Canthir
17 lis 2010, 07:36
Posty: 39•
Nie zawiodłem się.
Książka ma charakter i klimat nieco inny niż M2033, ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że klimatu nie ma w ogóle. Zamiast podróży po kolejnych liniach i stacjach, mamy podróż po ludzkich charakterach, zupełnie odmiennych motywacjach i celach. To właściwie taka post apokaliptyczna wersja Dorotki w Krainie Oz, chociaż zastanawiam się, czy "Dorotką" jest tutaj bardziej Sasza, czy Homer
Z jednej strony więc szkoda, że akcja ogranicza się do raptem kilku (nastu?) stacji od Sewastopolskiej, ale z drugiej wynagrodzone to jest wieloma świetnymi i klimatycznymi wątkami, ale spolerował nie będę. Książkę stawiam na równi z poprzedniczką. To nie tylko bdb kontynuacja, ale także pewne dopełnienie poprzedniczki.
Wprawdzie powstanie kolejnej części nie jest pewne, ale mam jednak nadzieję, że kolejne Metro "się zrobi" - mapka obecna w obydwu książkach chyba jasno pokazuje, ile potencjału tkwi w uniwersum.
Książka ma charakter i klimat nieco inny niż M2033, ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że klimatu nie ma w ogóle. Zamiast podróży po kolejnych liniach i stacjach, mamy podróż po ludzkich charakterach, zupełnie odmiennych motywacjach i celach. To właściwie taka post apokaliptyczna wersja Dorotki w Krainie Oz, chociaż zastanawiam się, czy "Dorotką" jest tutaj bardziej Sasza, czy Homer
Z jednej strony więc szkoda, że akcja ogranicza się do raptem kilku (nastu?) stacji od Sewastopolskiej, ale z drugiej wynagrodzone to jest wieloma świetnymi i klimatycznymi wątkami, ale spolerował nie będę. Książkę stawiam na równi z poprzedniczką. To nie tylko bdb kontynuacja, ale także pewne dopełnienie poprzedniczki.
Wprawdzie powstanie kolejnej części nie jest pewne, ale mam jednak nadzieję, że kolejne Metro "się zrobi" - mapka obecna w obydwu książkach chyba jasno pokazuje, ile potencjału tkwi w uniwersum.
Tak patrząc na plan metra możnaby napisać wiele powieści o ludziach, ich życiu i zagrożeniach jakie czekają w tunelach metra na podróżnika i karawany podążające ciemnymi tunelami.
W końcu i ja znalazłem chwilę na przeczytanie 
Wrażenie nr 1: jasnym jest, że do lektury Metro 2034 należy przystępować koniecznie po przeczytaniu poprzedniczki.
Dlaczego? Nie dlatego, że jet tu kilka nawiązań do fabuły Metro 2033, bo z tym czytelnik da sobie radę - lecz dlatego, że w drugiej powieści brak tak obszernych opisów świata. Autor założył dość jasno, że czytelnik świat i realia w nim panujące już zna i skupił się wyraźnie na samych obecnych problemach.
A jakie to problemy? Przychodzi mi tutaj na myśl jeden z najlepszych autorów sf - Philip K. Dick i jego ulubiony temat: kim jesteśmy? Kim jest człowiek? Dokąd zmierzamy?
Lekturę Metro 2034 szczerze polecam - choć zapaleńców akcji ostrzegam, że to może być pozycja nie dla nich. To książka przeznaczona raczej dla tych lubiących wspomniane wyżej rozterki i rozważania duchowe. Dodatkowo, pisząc z perspektywy pół dnia po zakończeniu lektury, myślę, że Głukchowski zgrabnie napisał zakończenie, pozostawiając dość dużą swobodę w jego interpretacji samemu czytelnikowi.
Warto przeczytać.
Wrażenie nr 1: jasnym jest, że do lektury Metro 2034 należy przystępować koniecznie po przeczytaniu poprzedniczki.
Dlaczego? Nie dlatego, że jet tu kilka nawiązań do fabuły Metro 2033, bo z tym czytelnik da sobie radę - lecz dlatego, że w drugiej powieści brak tak obszernych opisów świata. Autor założył dość jasno, że czytelnik świat i realia w nim panujące już zna i skupił się wyraźnie na samych obecnych problemach.
A jakie to problemy? Przychodzi mi tutaj na myśl jeden z najlepszych autorów sf - Philip K. Dick i jego ulubiony temat: kim jesteśmy? Kim jest człowiek? Dokąd zmierzamy?
Lekturę Metro 2034 szczerze polecam - choć zapaleńców akcji ostrzegam, że to może być pozycja nie dla nich. To książka przeznaczona raczej dla tych lubiących wspomniane wyżej rozterki i rozważania duchowe. Dodatkowo, pisząc z perspektywy pół dnia po zakończeniu lektury, myślę, że Głukchowski zgrabnie napisał zakończenie, pozostawiając dość dużą swobodę w jego interpretacji samemu czytelnikowi.
Warto przeczytać.
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
I tak czułem w pewnym miejscu ciągnięcie książki na siłę, w miejscu, gdzie Sasza i Leonid
:
Świetna książka ale mniej mi się podobała od Metro 2033. Autor skupia się na przekazaniu nam swoich przemyśleń na temat człowieka i jego woli przetrwania, chęci pozostawienia czegoś po sobie, natomiast M2033 było bardziej... przygodowe?. No w każdym razie w M2033 więcej się działo, "czuło się" ciężar misji jaką został obarczony Artem przez Huntera. A w M2034 nie ma tego poczucia ważności misji głównych bohaterów. Ale to tylko moja opinia. Jeżeli miałbym ocenić tą książkę w skali od 1 do 10, to wystawiłbym jej mocne 8.
