Człowiek
24 wrz 2011, 14:01
Regulamin forum
Chcesz zadać pytanie lub masz problem? Napisz w tym dziale, a Twój temat na pewno zostanie usunięty.
Posty: 131•
Przejdź do strony:
w czystym niebie w Limańsku miejsce budowy zajęte przez monoliciarzy bezapteczek

Cień Czarnobyla:
-Bunkier sterowniczy mózgozwęglacza. Pijawki zawsze w innym miejscu, a w drodze powrotniej był taki moment w walce z monolitowcami, że miałem ochotę rzucić się przez okno.
-Sarkofag i wogóle cała elektrownia. A jako że po raz pierwszy SoC przeszedłem z modem Obllivion Lost, to przy elektrowni w pewnym momencie wybiegła chimera lub dwie. Resztkami sił dotarłem do sarkofagu, omijając monolitian i wskakując do dziury zużywając przy tym w jednej sekundzie 4 apteczki. W Sarkofagu było trudno z powodu braku apteczek (grałem na poziomie Stalker). Nie miałem siły dotrzeć dalej a Spełniacz Życzeń był bliżej to nigdy nie przeszedłem gry do Świadomości-Z.
Czyste Niebo:
-Droga Limańsk-Elektrownia. Ogólnie gra jest łatwiejsza od SoC (dla mnie) i nie spodziewałem się wielkich trudności w jej ukończeniu. A jednak ostatni etap gry był najtrudniejszy. Wykupiłem masę apteczek, bandaży, amunicji, a i tak zeszło prawie wszystko w połowie. Szpital przechodziło się co moment zapisując. Ostatni etap szpitala był śmiertelny. Dałem sobie spokój na parę dni, po czym wróciłem do gry.
-Elektrownia. Spodziewałem się długiej strzelaniny na kilkadziesiąt minut, a następnie skakanie po podziemiach w pogoni za Striełokiem. Nie było aż tak źle gdybym wiedział co mam zrobić. Myślałem najpierw, że Striełoka nie da się zniszczyć na tym etapie. Dopiero jak przeczytałem solucję uświadomiłem sobie, że to jednak proste. Ale nie było proste. Ponad 20 razy próbowałem go trafić. Później chciałem go dogonić, a okazało się, że "ktoś" inny go trafił. Czyli nie ja. Ale wątek fabularny i tak się skończył.
Zew Prypeci:
-Utrzymanie całej ekipy w tunelu Prypeć 1. Jedyna moja trudna sytuacja w grze. Skaczące wszędzie snorki i biegające rodenty. O swoje HP mniej się obawiałem, bardziej skupiłem się na życiu kompanów. Zulus oberwał parę razy, aż w końcu zaczął mi ginąć, a ja nerwowo quickloadować. Ostatecznie udało się dotrzeć całą bandą do końca.
-Bunkier sterowniczy mózgozwęglacza. Pijawki zawsze w innym miejscu, a w drodze powrotniej był taki moment w walce z monolitowcami, że miałem ochotę rzucić się przez okno.
-Sarkofag i wogóle cała elektrownia. A jako że po raz pierwszy SoC przeszedłem z modem Obllivion Lost, to przy elektrowni w pewnym momencie wybiegła chimera lub dwie. Resztkami sił dotarłem do sarkofagu, omijając monolitian i wskakując do dziury zużywając przy tym w jednej sekundzie 4 apteczki. W Sarkofagu było trudno z powodu braku apteczek (grałem na poziomie Stalker). Nie miałem siły dotrzeć dalej a Spełniacz Życzeń był bliżej to nigdy nie przeszedłem gry do Świadomości-Z.
Czyste Niebo:
-Droga Limańsk-Elektrownia. Ogólnie gra jest łatwiejsza od SoC (dla mnie) i nie spodziewałem się wielkich trudności w jej ukończeniu. A jednak ostatni etap gry był najtrudniejszy. Wykupiłem masę apteczek, bandaży, amunicji, a i tak zeszło prawie wszystko w połowie. Szpital przechodziło się co moment zapisując. Ostatni etap szpitala był śmiertelny. Dałem sobie spokój na parę dni, po czym wróciłem do gry.
