, żeby autor tematu sam wygłosił jakąś opinię, zwłaszcza jeśli tak usilnie zabiegał o utworzenie miejsca do dyskusji na forum. 
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!
Nie czytałem [jeszcze] tej książki, to nie bardzo wiem o czym miałbym się wypowiedzieć? O okładce?
CREDO [łac. Wierzę]
No to założę się, że należysz do lwiej większości w tym wypadku 
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!
Byłem dziś w Empyku to se ksionżkę przeleciałem pobieżnie. Trochę wstępu, potem losowo w kilku miejscach poczytałem. Nie wygląda mi to na rzyg, nawet się to znośnie czytało. Fabularnie czuję, że szału nie będzie - wilki wielkie jak dogi niemieckie to raczej nie mój klimat. Zdaję mi się, że będzie to pomieszanie Noczkina z Gołkowskim z nie spie*doloną polszczyzną, więc może i warto. Ale i tak kupiłem ku*wa Fantastycznego Lema - Najlepsze 15 opowiadań... 
Czytam pomału, w odcinkach, jak zawsze, więc poszło na razie kilkadziesiąt stron. Przed czytaniem oblukałem kilka recek, z których wynikało głównie, że nie będzie tu jednego Zbawiciela Świata, a akcja idzie szybko. Fakt, mamy do czynienia z kilkoma bohaterami, a fabuła toczy się bez przynudzeń. Stawiałem na to, że będą to raczej wyrywkowe zeznania świadków Katastrofy (co mogłoby być również ciekawym eksperymentem), ale tu do czynienia mamy z kilkoma ściśle ze sobą powiązanymi bohaterami.
Styl inny, niż mieliśmy do czynienia w poprzednich pozycjach, co może być ciekawym doświadczeniem.
Styl inny, niż mieliśmy do czynienia w poprzednich pozycjach, co może być ciekawym doświadczeniem.
Jedno od razu rzuca sie w oczy: Fabryka po raz pierwszy wydała ksiazke z okladka Chirwenko - czołowego ilustratora okladek ruskiej serii.
Autorskie artykuły:
Seria literacka S.T.A.L.K.E.R. bez tajemnic + Wywiady z prekursorami serii lit. S.T.A.L.K.E.R.
Seria Od zera do Stalkera
Seria Kroniki Zony
Seria literacka S.T.A.L.K.E.R. bez tajemnic + Wywiady z prekursorami serii lit. S.T.A.L.K.E.R.
Seria Od zera do Stalkera
Seria Kroniki Zony
Skończone. Wniosek po przeczytaniu jeden, w zasadzie dwa:
1) Dobrze, że za to nie zapłaciłem.
2) Przynajmniej okładka ładna.
Może to po prostu ja, ale styl, w jakim zdecydowana większość książki była napisana po prostu mi nie odpowiada. Masa "głównych" ciężkich do rozróżnienia przez swoją nijakość bohaterów była dla mnie po prostu przytłaczająca. Geneza Zony przedstawiona w książce... no tutaj autor wszedł w jakąś strefę sacrum, to nie powinno być wyjaśnione, a na pewno nie w taki sposób. Popłynął za daleko i zgubił grunt. Pierwszy rozdział czytało mi się naprawdę świetnie, jeśli dobrze pamiętam, ponad 100 stron zgrabnie spiętych i nasiąkniętych klimatem. Potem równia pochyła do tego stopnia, że chyba pierwszy raz w życiu zakończenie książki nie wzbudziło we mnie żadnych emocji poza "ku*wa, nareszcie koniec (książki)". Może kiepska książka, może mi nie leży - to już ustalimy, gdy reszta też się wypowie.
1) Dobrze, że za to nie zapłaciłem.
2) Przynajmniej okładka ładna.
Może to po prostu ja, ale styl, w jakim zdecydowana większość książki była napisana po prostu mi nie odpowiada. Masa "głównych" ciężkich do rozróżnienia przez swoją nijakość bohaterów była dla mnie po prostu przytłaczająca. Geneza Zony przedstawiona w książce... no tutaj autor wszedł w jakąś strefę sacrum, to nie powinno być wyjaśnione, a na pewno nie w taki sposób. Popłynął za daleko i zgubił grunt. Pierwszy rozdział czytało mi się naprawdę świetnie, jeśli dobrze pamiętam, ponad 100 stron zgrabnie spiętych i nasiąkniętych klimatem. Potem równia pochyła do tego stopnia, że chyba pierwszy raz w życiu zakończenie książki nie wzbudziło we mnie żadnych emocji poza "ku*wa, nareszcie koniec (książki)". Może kiepska książka, może mi nie leży - to już ustalimy, gdy reszta też się wypowie.
De gustibus, bardzo chętnie poczytałbym ciekawe teorie nt. powstania Zony. Co innego jeśli opisana została słabo.Czipi pisze:Geneza Zony przedstawiona w książce... no tutaj autor wszedł w jakąś strefę sacrum, to nie powinno być wyjaśnione
Nie wdając się w głębokie spoilery, Zona powstała z tego samego powodu, z którego ty jesteś nazywany "setą".Universal pisze: Co innego jeśli opisana została słabo.
Setą* 
Podkreśliłem, że przeczytałbym ciekawe teorie. Nie pierdo*enie o naje*anych demiurgach od siedmiu boleści
Napisałeś o strefie sacrum, czyli jak rozumiem - podszedłbyś do tego jak w Metrze Głuchowskiego, gdzie w regulaminie każdego konkursu jest wzmianka o zakazie wyjaśniania przyczyn i przebiegu wojny?
Podkreśliłem, że przeczytałbym ciekawe teorie. Nie pierdo*enie o naje*anych demiurgach od siedmiu boleści
Niekoniecznie, ale na pewno z odrobiną poszanowania czy powagi. Tutaj ewidentnie mi tego zabrakło.
Posty: 32•