Sorry za mały of topic ale ostatnio zauważyłem że ruska fantastyka rządzi. No bo "Piknik na skraju drogi", "Metro 2033/2034" i "Sopel"(może ktoś czytał?) wgniatają w ziemię jakieś "amerykanckie" duperele o elfach, krasnoludkach i smokach.
Sorry za mały of topic ale ostatnio zauważyłem że ruska fantastyka rządzi. No bo "Piknik na skraju drogi", "Metro 2033/2034" i "Sopel"(może ktoś czytał?) wgniatają w ziemię jakieś "amerykanckie" duperele o elfach, krasnoludkach i smokach.
Zonan Barbarian!
Tak ja też czekam na Lost Alpha...
Tak ja też czekam na Lost Alpha...
Po pierwsze, rosyjscy autorzy zawsze byli w ścisłej czołówce, głównie SF (Bułyczow, Strugaccy itp.). Natomiast Ty, widzę, nieco mieszasz gatunki, bo elfy itp. to raczej fantasy 
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
No więc książkę pożarłem tak łapczywie, że wylądowałem na stronie nr 488 już po 14 godzinach ciągłego czytania.
Książka nieco inna niż Metro 2033, jednakowoż utrzymana w podobnym klimacie, wg mnie lepsza, gdyż opisuje więcej świata zewnętrznego(zarówno przed jak i po apokalipsie), pozwalające wejść w ten mroczny postapokaliptyczny klimat bardzo głęboko.
Wg mnie Metro 2034 to 488 stron trzymające w napięciu, skłaniające do refleksji, nie pozwalające oderwać się nawet na chwilę.
Książka naprawdę godna polecenia!
Książka nieco inna niż Metro 2033, jednakowoż utrzymana w podobnym klimacie, wg mnie lepsza, gdyż opisuje więcej świata zewnętrznego(zarówno przed jak i po apokalipsie), pozwalające wejść w ten mroczny postapokaliptyczny klimat bardzo głęboko.
Wg mnie Metro 2034 to 488 stron trzymające w napięciu, skłaniające do refleksji, nie pozwalające oderwać się nawet na chwilę.
Książka naprawdę godna polecenia!
"Nie masz co robić, nudzi się Ci? Kup sobie kij i po jajach się bij" - 52
Tak to ujmę:
Poza spoilerem napiszę, że po przeczytaniu i pierwszej jak i drugiej książki chciałem ubrać się w waciak, założyć maskę przeciwgazową i zwiedzić chociaż kanały burzowe pod miastem. Bardzo wciągająca książka. Były chwile nudne i nieciekawe, w których odkładałem książkę na następny dzień. Ale poza tymi momentami książka dobra i polecam przeczytać obie części!
:
Poza spoilerem napiszę, że po przeczytaniu i pierwszej jak i drugiej książki chciałem ubrać się w waciak, założyć maskę przeciwgazową i zwiedzić chociaż kanały burzowe pod miastem. Bardzo wciągająca książka. Były chwile nudne i nieciekawe, w których odkładałem książkę na następny dzień. Ale poza tymi momentami książka dobra i polecam przeczytać obie części!
Filmy ze Strefy Czarnobylskiej i nie tylko.
82 godziny spędzone w Zonie
82 godziny spędzone w Zonie
Mi trudno wybrać która lepsza. Obydwie książki są wg. mnie bardzo fajne. Jeśli chodzi o klimat, to Metro 2033 i 2034 różnią się trochę pod tym względem. W 2034 nie ma już tak silnego zagrożenia mutantów. Fakt że Sewastopolska jest atakowana, ale nie jest to już siła ataków taka jak na WOGN-ie. Za to Glukhovsky w nowej książce dodał wiele pobocznych wątków, których w Metro 2033 praktycznie nie było.
Pijawol pisze:Mi trudno wybrać która lepsza.
Nie jestem pewien, czy jest w ogóle sens takiego wyboru - to są nieco inne książki - i obie bardzo dobre. Każda kładzie nacisk na nieco inne aspekty życia w metrze i opowiada nieco inne historie. Zobaczymy niedługo, co pokazali inni autorzy, zainspirowani Głukchowskim.
Sooner or later, you will meet the Undertaker...
Metro 2034 jest bardzo dobrą książką, jednak zdecydowanie nie dorównuje książce Metro 2033. Cała akcja i ciekawość tej książki dla mnie pojawia się dopiero gdzieś w okolicach 100 strony, co stanowi ok. 1/3 książki
Mało stron. Troszke więcej wątków miłosnych, w 1-szej części tego nie było
Pojawia się czarny - zaskoczenie
Poza tym książka warta przeczytania - gorąco polecam, kto jeszcze nie czytał 
Mało stron. Troszke więcej wątków miłosnych, w 1-szej części tego nie było
Ja zawiodłem się na całej lini. Książka zupełnie straciła polot, na siłę autor starał się stworzyć patetyczny klimat i nie wyszło mu to na dobre. Zakończenie zbyt proste do przewidzenia, akcja wciśnięta na siłę, w ogóle cała książka robiona na siłę. Według mnie nie miała prawie w ogóle klimatu. W 2033 było dużo na temat życia w metrze i to nadawało klimatu, a tu nic... ZAWIODŁEM SIĘ
nic mi się nie chce.
Posty: 39•