-Elektrownia. Spodziewałem się długiej strzelaniny na kilkadziesiąt minut, a następnie skakanie po podziemiach w pogoni za Striełokiem. Nie było aż tak źle gdybym wiedział co mam zrobić. Myślałem najpierw, że Striełoka nie da się zniszczyć na tym etapie. Dopiero jak przeczytałem solucję uświadomiłem sobie, że to jednak proste. Ale nie było proste. Ponad 20 razy próbowałem go trafić. Później chciałem go dogonić, a okazało się, że "ktoś" inny go trafił. Czyli nie ja. Ale wątek fabularny i tak się skończył.
Zew Prypeci:
-Utrzymanie całej ekipy w tunelu Prypeć 1. Jedyna moja trudna sytuacja w grze. Skaczące wszędzie snorki i biegające rodenty. O swoje HP mniej się obawiałem, bardziej skupiłem się na życiu kompanów. Zulus oberwał parę razy, aż w końcu zaczął mi ginąć, a ja nerwowo quickloadować. Ostatecznie udało się dotrzeć całą bandą do końca.
Witam, to co zaraz przeczytacie bardziej bym nazwał trudną przygodą, ale nie mogłem znaleźć do niej tematu.
No więc gdy grałem w moda do SoC pt. ''Oblivion lost'' siedziałem sobie w magazynach wojskowych gdy nagle nastąpiła emisja. Skryłem się razem z wolnościowcami w głównym budynku czyli tam gdzie siedział Łukasz.
Wiedziałem że w tym modzie po emisji zwiększa się aktywność mutantów.
Kiedy już przeszła to prze samym wyjściu zaatakowała nas pijawka
, ale na tym się nie skończyło.
Gdy wszyscy ustawili się już tam gdzie zwykle to przy wejściu do bazy zalęgli się te okropne czarnobylskie zombiaki sterowane przez kontrolera. Rozszarpali gościa w SEVA a z resztą się rozprawiliśmy ( powiem też że byłem jedynie
z AK 74, obrzynem i w kurtce kota
). Potem nadszedł ten kontroler i mnie trochę drasną, znaczy poważnie zranił. Jednego kolejnego wolnościowca zamienił w zombie musiałem go ukatrupić, potem przyjrzałem się kolejnemu skulonemu myślałem że jest martwy, ale wydawał jęki w stylu zombie i zabił go inny strażnik. Nie wiem co zdarzyło się z kontrolerem bo zamilkł, ale i tak to jeszcze nie koniec, bo do bazy wolność wparowała CHIMERA !!! Wolność za późno się zorientowała bo chimera była już koło mnie.
Zabiłem ją z obrzyna, ale to był fart, ponieważ była osłabiona przez jakichś samotników. Były dwie, ale inna do mnie nie doszła bo walczyła z tym szaleńcem za polem minowym. Bez chwili namysłu wziąłem nogi za pas, poszedłem do tego budynku gdzie był ten oddział powinności, który wcześniej wybiłem z wolnością a tam był przestraszony samotnik o ksywie Ojciec Diodor, chyba uciekł bo z jego grupą walczyła ta którą zabiłem. Wtedy przyszli 3 izlomy
nie chciałem z nimi walczyć więc czmychnąłem. I wtedy szok, piekło przy wyjściu z magazynów nibyolbrzym...
Uciekłem szybko do baru. Potem miałem nogi jak z waty.
Wiem że to niewiarygodne, ale tej przygody długo nie zapomnę.
No więc gdy grałem w moda do SoC pt. ''Oblivion lost'' siedziałem sobie w magazynach wojskowych gdy nagle nastąpiła emisja. Skryłem się razem z wolnościowcami w głównym budynku czyli tam gdzie siedział Łukasz.
Wiedziałem że w tym modzie po emisji zwiększa się aktywność mutantów.
Kiedy już przeszła to prze samym wyjściu zaatakowała nas pijawka
Gdy wszyscy ustawili się już tam gdzie zwykle to przy wejściu do bazy zalęgli się te okropne czarnobylskie zombiaki sterowane przez kontrolera. Rozszarpali gościa w SEVA a z resztą się rozprawiliśmy ( powiem też że byłem jedynie
z AK 74, obrzynem i w kurtce kota
Zabiłem ją z obrzyna, ale to był fart, ponieważ była osłabiona przez jakichś samotników. Były dwie, ale inna do mnie nie doszła bo walczyła z tym szaleńcem za polem minowym. Bez chwili namysłu wziąłem nogi za pas, poszedłem do tego budynku gdzie był ten oddział powinności, który wcześniej wybiłem z wolnością a tam był przestraszony samotnik o ksywie Ojciec Diodor, chyba uciekł bo z jego grupą walczyła ta którą zabiłem. Wtedy przyszli 3 izlomy
nie chciałem z nimi walczyć więc czmychnąłem. I wtedy szok, piekło przy wyjściu z magazynów nibyolbrzym...
Uciekłem szybko do baru. Potem miałem nogi jak z waty.
Wiem że to niewiarygodne, ale tej przygody długo nie zapomnę.
Grupa Wasi


SoC: Sarkofag. Miejsce, gdzie zmarnowałem 700 naboi na monolician.. Ich respawny za plecami po wczytaniu były durne.
Czyste Niebo: Końcowe etapy, gdzie latałem bez amunicji. Szczególnie podziemia prypeci(mod OSMG) zasługują na uwagę, tam biegałem desperacko z nożykiem, tnąc każdego napotkanego burera i nibyolbrzyma.
Czyste Niebo: Końcowe etapy, gdzie latałem bez amunicji. Szczególnie podziemia prypeci(mod OSMG) zasługują na uwagę, tam biegałem desperacko z nożykiem, tnąc każdego napotkanego burera i nibyolbrzyma.
Po co apteczki?! Wiadomo że nikt nie powinien isć na ostatnią misję bez artefaktu leczącego! 
Jak zrobiłem quick save'a miejac zero życia i to był mój jedyny zapis w stalkerze 
Sorry za błędy ortograficzne
CS: Przejęcie bazy "Powinnościowców" oraz Monolici w Lamińsku.
PS. Ostatni etap w CS to łatwizna nie ruszyłem się nawet z miejsca
PS. Ostatni etap w CS to łatwizna nie ruszyłem się nawet z miejsca
Jeśli to czytasz znaczy że JE**EM posta :DD
Wypili kozaka za ten post (1):
Soc: sarkofag- walka z monolitem i brak leków przeciwpromiennych
Cs: walka z psami
-nie wiem czemu, moim zdaniem twórcy dali im za dużo życia
Cop: eskorta Striełoka i przejście przez tunel Prypeć1.
Cs: walka z psami
Cop: eskorta Striełoka i przejście przez tunel Prypeć1.
hmmm...
Cień czarnobyla: elektrownia i rozwalenie bazy wolności
Czyste niebo: mało było trudnych momentów. może z opanowaniem agropromu bo co wolność przyszła do punktów wyjścia z agropromu to powinność zawsze ich zabijała ledwo za nimi nadążałem
Zew prypeci: raczej nic nie było trudne
Cień czarnobyla: elektrownia i rozwalenie bazy wolności
Czyste niebo: mało było trudnych momentów. może z opanowaniem agropromu bo co wolność przyszła do punktów wyjścia z agropromu to powinność zawsze ich zabijała ledwo za nimi nadążałem
Zew prypeci: raczej nic nie było trudne
Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.
Czyste Niebo: Przejście z Bagien do Kordonu podczas lawiny lecącego do nas ołowiu ze strony żołnierzy. Zanim człowiek się zorientuje, że trzeba dać sprint i w lewo wzdłuż płotu, to zadanie to jest niewykonalne 
Let's Play:
S.T.A.L.K.E.R. Czyste Niebo
S.T.A.L.K.E.R. Czyste Niebo
Posty: 131•
Przejdź do strony:

